po­wiet­rze stężało ho­ryzont zas­tygł w czerni niepokój ogarnął ciało zadrżało pęknięcie roz­darło niebo huk cisza szum werble błysk rozdarcie kon­wul­sje strach i zamęt sza­leństwo pędzo­ne błyskami je­den za drugim pęd po­wiet­rza oślepia gałęzie lecą huk połamało ogień woda ciemność zgroza cisza ... kap kap pro­mień słońca *** Dział: Przyroda *** Zbig­niew Małecki 


po­wiet­rze-stężało-ho­ryzont-zas­tygł-w czerni-niepokój-ogarnął-ciało-zadrżało-pęknięcie-roz­darło-niebo-huk-cisza-szum-werble
zibby77po­wiet­rzestężałoho­ryzontzas­tygłw czerniniepokójogarnąłciałozadrżałopęknięcieroz­darłoniebohukciszaszumwerblebłyskrozdarciekon­wul­sjestrachi zamętsza­leństwopędzo­nebłyskamije­denza drugimpędpo­wiet­rzaoślepiagałęzielecąpołamałoogieńwodaciemnośćzgrozakappro­mieńsłońcadziałprzyrodazbig­niewmałecki po­wiet­rze stężałostężało ho­ryzontho­ryzont zas­tygłzas­tygł w czerniw czerni niepokójniepokój ogarnąłogarnął ciałociało zadrżałozadrżało pęknięciepęknięcie roz­darłoroz­darło nieboniebo hukhuk ciszacisza szumszum werblewerble błyskbłysk rozdarcierozdarcie kon­wul­sjekon­wul­sje strachstrach i zamęti zamęt sza­leństwosza­leństwo pędzo­nepędzo­ne błyskamibłyskami je­denje­den za drugimza drugim pędpęd po­wiet­rzapo­wiet­rza oślepiaoślepia gałęziegałęzie lecąlecą hukhuk połamałopołamało ogieńogień wodawoda ciemnośćciemność zgrozazgroza ciszaciszakapkap kapkap pro­mieńpro­mień słońcasłońca ****** działprzyroda ****** zbig­niewzbig­niew małecki po­wiet­rze stężało ho­ryzontstężało ho­ryzont zas­tygłho­ryzont zas­tygł w czernizas­tygł w czerni niepokójw czerni niepokój ogarnąłniepokój ogarnął ciałoogarnął ciało zadrżałociało zadrżało pęknięciezadrżało pęknięcie roz­darłopęknięcie roz­darło nieboroz­darło niebo hukniebo huk ciszahuk cisza szumcisza szum werbleszum werble błyskwerble błysk rozdarciebłysk rozdarcie kon­wul­sjerozdarcie kon­wul­sje strachkon­wul­sje strach i zamętstrach i zamęt sza­leństwoi zamęt sza­leństwo pędzo­nesza­leństwo pędzo­ne błyskamipędzo­ne błyskami je­denbłyskami je­den za drugimje­den za drugim pędza drugim pęd po­wiet­rzapęd po­wiet­rza oślepiapo­wiet­rza oślepia gałęzieoślepia gałęzie lecągałęzie lecą huklecą huk połamałohuk połamało ogieńpołamało ogień wodaogień woda ciemnośćwoda ciemność zgrozaciemność zgroza ciszazgroza ciszacisza kapkap kapkap kap pro­mieńkap pro­mień słońcapro­mień słońca ***słońca *** działprzyroda *** zbig­niew*** zbig­niew małecki 

w dyskotece sa­me ciała huk i jaz­got na nerw działa ruch i światło os­tre drinki cza­sem coś dla dob­rej minki za­sapa­ni pi­jem w barze faj­ne babki na radarze może by tak jedną z pań tam obstawa a to drań zno­wu ubaw ma­gia świateł w głowie zamęt hu­mor spada nie da rady czas wysiadać *** Dział: Pro­za życia *** Zbig­niew Małecki skraw­ki ciszy rozerwanej wrzas­ka­mi cywilizacji błąkają się bezradne usiłując się odnaleźć aby cisza mogła znowu się odrodzić *** Dział: Pro­za życia *** Zbig­niew Małecki Ciepło. Dotyk. Drżenie. Sze­lest oddechu. Tętent krwi. Po­wiet­rze gęste zas­tygłe w kształt nocy. Ciężka cisza przycza­jona w kącie zapomniana. Ciemność. Ta­niec zbłąka­nych cieni na zasłonach niezauważony. Życie Zagląda tyl­ko przez dziurkę od klucza. Da­je im chwilę.nowe prze­nika struktury wgry­zając się w powierzchnie ak­sjo­mata­mi rozbijając zas­ko­rupiałe twierdzenia używając dużych kwantyfikatorów za­hacza o ko­lum­ny nieprawdopodobieństwa zajścia zdarzeń losowych pier­wotną definicją burząc sta­ry porządek ot­wiera ok­na na przestrzał prze­wiet­rzając stęchliznę opasłych tomów roz­praw naukowych te­raz idących na przemiał idzie nowe co będzie dalej czas pokaże *** Dział: Dy­wagac­je filozoficzne *** Zbig­niew Małecki i zro­biło się cicho tyl­ko nasze serca ga­lopo­wały jak szalone pędząc na swo­je spotkanie cisza pogłebiła się kiedy nasze usta spot­kały się w pocałunku two­je dłonie z czułością otoczyły mnie ciepłem miłości czując całym sobą bezwstydność two­jego ciała zrozumiałem stałem się przezroczystością spełniając równa­nie miłości cisza trwała jeszcze długo aż ga­lop naszych serc ucichł za ho­ryzon­tem spełnienia *** Dział: Erotyki *** Zbig­niew Małecki Ciem­no. Zim­no.Cisza i spokój. Cmen­tarna alej­ka oz­do­biona śnieżno­białymi kwiata­mi kaszta­now­ca zas­tygła w po­połud­niowym le­tar­gu- roz­myśla. Roz­grza­na ka­mien­na płyta pul­su­je ciepłem słońca. Obudziła ro­baki. Roz­ma­wiamy. - Jak na tru­pa jes­teś całkiem wy­gada­ny- zauważył je­den z moich małych przy­jaciół. - Jeśli za­pomnę, że umarłem, więcej we mnie życia- od­parłem. Cza­sami war­to za­pom­nieć, że umarliśmy.