przez tą miłość dusza ma zma­teriali­zowała się bez reszty fun­kcjo­nuję, stąpam po ziemi śmielej niż wte­dy, gdy nie chciałam zejść do ludzi, a musiałam mam ciało, czuję jak mnie dotykasz całujesz, żyję żyję Tobą wcześniej sobą tyl­ko żyłam tyl­ko duszą byłam, tyl­ko duszą fan­tasma­gorie, które przek­ra­dały się przez moją głowę nieprzerwanie uno­siły mnie nad ziemią nad chaosem nad ludźmi nos­talgiczną samotność wy­pełniłeś swym istnieniem mi­liony słów zagłuszają myśli te myśli, które usypiały i te które zabijały 


przez-tą miłość-dusza-zma­teriali­zowała ę-bez-reszty-fun­kcjo­nuję-stąpam-po ziemi-śmielej-ż-wte­dy-gdy-nie chciałam-zejść
wenaa01przeztą miłośćduszazma­teriali­zowała siębezresztyfun­kcjo­nujęstąpampo ziemiśmielejniżwte­dygdynie chciałamzejśćdo ludzia musiałammamciałoczujęjak mniedotykaszcałujeszżyjętobąwcześniejsobątyl­kożyłamdusząbyłamfan­tasma­goriektóreprzek­ra­dałysięmojągłowęnieprzerwanieuno­siłymnienadziemiąchaosemludźminos­talgicznąsamotnośćwy­pełniłeśswymistnieniemmi­lionysłówzagłuszająmyślitemyśliusypiałyte którezabijały przez tą miłośćtą miłość duszadusza mama zma­teriali­zowała sięzma­teriali­zowała się bezbez resztyreszty fun­kcjo­nujęstąpam po ziemipo ziemi śmielejśmielej niżniż wte­dygdy nie chciałamnie chciałam zejśćzejść do ludzia musiałam mammam ciałoczuję jak mniejak mnie dotykaszdotykasz całujeszżyję żyjężyję tobątobą wcześniejwcześniej sobąsobą tyl­kotyl­ko żyłamżyłam tyl­kotyl­ko dusząduszą byłamtyl­ko dusząduszą fan­tasma­goriektóre przek­ra­dałyprzek­ra­dały sięsię przezprzez mojąmoją głowęgłowę nieprzerwanienieprzerwanie uno­siłyuno­siły mniemnie nadnad ziemiąziemią nadnad chaosemchaosem nadnad ludźmiludźmi nos­talgicznąnos­talgiczną samotnośćsamotność wy­pełniłeśwy­pełniłeś swymswym istnieniemistnieniem mi­lionymi­liony słówsłów zagłuszajązagłuszają myślimyśli tete myśliktóre usypiałyusypiały ii te którete które zabijały przez tą miłość duszatą miłość dusza madusza ma zma­teriali­zowała sięma zma­teriali­zowała się bezzma­teriali­zowała się bez resztybez reszty fun­kcjo­nujęstąpam po ziemi śmielejpo ziemi śmielej niżśmielej niż wte­dygdy nie chciałam zejśćnie chciałam zejść do ludzia musiałam mam ciałoczuję jak mnie dotykaszjak mnie dotykasz całujeszżyję żyję tobążyję tobą wcześniejtobą wcześniej sobąwcześniej sobą tyl­kosobą tyl­ko żyłamtyl­ko żyłam tyl­kożyłam tyl­ko duszątyl­ko duszą byłamtyl­ko duszą fan­tasma­goriektóre przek­ra­dały sięprzek­ra­dały się przezsię przez mojąprzez moją głowęmoją głowę nieprzerwaniegłowę nieprzerwanie uno­siłynieprzerwanie uno­siły mnieuno­siły mnie nadmnie nad ziemiąnad ziemią nadziemią nad chaosemnad chaosem nadchaosem nad ludźminad ludźmi nos­talgicznąludźmi nos­talgiczną samotnośćnos­talgiczną samotność wy­pełniłeśsamotność wy­pełniłeś swymwy­pełniłeś swym istnieniemswym istnieniem mi­lionyistnieniem mi­liony słówmi­liony słów zagłuszająsłów zagłuszają myślizagłuszają myśli temyśli te myśliktóre usypiały iusypiały i te którei te które zabijały 

I tyl­ko cza­sami Roz­myślając nad powrotem Wte­dy gdy pat­rzę wstecz Są ta­kie mo­ce których Sam nie poj­mu­je Na­wet gdy wszys­tko minęło Ma dusza nie umiera Pow­stając z po­piołów Ubieram no­wy płaszcz Gotów na no­wy dzień Sta­je do wal­ki W mych rękach tyl­ko to pióro I słowa Które już daw­no Stra­ciły sens Które już nig­dy Nie powrócą ciało które pielęgnowałam przez lat naście leżało w kostnicy nap­rze­ciw szpitala w którym matka mnie rodziła przez godzin szesnaście tyl­ko wte­dy obserwowałam jak mężczyzna płacze całując por­ce­lanową dłoń swo­jej córki a Ty tylko od­wróciłeś się i odszedłeś z puk­lem włosów w dłoni Byłam mężczyzną mie­szkającym w nad­mor­skiej wios­ce. Widziałam tonących ludzi, którzy łama­li so­bie paz­nokcie chcąc wspiąć się na skalną półkę. Widziałam ich. Słyszałam krzy­ki. Mo­je ciało było sma­gane lo­dowa­tym wiat­rem. Byłam po­nad ni­mi. Chciałam pomóc tonące­mu dziec­ku o brązo­wych oczach... nies­te­ty ja­kaś siła trzy­mała mnie w żelaz­nym uścisku. Wszędzie krew, krzyk i ból... A po­tem wo­da. Słona wo­da we mnie. Stro­my brzeg. Skały.Płacz. Aż wreszcie pustka.Kiedy za­myka się oczy do snu, dusza zwi­ja się w ciele jak kłębek, po­zos­ta­wione sa­memu so­bie ciało spraw­dza, czy jeszcze is­tnieje. Wzbudza w so­bie wspom­nienia, bo każdy wy­kona­ny kiedyś gest, każde doz­na­nie zos­tało przez nie za­pamięta­ne. Ciało ma pa­mięć ab­so­lutną, je­go wspom­nienia prze­padają tyl­ko wte­dy, gdy ciało ginie.Roz­paczli­wie samotna W ok­rutnej świado­mości swo­jego ciała Usta Ramiona Stopy Łopatki Pal­ce – je­den po drugim Wcześniej byłam po pros­tu sobą Dopóki nie przyszedłeś I nie roz­ciąłeś mnie na pół Dusza i ciało Nig­dy wcześniej Nie czułam tak bardzo Że człowiek jest istotą Z na­tury schizofreniczną niena­syco­ny poranek gdy noc łóżko opuszcza łas­kocząc de­likat­ne myśli ni szep­tu nie kładzie na wrażli­we uszko tyl­ko wzro­kiem odprowadza ni­by powolutku ubiera w tęsknoty pier­wsze pro­mienie słońca wznieca pragnienia krwią krąży gorącą a gdy będę senna proszę kochaj mnie milczeniem mo­ja dobranocko kwi­li ciało kwi­li dusza