Po­tem py­ta, czy może mnie po­całować. Zaz­wyczaj nie lu­bię te­go py­tania. Po pros­tu całuj - zaw­sze myślę.


po­tem-py­-czy-może-mnie-po­całować-zaz­wyczaj-nie lu­bię-te­go-py­tania-po pros­-całuj- zaw­sze-myślę
emily giffinpo­tempy­taczymożemniepo­całowaćzaz­wyczajnie lu­bięte­gopy­taniapo pros­tucałuj zaw­szemyślępo­tem py­taczy możemoże mniemnie po­całowaćzaz­wyczaj nie lu­bięnie lu­bię te­gote­go py­taniapo pros­tu całuj zaw­sze myślęczy może mniemoże mnie po­całowaćzaz­wyczaj nie lu­bię te­gonie lu­bię te­go py­taniaczy może mnie po­całowaćzaz­wyczaj nie lu­bię te­go py­tania

Za książką kry­je się autor. Je­go pi­sanie jest więc zaw­sze lis­tem do czy­tel­ni­ka. Pisze­my zaz­wyczaj lis­ty do przy­jaciół. Książka jest lis­tem auto­ra do przyjaciela.Co? Nie umiesz całować? Po rozstaniu tak krótkim całować zapomniałeś? Czemuż to na twej piersi tak mi niespokojnie? Wszak dawniej z twych słów i spojrzeń niebo na mnie spływało, a tyś całował tak, jakbyś mnie chciał udusić. Całuj mnie! A jak nie, to ja cię pocałuję!W ogóle nie myślę o tym, co będzie jut­ro, ani o tym, co było wczo­raj. Nie myślę na­wet o tym, co zdarzy się za dziesięć mi­nut. Dla mnie is­tnieje tyl­ko ta chwi­la. Jeśli jest dob­ra, skar­bie, to czuję się szczęśli­wa. A jeśli kiep­ska, jak choćby pod­czas czy­tania te­go spra­woz­da­nia, po pros­tu cze­kam, aż prze­minie. Każdą chwilę trak­tuję odrębnie. I ty też po­win­naś się te­go nauczyć.Bum, bum. Słyszę mo­je serce. Bi­je so­bie równomiernie. Nie reagując na mój sprzeciw. Na moją psychi­ke wyglądającą mizernie. Po pros­tu so­bie bije. I przes­ta­wać raczej zamierza. Choć cza­sem chciałbym być martwa. To zaw­sze ktoś mi się zwierza. Ze ni­by mnie potrzebuje. Ze jes­tem wartościowa. Ale ja w to nie wierzę. Bo to są tyl­ko ich pus­te słowa. (...) Zno­wu wszys­tko się zaczy­na .. Myślę Kocham ... Two­ja Wi­na .. Ty mnie w so­bie roz­kochałeś Ty­le miłości mi dałeś Ja dla Ciebie zro­bię wszys­tko Ale proszę zos­tań blis­ko ... Po­wie­dzieć Ci Kocham ..To za mało .. Chcę budzić się przy To­bie co ra­no .. Życie sta­je Piękniej­sze się Gdy pat­rzysz głębo­ko w oczy me i Tu­lisz mnie ..jak nig­dy nikt Na zaw­sze chcę z Tobą być .! Ni­by zaw­sze w cen­trum A w so­bie się gubi Ni­by zaw­sze po­maga każdemu A sa­ma so­bie pomóc nie umie Każdy jej od­dech jak­by szybszy Z każdym słowem bo­li jak­by bardziej Może właśnie dla­tego mil­czy Gdy py­tają jak le­ci jej życie I za­myka się Nie usłyszy na­wet ciszy