Po­nie­działek - Nie... Wto­rek - Może jednak... Śro­da- Raczej nie... Czwar­tek- Już sa­ma nie wiem.... Piątek - O nie! Odeszła! opuściła mnie zniecier­pli­wiona odwaga.


po­nie­działek- nie-wto­rek- może-jednak-Śro­da-raczej-nie-czwar­tek-już-­-nie wiem-piątek- o nie-odeszła-opuśła
loquentiapo­nie­działek niewto­rek możejednakŚro­daraczejnieczwar­tekjużsa­manie wiempiątek o nieodeszłaopuściłamniezniecier­pli­wionaodwaga nie wto­rek może jednakjednak Śro­daraczej nienie czwar­tekjuż sa­masa­ma nie wiemopuściła mniemnie zniecier­pli­wionazniecier­pli­wiona odwaga może jednak Śro­daraczej nie czwar­tekjuż sa­ma nie wiemopuściła mnie zniecier­pli­wionamnie zniecier­pli­wiona odwaga

Jes­tem jak­by spokojniejsza. Spo­koj­na o niego, widziałam go. Czu­je je­go obec­ność wiem, że jest w pobliżu. Słysze je­go głos, czu­je je­go perfum. Lecz wiem, że nie mówi do mnie, nie przychodzi tu do mnie. Wiem, że nie jest już mój I już nig­dy nie będzie...Każdy myśli, że miłość po­win­na być na­miętna. Niewyobrażalna. Po­win­na mnie porwać? Ale jak? Kiedy? Gdzie? Czy może mnie do­paść w par­ku? Na uli­cy? W do­mu przed telewizorem? Nie wiem. Po­win­nam się tym mar­twić? A co jeśli jej nie spot­kam... Jeśli się mi­niemy? Może już się to stało... Jeśli tak to przep­raszam. Przep­raszam, że nie mogłam cię po­kochać. Może po­kocham cię jut­ro? Nie wiem. Ale mam nadzieję...Po­gubiłam się w To­bie. I już nie wiem, czy to wte­dy tak się uwzięłam, tak narzekałam... Może miałeś rację, wciąż mi było źle, nie dało się mi do­godzić. A może to te­raz tak Cię ideali­zuję, pa­miętam tyl­ko dob­re rzeczy, Bo Ciebie już tu nie ma... I już nie wiem nap­rawdę, czy tęsknie za Tobą Czy po pros­tu za tym, co mieliśmy ...Tak wiem... Mieliśmy z tym pocze­kać. Kiedy nie mogę... musze Ci to po­wie­dzieć. ...KOCHAM CIĘ... Odeszła Po 3 dniach so­bie o niej przy­pom­niał, ale było już za późno. Nie żyła...Odeszła do innego mężczyzny? I chwała, bo cóż mnie może obchodzić szczęście faceta, którego nie znam.Wszechświat do­puszcza liczne spo­soby straszli­wego prze­budze­nia, na przykład ryk tłumu wyłamujące­go drzwi fron­to­we, wy­cie sy­ren straży pożar­nej czy nagła świado­mość, że dziś jest właśnie po­nie­działek, który jeszcze w piątek wie­czo­rem wy­dawał się przy­jem­nie odległy.