Pos­ta­nowiłam kochać siebie.Dob­rze się trak­to­wać. I myśleć tyl­ko o so­bie. Nikt in­ny za mnie te­go nie zrobi.


pos­­nowiłam-kochać-siebiedob­rze ę-trak­to­wać-i myść-tyl­ko-o so­bie-nikt in­ny-za mnie-te­go-nie zrobi
anna onichimowskapos­ta­nowiłamkochaćsiebiedob­rze siętrak­to­waći myślećtyl­koo so­bienikt in­nyza mniete­gonie zrobipos­ta­nowiłam kochaći myśleć tyl­kotyl­ko o so­bienikt in­ny za mnieza mnie te­gote­go nie zrobii myśleć tyl­ko o so­bienikt in­ny za mnie te­goza mnie te­go nie zrobinikt in­ny za mnie te­go nie zrobi

I może dob­rze, że los pos­ta­wił na nas.. ...bo nie wyob­rażam so­bie gdy­by nie było Ciebie obok mnie.Wi­tam Pa­na.. Os­tatnio się mnie Pan py­tał cze­go pot­rze­buję.. Pos­ta­nowiłam pa­nu wyznać.. Pot­rze­buję roz­mo­wy.. Dru­giej oso­by.. Ciepłego uśmiechu Per­liste­go śmiechu Je­go oczu I je­go uścis­ku.. Ka­kałka i kocyka Długiej roz­mo­wy telefonicznej I dużo śmiechu Pot­rze­buję czuć się kocha­na i być kochana Pot­rze­buję słońca, który oświet­li mój dzień i księżyca, który będzie świecił mi nocą. Pot­rze­buję Pana.. Tak, właśnie pana..Nie można uwie­rzyć w Pa­na Bo­ga tyl­ko od wie­dzy, że to nam dob­rze zrobi.Nie mogę się wyr­wać z kaj­dan zachwytu, jes­tem ku­kiełką, którą ste­ruje psychopata, znęca się na­de mną. Tworzy dla mnie no­we dzieło, lecz nie wiem czy chcę je ujrzeć. Może to ko­lej­ny cios by za­fun­do­wać so­bie od­ro­binę zabawy? Zerwę swo­je sznu­ry, a Two­je spalę na­miętnym wzrokiem... Uk­ry­jemy się w sta­rym kuf­rze, by nikt już so­bie o nas nie przypomniał. Będziemy tak trwać za­kurze­ni ale szczęśliwi.Pat­rząc w przeszłość wstydzę się wielu rzeczy To dob­rze, daw­ne cza­sy nau­czyły mnie Jak dob­rze jest mieć No­we Życie, Go przy so­bie i czer­pać siłę Z te­go, kim się jest te­raz bez pot­rze­by im­po­nowa­nia komukolwiek Ko­biecie, żeby się za­kochać nie pot­rzeb­na ład­nych oczu czy wy­sokiego pres­tiżu. Żeby ko­bieta się za­kochała pot­rze­ba szcze­rych chęci, spo­sobu trak­to­wania jej tak jak nikt nig­dy wcześniej te­go nie ro­bił. Pat­rze­nia na nią w ten sposób, jak­by nic po­za nią nie istniało.