po­padam w paranoje być może za długo byłam sama Ale do­piero te­raz naj­bar­dziej to odczuwam 


po­padam-w paranoje-być-może-za długo-byłam-sama-ale-do­piero-te­raz-naj­bar­dziej-to odczuwam 
intrygapo­padamw paranojebyćmożeza długobyłamsamaaledo­pierote­raznaj­bar­dziejto odczuwam po­padam w paranojew paranoje byćbyć możemoże za długoza długo byłambyłam samasama aleale do­pierodo­piero te­razte­raz naj­bar­dziejnaj­bar­dziej to odczuwam po­padam w paranoje byćw paranoje być możebyć może za długomoże za długo byłamza długo byłam samabyłam sama alesama ale do­pieroale do­piero te­razdo­piero te­raz naj­bar­dziejte­raz naj­bar­dziej to odczuwam po­padam w paranoje być możew paranoje być może za długobyć może za długo byłammoże za długo byłam samaza długo byłam sama alebyłam sama ale do­pierosama ale do­piero te­razale do­piero te­raz naj­bar­dziejdo­piero te­raz naj­bar­dziej to odczuwam po­padam w paranoje być może za długow paranoje być może za długo byłambyć może za długo byłam samamoże za długo byłam sama aleza długo byłam sama ale do­pierobyłam sama ale do­piero te­razsama ale do­piero te­raz naj­bar­dziejale do­piero te­raz naj­bar­dziej to odczuwam 

cza­sem udaję że jesteś w cieniu za filiżanką uk­ry­wam drżące palce nie mówi­my o śmierci i że miesiąc deszczowy każdą barwą stęsknioną woła cię twój ogród ane­mony w białych sukienkach i pi­wonia wariatka ta co lu­bi moknąć i ze wszys­tkich próśb moich ta naj­bar­dziej uparta i naj­bar­dziej samotna ale jeśli poproszę może nie zdarzy się środa może ktoś źle to wszys­tko wymyślił że pat­rzę te­raz w niebo ten dom dziwny bez okna Przep­raszam, że Cię nie do­ceniałam kiedy miałam okaz­je, nie do­ceniałam, że byłeś blis­ko i że być może byłam ważna dla ciebie ale byłam zbyt głupia by to do­cenić, a te­raz jes­tem zbyt zdes­pe­rowa­na by o ciebie zawalczyć.Im bar­dziej chce, tym bar­dziej mi nie wychodzi... Co­raz bar­dziej to wszys­tko niszczę, niż scalam...W pa­radzie smut­ku idę wol­no chcąc zro­zumieć coś cze­go mi nie wolno. Oczy suche, już wys­chnięte, z każdym mrug­nięciem co­raz bar­dziej ślepnę. Ser­ce scho­wane, dusza błądząca. Co­raz bar­dziej, co­raz ciszej, aż do os­tatniego od­dechu cierpiąca.Długo się nie widzieliśmy. Ja­koś mnie to nie rusza. Przez to nie lu­bię Cię bar­dziej ani mniej. Jas­ne że wo­lałabym abyś był przy mnie zawsze. Ale czy to jest ta miłość?? Ta na którą cze­kałam całe życie?? Może na tym ona polega?? Może tak po­win­no być??- Wza­jem­na tęskno­ta tłumiona w sobie. Miłość chy­ba tym się objawia...Często uważałem, że ludzie małoduszni są naj­bar­dziej aro­gan­ccy i pyszni, po­dob­nie jak wiel­ko­duszni są naj­bar­dziej skrom­ni i pokorni.