Poetyzując miłość zakładamy z góry istnienie u tych, których kochamy, zalet, jakich oni częstokroć nie posiadają, a to stanowi dla nas źródło nieustannych pomyłek i cierpień.


poetyzując-miłość-zakładamy-z-góry-istnienie-u-tych-których-kochamy-zalet-jakich-oni-częstokroć-nie-posiadają-a-to-stanowi-dla-nas-źródło
anton czechowpoetyzującmiłośćzakładamygóryistnienietychktórychkochamyzaletjakichoniczęstokroćnieposiadajątostanowidlanasźródłonieustannychpomyłekcierpieńpoetyzując miłośćmiłość zakładamyzakładamy zz górygóry istnienieistnienie uu tychktórych kochamyjakich onioni częstokroćczęstokroć nienie posiadająstanowi dladla nasnas źródłoźródło nieustannychnieustannych pomyłekpomyłek ii cierpieńpoetyzując miłość zakładamymiłość zakładamy zzakładamy z góryz góry istnieniegóry istnienie uistnienie u tychjakich oni częstokroćoni częstokroć nieczęstokroć nie posiadająa to stanowistanowi dla nasdla nas źródłonas źródło nieustannychźródło nieustannych pomyłeknieustannych pomyłek ipomyłek i cierpień

Ileż to nas kosztuje, jakich długich wahań, zanim zaczynamy powątpiewać o szczerości tych, których kochamy!Jest niewiele cnót, których Polacy nie posiadają, i niewiele pomyłek, których udało im się uniknąć.Gdybyśmy kochali tych jedynie, którzy nigdy nie upadną, to byłaby sprawiedliwość tylko, a przecież ponad sprawiedliwością góruje miłość. Uznajemy najlepszych, ale indywidualnym uczuciem kochamy tych dopiero, dla których w naszej duszy jest wsparcie na wszelką słabość, uzupełnienie na wszelki niedostatek.Gdybyśmy kochali tych jodynie, którzy nigdy nie upadną, to byłaby sprawiedliwość tylko, a przecież ponad sprawiedliwością góruje miłość. Uznajemy najlepszych, ale indywidualnym uczuciem kochamy tych dopiero, dla których w naszej duszy jest wsparcie na wszelką słabość, uzupełnienie na wszelki niedostatek.Prawdziwe cierpienie może nas spotkać tylko ze strony tych, których kochamy.Dbaj­my o tych których kocha­my. Po­magaj­my im, mi­mo że oni często nas opuszczają. Niech wiedzą, że zaw­sze mogą na nas liczyć, bo prze­cież każdy pot­rze­buję ko­goś blis­kiego, do ko­go może zadzwo­nić o 3 nad ranem...