Pragnę rzu­cić się... rzu­cić się w wo­dos­pad życia... I na­wet jeśli przyj­dzie upaść bo­leśnie na ka­mienie - nie żałować! 


pragnę-rzu­ć-ę-rzu­ć ę-w wo­­pad-życia-i-na­wet-śli-przyj­dzie-upaść-bo­śnie-na ka­mienie- nie żałować 
andreapragnęrzu­cićsięrzu­cić sięw wo­dos­padżyciana­wetjeśliprzyj­dzieupaśćbo­leśniena ka­mienie nie żałować pragnę rzu­cićrzu­cić sięsię rzu­cić sięrzu­cić się w wo­dos­padw wo­dos­pad życiażycia ii na­wetna­wet jeślijeśli przyj­dzieprzyj­dzie upaśćupaść bo­leśniebo­leśnie na ka­mieniepragnę rzu­cić sięrzu­cić się rzu­cić sięsię rzu­cić się w wo­dos­padrzu­cić się w wo­dos­pad życiaw wo­dos­pad życia iżycia i na­weti na­wet jeślina­wet jeśli przyj­dziejeśli przyj­dzie upaśćprzyj­dzie upaść bo­leśnieupaść bo­leśnie na ka­mieniepragnę rzu­cić się rzu­cić sięrzu­cić się rzu­cić się w wo­dos­padsię rzu­cić się w wo­dos­pad życiarzu­cić się w wo­dos­pad życia iw wo­dos­pad życia i na­wetżycia i na­wet jeślii na­wet jeśli przyj­dziena­wet jeśli przyj­dzie upaśćjeśli przyj­dzie upaść bo­leśnieprzyj­dzie upaść bo­leśnie na ka­mieniepragnę rzu­cić się rzu­cić się w wo­dos­padrzu­cić się rzu­cić się w wo­dos­pad życiasię rzu­cić się w wo­dos­pad życia irzu­cić się w wo­dos­pad życia i na­wetw wo­dos­pad życia i na­wet jeśliżycia i na­wet jeśli przyj­dziei na­wet jeśli przyj­dzie upaśćna­wet jeśli przyj­dzie upaść bo­leśniejeśli przyj­dzie upaść bo­leśnie na ka­mienie

Słyszę swój krzyk, bo wołam moc­no o miłość. Chcę wreszcie poczuć, co to znaczy być kochaną i kochać jak nig­dy wcześniej. Wiem, że trud­no jest tak po pros­tu kochać bez żad­nych wątpli­wości rzu­cić się w moc­ne i ciepłe ra­miona miłości, tak jak­by rzu­cić się na pełną wodę bez żad­nych obaw, że się uto­nie... ® by Mrs Vercetti Co mam zro­bić z od­rzu­coną miłością? Włożyć w paczkę, wysłać Pa­nu Bogu? Rzu­cić mu w twarz i krzyknąć ze złością? Chy­ba nie ma in­ne­go spo­sobu... ~Out Kochać i tra­cić, pragnąć i żałować; Pa­dać bo­leśnie i znów się podnosić. Krzyczeć tęskno­cie: PRECZ! i błagać: PRO­WADŹ! - Oto jest życie: nic a jakże dosyć...Two­ja nieobec­ność poz­wa­la mi się rzu­cić w głęboką wodę.Zło na­leży od­rzu­cić, nie reformować.prze­budzo­no cienie i blaski choć bu­ro na dzień dobry uśmiech nieśmiało kreśli bo nie po­goda kwa­si humor pościel zachęca do leżenia sa­mym wi­dokiem ciepłej żółci her­ba­ta z chęcią zagrzeje słychać ra­dos­ne tre­le ptaków ka­wa dob­rze sta­wia na nogi a kocha cu­cić swym aromatem ko­loro­wa pa­rasol­ka w kwiaty nie po to bo rzu­ca się w oczy ta­ka aura lu­bi szkla­ne naczynia mniej­sze większe i do rączki na twarzy pro­mienie śmielsze bo jeszcze nie czas do poduszki na zdrowie!