Pra­cując na­tomiast mo­zol­nie i używając je­no włas­nych niewiel­kich sił, pos­trze­gamy częstok­roć, że przy całej po­wol­ności i uciera­niu się z przeszko­dami, dop­ro­wadza­my do cze­goś więcej, niż in­ni, płynący pełny­mi żag­la­mi i dzierżący sil­nie ster, a wówczas, widząc, że dorówna­liśmy in­nym, lub żeśmy ich na­wet wyp­rzedzi­li, osiąga­my poczu­cie włas­nej wartości.


pra­cując-na­tomiast-mo­zol­nie-i używając-­no-włas­nych-niewiel­kich-ł-pos­trze­gamy-częstok­roć-że przy-całej-po­wol­noś
johann wolfgang goethepra­cującna­tomiastmo­zol­niei używającje­nowłas­nychniewiel­kichsiłpos­trze­gamyczęstok­roćże przycałejpo­wol­nościi uciera­niu sięz przeszko­damidop­ro­wadza­mydo cze­goświęcejniżin­nipłynącypełny­miżag­la­mii dzierżącysil­niestera wówczaswidzącże dorówna­liśmyin­nymlubżeśmyichna­wetwyp­rzedzi­liosiąga­mypoczu­ciewłas­nejwartościpra­cując na­tomiastna­tomiast mo­zol­niemo­zol­nie i używająci używając je­noje­no włas­nychwłas­nych niewiel­kichniewiel­kich siłpos­trze­gamy częstok­roćże przy całejcałej po­wol­nościpo­wol­ności i uciera­niu sięi uciera­niu się z przeszko­damidop­ro­wadza­my do cze­gośdo cze­goś więcejniż in­nipłynący pełny­mipełny­mi żag­la­miżag­la­mi i dzierżącyi dzierżący sil­niesil­nie sterże dorówna­liśmy in­nymlub żeśmyżeśmy ichich na­wetna­wet wyp­rzedzi­liosiąga­my poczu­ciepoczu­cie włas­nejwłas­nej wartościpra­cując na­tomiast mo­zol­niena­tomiast mo­zol­nie i używającmo­zol­nie i używając je­noi używając je­no włas­nychje­no włas­nych niewiel­kichwłas­nych niewiel­kich siłże przy całej po­wol­nościcałej po­wol­ności i uciera­niu siępo­wol­ności i uciera­niu się z przeszko­damidop­ro­wadza­my do cze­goś więcejpłynący pełny­mi żag­la­mipełny­mi żag­la­mi i dzierżącyżag­la­mi i dzierżący sil­niei dzierżący sil­nie sterlub żeśmy ichżeśmy ich na­wetich na­wet wyp­rzedzi­liosiąga­my poczu­cie włas­nejpoczu­cie włas­nej wartości

Niewol­nic­two to by­cie zmuszo­nym do cze­goś. Brak pra­wa do wy­kona­nia włas­nej wo­li, ubezwłas­no­wol­nienie. Po­tocznie ro­zumiane Poczu­cie zag­rożenia włas­nej przes­trze­ni życiowej wy­wołuje uczu­cie agresywne.Nie ma miłości obus­tron­nej. Nie ma wte­dy szcze­rości. Jest to krępujące. Nie ma miłości ab­so­lut­nej i wza­jem­nej. Wte­dy ktoś się wy­cofu­je. Cze­goś nie może znieść. To chy­ba czys­ty egoizm. Chce się kochać bar­dziej niż być kocha­nym. Włas­ne uczu­cie ma coś z włas­nej miłości, czy­jeś uczu­cie jest jak gdy­by wtar­gnięciem we własną miłość.Życie człowieka od pew­ne­go wieku składa się z włas­nych trosk i włas­nych przy­jem­ności, na sta­rość zaś - z włas­nych trosk i cudzych przyjemności.War­tość człowieka os­ta­tecznie nig­dy nie wy­raża się w sto­sun­ku do dru­giego człowieka, tyl­ko w sto­sun­ku do siebie sa­mego. Dla­tego też nig­dy nie po­win­niśmy uza­leżniać nasze­go poczu­cia włas­nej war­tości al­bo też poczu­cia włas­nej god­ności od in­nych ludzi, bez względu na to, jak cier­pieli­byśmy z te­go powodu.Małżeństwo dop­ro­wadza do te­go, że ludzie zaczy­nają trak­to­wać siebie nawza­jem jak przed­mioty, będące ich włas­nością, a nie jak wol­ne osoby.