Pod łóżko cho­wałem swo­je złe wspom­nienia...leżą tam na­dal i są zimne. Często w nieświado­mie w no­cy mo­ja ręką zsu­wa się w ich kierunku. Budzę się wte­dy prze­siąknięty gorącym po­tem rozczarowań.


pod-łóżko-cho­wałem-swo­-złe-wspom­nieniażą-tam-na­dal-i są zimne-często-w nieświado­mie-w no­cy-mo­ja-ręką-zsu­wa ę
yankespodłóżkocho­wałemswo­jezłewspom­nieniależątamna­dali są zimneczęstow nieświado­miew no­cymo­jarękązsu­wa sięw ichkierunkubudzę sięwte­dyprze­siąkniętygorącympo­temrozczarowańpod łóżkołóżko cho­wałemcho­wałem swo­jeswo­je złezłe wspom­nieniależąwspom­nieniależą tamtam na­dalna­dal i są zimneczęsto w nieświado­miew nieświado­mie w no­cyw no­cy mo­jamo­ja rękąręką zsu­wa sięzsu­wa się w ichw ich kierunkubudzę się wte­dywte­dy prze­siąkniętyprze­siąknięty gorącymgorącym po­tempo­tem rozczarowańpod łóżko cho­wałemłóżko cho­wałem swo­jecho­wałem swo­je złeswo­je złe wspom­nieniależązłe wspom­nieniależą tamwspom­nieniależą tam na­daltam na­dal i są zimneczęsto w nieświado­mie w no­cyw nieświado­mie w no­cy mo­jaw no­cy mo­ja rękąmo­ja ręką zsu­wa sięręką zsu­wa się w ichzsu­wa się w ich kierunkubudzę się wte­dy prze­siąkniętywte­dy prze­siąknięty gorącymprze­siąknięty gorącym po­temgorącym po­tem rozczarowań

Kiedy za­myka się oczy do snu, dusza zwi­ja się w ciele jak kłębek, po­zos­ta­wione sa­memu so­bie ciało spraw­dza, czy jeszcze is­tnieje. Wzbudza w so­bie wspom­nienia, bo każdy wy­kona­ny kiedyś gest, każde doz­na­nie zos­tało przez nie za­pamięta­ne. Ciało ma pa­mięć ab­so­lutną, je­go wspom­nienia prze­padają tyl­ko wte­dy, gdy ciało ginie.Wspom­nienia mają jedną op­ty­mis­tyczną ceche... Mówią by się nie pod­da­wać... Bo bez dal­sze­go życia nie ma no­wych wspomnień.roz­biera­na wzro­kiem, muśnięciami marzeń naj­lep­sza w swej namiętności dos­ko­nałością prze­siąknięta pod­czas ich spełniania ub­ra­na w prag­nienia, na­gością błyszcząca jej kla­row­na pożądliwość z pot­rzebą spełnienia prze­lewaną so­kami błogości uniosła się na obłoku swo­jej ekstazy Człowiek nie żyje wyłącznie swoim życiem oso­bis­tym, ja­ko jed­nos­tka, ale, świado­mie lub nieświado­mie, również życiem swo­jej epo­ki i swo­jego pokolenia.Piep­rzyć to wszys­tko... Biorę co mam pod ręką i wychodzę, idę w cholerę. - I wte­dy się budzę i oka­zuje się iż nie jest to baj­ka o piep­rzo­nym włóczy­kiju tyl­ko real­ny świat które­mu nies­te­ty trze­ba sta­wić czoła! Wszys­tko szlag...Śmier­telnie cho­re dzieci wiedzą, że umrą. Jest to wie­dza nieświado­ma ale kieru­je ich postępo­waniem. Ci, którzy żeg­nają się z ni­mi, mają przytępiony słuch. Jes­teśmy głusi na prze­kazy umierających.