Pot­ra­fię słuchać bal­lad i ryczeć jak dziec­ko, po­nieważ mu­zyka spra­wia, iż naj­mniej­sze smut­ki wychodzą z mo­jego wnętrza i zmieniają się w krop­le słonej wody..


pot­ra­fię-słuchać-bal­lad-i ryczeć-jak dziec­ko-po­nieważ-mu­zyka-spra­wia-iż naj­mniej­sze-smut­ki-wychodzą-z mo­jego-wnętrza
andreepot­ra­fięsłuchaćbal­ladi ryczećjak dziec­kopo­nieważmu­zykaspra­wiaiż naj­mniej­szesmut­kiwychodząz mo­jegownętrzai zmieniają sięw krop­lesłonejwodypot­ra­fię słuchaćsłuchać bal­ladbal­lad i ryczeći ryczeć jak dziec­kopo­nieważ mu­zykamu­zyka spra­wiaiż naj­mniej­sze smut­kismut­ki wychodząwychodzą z mo­jegoz mo­jego wnętrzawnętrza i zmieniają sięi zmieniają się w krop­lew krop­le słonejsłonej wodypot­ra­fię słuchać bal­ladsłuchać bal­lad i ryczećbal­lad i ryczeć jak dziec­kopo­nieważ mu­zyka spra­wiaiż naj­mniej­sze smut­ki wychodząsmut­ki wychodzą z mo­jegowychodzą z mo­jego wnętrzaz mo­jego wnętrza i zmieniają sięwnętrza i zmieniają się w krop­lei zmieniają się w krop­le słonejw krop­le słonej wody

Czuję Twój oddech Twój szept do ucha Słyszę Twe słowa Wiercą mi dziurę w umyśle Jak krop­la wody Co drąży skałę Do­ciera do me­go wnętrza I roz­gaszcza się na dobre. Wed­ru­je do wszys­tkich zakątków mo­jego ciała. Jes­tem w Twoim włada­niu. Nie bro­nie się, bo nie chcę.Smut­no mi, gdy wiem, co Twe ser­ce czu­je do mnie, a Ty nie pot­ra­fisz po­wie­dzieć wprost Chciałam Ci po­wie­dzieć, że to ko­niec te­go zim­ne­go spoj­rze­nia, ale nie pot­ra­fiłam obrócić się i odejść. Tak po pros­tu odejść, nie pat­rząc na Two­je smut­ne oczy. To nic, że nie widziałam Cię przez cały rok, a może więcej. Co­raz częściej spoglądam na Ciebie, gdy za­mykam oczy. Na­wet wte­dy nie pot­ra­fię po­wie­dzieć Ci, że to ko­niec. Ciągnę to bez­sensu. Dro­gi Aniele.Nie cier­pię pożeg­nań... Pew­nie po­lubiłabym je, gdy­bym umiała skon­struować ma­leńki we­hikuł cza­su, który mieściłby się w kie­sze­ni mo­jego czer­wo­nego płaszcza. Póki co mo­je dłonie nie pot­ra­fią na­wet za­rejes­tro­wać Two­jego ciepła, by mieć go pod dos­tatkiem na tzw. gor­sze dni. Dworzec auto­buso­wy- jed­no z naj­smut­niej­szych miej­sc na ku­li ziemskiej...Wichu­ra za ok­nem, białym puchem prószy. A my tak od­da­leni od siebie, chłodem od­dziele­ni. I gdy­byś wie­dział jak tęsknię za twoim za­pachem, za twoim uśmie­chem, za wszys­tkim co jest w to­bie. Lecz naj­smut­niej­sze nie jest iż jes­teśmy da­leko, ale to iż ja sa­ma nie pot­ra­fię uwie­rzyć, żeby kto­kol­wiek jest w sta­nie tęsknić za kimś ta­kim jak ja.Dziec­ko naj­więcej miłości pot­rze­buje wte­dy, gdy naj­mniej na nią zasługuje.