Po­myślałam o nim wieczorem. Właśnie wie­czo­rem pot­rze­buję go najbardziej. Je­go dłoni. Je­go oczu. Je­go głosu. Czułam, jak moc­no go pragnę. Mo­je ser­ce w pier­si biło słabo z tęsknoty. Może jeszcze kiedyś uda nam się spędzić, cho­ciażby jedną noc ra­zem? Ta noc byłaby niezapomniana. Wierzę w to.


po­myśłam-o nim-wieczorem-właśnie-wie­czo­rem-pot­rze­buję-go najbardziej-je­go-dłoni-je­go-oczu-je­go-głosu-czułam
grangerpo­myślałamo nimwieczoremwłaśniewie­czo­rempot­rze­bujęgo najbardziejje­godłonioczugłosuczułamjak moc­nogo pragnęmo­jeser­cew pier­sibiłosłaboz tęsknotymożejeszczekiedyśudanam sięspędzićcho­ciażbyjednąnocra­zembyłabyniezapomnianawierzęw topo­myślałam o nimo nim wieczoremwłaśnie wie­czo­remwie­czo­rem pot­rze­bujępot­rze­buję go najbardziejje­go dłonije­go oczuje­go głosujak moc­no go pragnęmo­je ser­ceser­ce w pier­siw pier­si biłobiło słabosłabo z tęsknotymoże jeszczejeszcze kiedyśkiedyś udauda nam sięnam się spędzićcho­ciażby jednąjedną nocnoc ra­zemta nocnoc byłabybyłaby niezapomnianawierzę w topo­myślałam o nim wieczoremwłaśnie wie­czo­rem pot­rze­bujęwie­czo­rem pot­rze­buję go najbardziejmo­je ser­ce w pier­siser­ce w pier­si biłow pier­si biło słabobiło słabo z tęsknotymoże jeszcze kiedyśjeszcze kiedyś udakiedyś uda nam sięuda nam się spędzićcho­ciażby jedną nocjedną noc ra­zemta noc byłabynoc byłaby niezapomniana

Tyl­ko pa­miętaj: każde­go dnia pat­rzy­my w to sa­mo Niebo z nadzieją, że będzie jeszcze tak jak kiedyś… To właśnie marze­nia były z Na­mi od sa­mego początku, to One wszys­tko bu­dowały… Nie za­bija­my ich Naszą obojętnością, kto wie może na zniszczo­nych fun­da­men­tach z cza­sem uda nam się raz jeszcze raz wszys­tko od no­wa zbu­dować - może pot­rze­ba Nam tyl­ko Wiary w Siebie nawzajem...Wi­tam Pa­na.. Os­tatnio się mnie Pan py­tał cze­go pot­rze­buję.. Pos­ta­nowiłam pa­nu wyznać.. Pot­rze­buję roz­mo­wy.. Dru­giej oso­by.. Ciepłego uśmiechu Per­liste­go śmiechu Je­go oczu I je­go uścis­ku.. Ka­kałka i kocyka Długiej roz­mo­wy telefonicznej I dużo śmiechu Pot­rze­buję czuć się kocha­na i być kochana Pot­rze­buję słońca, który oświet­li mój dzień i księżyca, który będzie świecił mi nocą. Pot­rze­buję Pana.. Tak, właśnie pana..Była ciepła, spo­koj­na let­nia noc... Poszły na spa­cer.. To­warzyszył im sreb­rzys­ty ksieżyc z ar­mią gwiazd.. To była ich pier­wsza noc... Sie­działy na dachu jed­ne­go z małych do­mu... Nic nie przeszkadzało im w wy­marzo­nym spot­ka­niu... G, nies­podze­wa­nie ułozyła de­li­kat­nie głow­ke na ko­la­nach D... Os­lu­piala i roz­marzo­na Sie­dziala... Kil­ka ra­zy wy­ciag­ne­la dłon by dot­knac jej byłyszczących wlo­sow.. Ser­ce biło co­raz moc­niej... czuło , ze je­go dru­ga częsc jest tak blis­ko jak jeszcze nig­dy nie było... Zam­kneły oczy , uto­piły sie w marze­niach... i od­fru­neły ra­zem aż po ksiezyc... Do dziś nie chca wra­cac na ziemie....Pier­wszy raz w życiu, w tej jed­nej sytuacji, przy tym jed­nym człowieku poczułam się nieśmiało. Pier­wszy raz w życiu za­leżało mi, żeby ja­koś wypaść. I to 'ja­koś' wca­le tym ra­zem nie oznaczało- tak, jak dotychczas... Za­leżało mi, żeby wy­paść dobrze. Ba! Bar­dzo dob­rze, najlepiej! I gdy już miałam za sobą kil­ka­naście ta­kich ra­zy, że pot­rze­bowałam wy­padać przy Nim dobrze, to właśnie wtedy, pier­wszy raz, po­myślałam o... miłości...Pot­rze­buje roz­mo­wy, wspar­cia, pot­rze­buje ra­mion, kocha­nych oczu.. pot­rze­buje, spo­koju, pot­rze­ba mi zain­te­reso­wania ,tros­ki... te­raz chwil­ke... ale ty nie masz cza­su, ale ciebie wkurzam.... Ko­lej­na sa­mot­na noc. Z ok­na sfrunęły gołębie z pełny­mi dzioba­mi ok­ruchów sta­rego chleba. Kar­mił je każdej no­cy, tak jak kar­mił swo­je ser­ce nadzieją, że ona obudzi się kiedyś przy nim. Że które­goś słoneczne­go po­ran­ka skrzypną drzwi i jej uśmiech rozświet­li to, co jeszcze z niego zos­tało. Że wróci i przewróci je­go życie do góry nogami. Tak. Te­go pot­rze­bował, jak od­dechu, Jej od­dechu, obok.