Poległem na ołtarzu roz­koszy na co­kole miłości w Twych objęciach Zasnąłem w ra­ju gdzie dusza bez­tros­ko plątała się między twym lewym a pra­wym ramieniem Za­kuty sil­nym uścis­kiem i wol­ny jak nig­dy wcześniej roz­pa­lony Twą rozkoszą wzbiłem się Po­leciałem tam gdzie słońce roz­sta­wia swe promienie tam gdzie ptac­two króluje gdzie nogą nie stąpasz Upadłem jak nies­forny Ikar z prze­kona­niem że mogę wszys­tko lecz sam niewiele znaczę 


poległem-na-ołtarzu-roz­koszy-na-co­kole-miłoś-w-twych-objęciach-zasnąłem-w ra­ju-gdzie-dusza-bez­tros­ko-pląła ę-między-twym-lewym
lio159poległemnaołtarzuroz­koszyco­kolemiłościtwychobjęciachzasnąłemw ra­jugdzieduszabez­tros­koplątała sięmiędzytwymlewympra­wymramieniemza­kutysil­nymuścis­kiemwol­nyjak nig­dywcześniejroz­pa­lonytwąrozkosząwzbiłem siępo­leciałemtamsłońceroz­sta­wiaswepromienieptac­twokrólujenogąnie stąpaszupadłemjaknies­fornyikarprze­kona­niemże mogęwszys­tkoleczsamniewieleznaczę poległem nana ołtarzuołtarzu roz­koszyroz­koszy nana co­koleco­kole miłościmiłości ww twychtwych objęciachobjęciach zasnąłemzasnąłem w ra­juw ra­ju gdziegdzie duszadusza bez­tros­kobez­tros­ko plątała sięplątała się międzymiędzy twymtwym lewympra­wym ramieniemramieniem za­kutyza­kuty sil­nymsil­nym uścis­kiemuścis­kiem ii wol­nywol­ny jak nig­dyjak nig­dy wcześniejwcześniej roz­pa­lonyroz­pa­lony twątwą rozkosząrozkoszą wzbiłem sięwzbiłem się po­leciałempo­leciałem tamtam gdziegdzie słońcesłońce roz­sta­wiaroz­sta­wia sweswe promieniepromienie tamtam gdziegdzie ptac­twoptac­two królujekróluje gdziegdzie nogąnogą nie stąpasznie stąpasz upadłemupadłem jakjak nies­fornynies­forny ikarikar zz prze­kona­niemprze­kona­niem że mogęże mogę wszys­tkowszys­tko leczlecz samsam niewieleniewiele znaczę poległem na ołtarzuna ołtarzu roz­koszyołtarzu roz­koszy naroz­koszy na co­kolena co­kole miłościco­kole miłości wmiłości w twychw twych objęciachtwych objęciach zasnąłemobjęciach zasnąłem w ra­juzasnąłem w ra­ju gdziew ra­ju gdzie duszagdzie dusza bez­tros­kodusza bez­tros­ko plątała siębez­tros­ko plątała się międzyplątała się między twymmiędzy twym lewymlewym a pra­wyma pra­wym ramieniempra­wym ramieniem za­kutyramieniem za­kuty sil­nymza­kuty sil­nym uścis­kiemsil­nym uścis­kiem iuścis­kiem i wol­nyi wol­ny jak nig­dywol­ny jak nig­dy wcześniejjak nig­dy wcześniej roz­pa­lonywcześniej roz­pa­lony twąroz­pa­lony twą rozkoszątwą rozkoszą wzbiłem sięrozkoszą wzbiłem się po­leciałemwzbiłem się po­leciałem tampo­leciałem tam gdzietam gdzie słońcegdzie słońce roz­sta­wiasłońce roz­sta­wia sweroz­sta­wia swe promienieswe promienie tampromienie tam gdzietam gdzie ptac­twogdzie ptac­two królujeptac­two króluje gdziekróluje gdzie nogągdzie nogą nie stąpasznogą nie stąpasz upadłemnie stąpasz upadłem jakupadłem jak nies­fornyjak nies­forny ikarnies­forny ikar zikar z prze­kona­niemz prze­kona­niem że mogęprze­kona­niem że mogę wszys­tkoże mogę wszys­tko leczwszys­tko lecz samlecz sam niewielesam niewiele znaczę 

roz­gość się prze­lite­ruj kruche kości sprawdź każde wcięcie prze­kar­tkuj dokładnie nie po­miń żad­ne­go wersu tam gdzie widzisz błędy - do­konaj roz­ległej korekty a tam gdzie widzisz bra­ki - wstaw siebie Tu gdzie życie się kończy a śmierć zaczyna, Tu gdzie sa­mot­ność człowieka wzywa. Tu gdzie ser­ce do przo­du się wy­rywa, Tu gdzie zła myśl prze­wagę zdo­bywa. Tu gdzie sta­jesz sam na sam z przeznaczeniem, Tu gdzie jest gra­nica, potępienia ze zbawieniem. Tu gdzie strach pa­nuje nad wolnością Tu gdzie związek bu­dujesz z samotnością Trójkąt On - z ob­sesją na­miętności roz­bierał ją czułym pocałunkiem tam, gdzie cichły szep­ty nieba Ona - z ob­sesją zaz­drości roz­bierała ją...z życiorysu... mając twarz tam, gdzie nie potrzeba za­bierz mnie do krainy gdzie nig­dy nie pa­da deszcz gdzie nie is­tnieje ból ani smutek gdzie bar­wy miłości ma­lują twarze gdzie wiją się kas­ka­dy wod­ne a każdy ko­lej­ny krok na­pełnia nas wol­nością gdzie nasze ser­ca jak połówki diamentów rozbłysną dro­bin­ka­mi światła niezniszczalne za­bierz mnie na spacer do Ra­ju ...ღ 1.05.2016 Malusia_035  nie na­leży zagłębiać się w intuicję tam gdzie kończy się in­tuic­ja, roz­poczy­na się paranoja tyl­ko gdzie to jest Wybory im­pre­zy... gdzie pta­ki milkną. Ile ci płacą za twoją żydo­filię hunwejbinie. Bo nie wierzę, że jes­teś ta­kim ma­lowa­nym głup­cem za darmo tam - gdzie roz­gniata się perły bez korony by bo­daj... nie potoczyły przed świnie. Z tej kałuży*... będą niezłe chu­de jaja.