Po­mogę Ci tyl­ko po­daj mi dłoń. Pójdziemy ra­zem przez świat, a strach nie będzie już ta­kich roz­miarów jak te­raz, bo będziemy ra­zem. Po­daj mi dłoń, a za­pom­nisz o świecie, który na Ciebie na­ciera. Ra­zem jest le­piej. Słońce jest piękniej­sze, a gwiaz­dy święcą ja­koś tak jaśniej. Bo ra­zem.. Ra­zem pot­ra­fimy zro­bić wszys­tko. I na­wet po­konać nasze słabości. Chcesz tego? 


po­mogę-ci tyl­ko-po­daj-mi dłoń-pójdziemy ra­zem-przez-świat-a strach-nie będzie-już-­kich-roz­miarów-jak te­raz-bo będziemy
chrupciapo­mogęci tyl­kopo­dajmi dłońpójdziemy ra­zemprzezświata strachnie będziejużta­kichroz­miarówjak te­razbo będziemyra­zempo­daj mi dłońa za­pom­niszo świeciektóryna ciebiena­cierara­zemjest le­piejsłońce jest piękniej­szea gwiaz­dyświęcąja­kośtakjaśniejbora­zemra­zem pot­ra­fimyzro­bićwszys­tkona­wetpo­konaćnaszesłabościchcesztego po­mogę ci tyl­koci tyl­ko po­dajpo­daj mi dłońpójdziemy ra­zem przezprzez świata strach nie będzienie będzie jużjuż ta­kichta­kich roz­miarówroz­miarów jak te­razbo będziemy ra­zema za­pom­nisz o świeciektóry na ciebiena ciebie na­cierara­zem jest le­pieja gwiaz­dy święcąświęcą ja­kośja­koś taktak jaśniejbo ra­zemra­zem pot­ra­fimy zro­bićzro­bić wszys­tkoi na­wetna­wet po­konaćpo­konać naszenasze słabościpo­mogę ci tyl­ko po­dajci tyl­ko po­daj mi dłońpójdziemy ra­zem przez świata strach nie będzie jużnie będzie już ta­kichjuż ta­kich roz­miarówta­kich roz­miarów jak te­razktóry na ciebie na­cieraa gwiaz­dy święcą ja­kośświęcą ja­koś takja­koś tak jaśniejra­zem pot­ra­fimy zro­bić wszys­tkoi na­wet po­konaćna­wet po­konać naszepo­konać nasze słabości

Miłość jest wte­dy, kiedy chcesz z kimś prze­zywać wszys­tkie czte­ry po­ry ro­ku. Kiedy chcesz z kimś uciekać przed wiosenną burzą pod osy­pane kwieciem bzy, a la­tem zbierać z tym kimś ja­gody... i pływać w rze­ce. Je­sienią ro­bić ra­zem po­widła i uszczel­niać ok­na przed wiat­rem. Zimą - po­magać przet­rwać ka­tar i długie wie­czo­ry, a jak już będzie zim­no, roz­pa­lać ra­zem w piecu.Idę swoją drogą; Ty swoją nasze dro­gi się łączą i znów roz­chodzą Każdy od­chodzi w swoją stronę by później znów spot­kać się w jed­nym miej­scu ra­zem. Lecz my nie pot­ra­fimy złączyć dróg i iść ra­zem koło siebie...niestety...Chcę aby było ktoś w ta­kie dni jak ten i powiedział.. -Cho­lera ! Kocha­nie nie mar­tw się tym wszys­tkim ra­zem da­my radę ! -Ra­zem! słyszysz.. pragnę NASZE­GO! szczęścia. Ale nies­te­ty nie ma ni­kogo ta­kiego, nie ten czas..ale będzie. Na wszys­tko jest od­po­wied­ni czas i miejsce. Pa­miętaj ! Choć sam się zemściłem, do­konać zem­sty przy­jacielo­wi nie poz­wo­liłem. Za­pyta­ny cze­mu ja mogłem a on nie, od­parłem: Ja zro­biłem to bez złości, bez niena­wiści, zem­sty do­konałem dla spra­wied­li­wości. Ty tak potrafisz? Mu­simy nau­czyć się żyć ra­zem jak bra­cia, jeśli nie chce­my zginąć ra­zem jak szaleńcy.Mieli bar­dzo pros­ty plan: być ra­zem do końca życia. Plan, co do które­go wszys­cy z ich kręgu zgodzi­liby się, że jest jak naj­bar­dziej real­ny. By­li naj­lep­szy­mi przy­jaciółmi, kochan­ka­mi i brat­ni­mi dusza­mi i wszys­cy uważali, że by­cie ra­zem jest ich przez­nacze­niem. Ale tak się złożyło, że pew­ne­go dnia przez­nacze­nie zmieniło zdanie.