po­lic­jant zat­rzy­muje kierowcę ciężarówki. - już siódmy raz pa­nu mówię, że jadąc gu­bi pan to­war ! - a ja już siódmy raz pa­nu mówię, że jest gołoledź i jeżdżę pias­karką ! 


po­lic­jant-zat­rzy­muje-kierowcę-ężarówki-już-ódmy-raz-pa­nu-mówię-że jadąc-gu­bi-pan-to­war-a ja już-ódmy-raz-pa­nu
lovely-girlpo­lic­jantzat­rzy­mujekierowcęciężarówkijużsiódmyrazpa­numówięże jadącgu­bipanto­wara ja jużże jest gołoledźi jeżdżępias­karką po­lic­jant zat­rzy­mujezat­rzy­muje kierowcękierowcę ciężarówkijużjuż siódmysiódmy razraz pa­nupa­nu mówięże jadąc gu­bigu­bi panpan to­warto­wara ja juża ja już siódmysiódmy razraz pa­nupa­nu mówięże jest gołoledź i jeżdżęi jeżdżę pias­karkąpo­lic­jant zat­rzy­muje kierowcęzat­rzy­muje kierowcę ciężarówkijuż siódmyjuż siódmy razsiódmy raz pa­nuraz pa­nu mówięże jadąc gu­bi pangu­bi pan to­warpan to­wara ja już siódmya ja już siódmy razsiódmy raz pa­nuraz pa­nu mówięże jest gołoledź i jeżdżę pias­karką

Cza­sem może zab­raknąć cier­pli­wośći. Gdy po raz siódmy mu­sisz coś tłumaczyć. Po raz siedem­nasty pop­ra­wiać coś, po raz sie­dzem­dziesiąty wysłuchi­wać niewiary­god­nych us­pra­wied­li­wień. I ra­dość, gdy po raz siedem­dziesiąty siódmy zdo­bywasz się na to, by da­rować winę.czy do pa­na mam pytanie może niech tak już zostanie ja nie mówię pan nie słucha lek­ka w ser­cu zawierucha kiedy spoj­rzy mi pan w dłonie ja ru­mieńcem się zasłonię nie wyk­luczam to jest rada da­mie prze­cież nie wypada cza­sem cisza nie dopowie co od daw­na sie­dzi w głowie in­nym ra­zem szep­tu pora ro­bi z wie­szcza amatora te­raz gdy jest pan tak blisko może skończmy już to wszystko choć im bliższe jest rozstanie chcę roz­począć to kochanie No­ga jest oczy­wiście bliższa, bo może ją pan przeżywać dwo­jako: raz z zam­knięty­mi ocza­mi ja­ko Bo ja to se*ksu nie lu­bię, odkąd czy­tam wiersze! - A Ty ciągle wzdychasz - cze­go Ty chcesz więcej? - Prze­cież piorę, sprzątam, pra­cuję, gotuję! - Weż wier­sze do ręki, to się wyluzujesz! - Poczy­tamy ra­zem, ob­jaśni­my sobie... se*ks jest ob­sce­niczny! - będziesz biegły w mowie! - Do ko­go ja mówię!?...zno­wu mi gdzieś uciekł!? Pew­nie będzie te­raz szu­kał swoich WŁAS­NYCH uciech!!! Ty­le już dni, Wyt­rzy­muje bez ciebie , bo cie stracilam Nie wiem juz nic, Mo­ja tes­kno­ta za to­ba wszys­tko za­bija ...na­pełniam głowę- os­tatnim tchnieniem..myślę o jut­rze-przeszłości nie zmienię..,rachuję słowa-raz,dwa,trzy..minę tworzę dobrą, do złej gry.., za­raz już wyjdę by pat­rzeć za siebie,biegnąc pół-kro­kiem,kroczę za Ciebie..,za Ciebie,za Matkę,Oj­ca i Sy­na..raz,dwa,trzy..trze­cia godzina.. jed­no tchnienie co trzy słowa,..za­raz myśl, pół-krok, głowa..młyn już le­ci... ,młyn już płynie..,lecz gdzie mo­wa.. eh.., o młynie..?