pro­mienie słońca w zachodzie szmer mgieł wie­czor­nych krzyk wiat­ru przy rzece już przes­tały wzbudzać emocje 


pro­mienie-słońca-w zachodzie-szmer-mgieł-wie­czor­nych-krzyk-wiat­ru-przy-rzece-już-przes­ły-wzbudzać-emocje 
samothnickpro­mieniesłońcaw zachodzieszmermgiełwie­czor­nychkrzykwiat­ruprzyrzecejużprzes­taływzbudzaćemocje pro­mienie słońcasłońca w zachodziew zachodzie szmerszmer mgiełmgieł wie­czor­nychwie­czor­nych krzykkrzyk wiat­ruwiat­ru przyprzy rzecerzece jużjuż przes­tałyprzes­tały wzbudzaćwzbudzać emocje pro­mienie słońca w zachodziesłońca w zachodzie szmerw zachodzie szmer mgiełszmer mgieł wie­czor­nychmgieł wie­czor­nych krzykwie­czor­nych krzyk wiat­rukrzyk wiat­ru przywiat­ru przy rzeceprzy rzece jużrzece już przes­tałyjuż przes­tały wzbudzaćprzes­tały wzbudzać emocje pro­mienie słońca w zachodzie szmersłońca w zachodzie szmer mgiełw zachodzie szmer mgieł wie­czor­nychszmer mgieł wie­czor­nych krzykmgieł wie­czor­nych krzyk wiat­ruwie­czor­nych krzyk wiat­ru przykrzyk wiat­ru przy rzecewiat­ru przy rzece jużprzy rzece już przes­tałyrzece już przes­tały wzbudzaćjuż przes­tały wzbudzać emocje pro­mienie słońca w zachodzie szmer mgiełsłońca w zachodzie szmer mgieł wie­czor­nychw zachodzie szmer mgieł wie­czor­nych krzykszmer mgieł wie­czor­nych krzyk wiat­rumgieł wie­czor­nych krzyk wiat­ru przywie­czor­nych krzyk wiat­ru przy rzecekrzyk wiat­ru przy rzece jużwiat­ru przy rzece już przes­tałyprzy rzece już przes­tały wzbudzaćrzece już przes­tały wzbudzać emocje 

I ten mężczyz­na cały w czerni Krążący uli­cami Wie­czor­ny wrzask no­cy Był wi­doczny od tych kil­ku chwil minionych Wie­czor­ne liście Tańcząc po chodniku Prze­budzo­ne Od­dechem wiat­ru Wie­czor­ny przebłysk księżyca Wzbił się nad sza­re kon­tu­ry miasta Opo­wieści gwiazd Prze­sycały mi głowę Te sa­me miej­sca Przy­ciągają in­ne wspomnienia Po­ran­na mgła lek­ko opływająca po­la Zmuszała powrócić Do te­go nieideal­ne­go świata W mo­jej głowie, Ja­wi się obraz, Pla­ma jasna, Na czar­nych myślach, Lato, Czuję ciepło, Trzy­mam jej dłoń, Zmęczo­ne popołudnie, Pozwól mi proszę raz jeszcze, Poczuć na mo­jej twarzy, Pro­mienie te­go sier­pniowe­go słońca, Ten wie­czo­ry wiatr.Przes­tałem wi­tać się wraz z nocą i żeg­nać z po­ran­kiem, choć z blas­kiem księżyca wciąż roz­ma­wiam w czte­ry oczy, a słoneczne pro­mienie nadziei przes­tały tępić os­trze per­cep­cji. Uczu­cia zas­tygły wraz z nieosiągal­nym ho­ryzon­tem, pa­radok­salnie, niszcząc tym sa­mym wiązkę lo­giki w moich śle­pych oczach. Wi­docznie cza­sem trze­ba za­bić coś w so­bie, by oca­lić siebie.po­cie­szyć cie spieszę w te zam­glo­ne dni gdy na jaw cała praw­da wyj­dzie ci  uśmie­chem swym sa­mo słon­ce zaw­stydzisz w pochmur­nej oświacie uk­ry­je swój wstyd cze­kając na pier­wsze pro­mienie ciszy wie­czor­nej we mgłach spo­wijających dzień odej­dzie by ra­no powrócić w swym tańcu wie­czności trwając Szczęśliwym jest ten, kto przy zachodzie słońca cieszy się wschodzącymi gwiazdami.Pew­ne­go dnia zap­rzęgniemy do pra­cy przypływy i odpływy, uwięzi­my pro­mienie słońca.