Przy blas­ku świecy wspo­minam te chwi­le, które były całym światem.. Każdy in­nym ma­lut­ki szczegół, blask od­bi­jające­go się w ok­nie księżyca, mały wóz wid­niejący na niebie, który pat­rzy mi w oczy jak­by prosząc byśmy zno­wu wróci­li w te miej­sce, żeby mógł spoj­rzeć na dwo­je tak za­kocha­nych w so­bie młodych ludzi, przy­pomi­na wspólnie spędzo­ne chwi­le, które zab­rał jak­by uk­radkiem zim­ny po­wiew wiatru.. K.r 


przy-blas­ku-świecy-wspo­minam-te chwi­-które-były-całym-światem-każdy in­nym-­lut­ki-szczegół-blask-od­bi­jają­go ę
orchideeprzyblas­kuświecywspo­minamte chwi­lektórebyłycałymświatemkażdy in­nymma­lut­kiszczegółblaskod­bi­jające­go sięw ok­nieksiężycamaływózwid­niejącyna niebiektórypat­rzymi w oczyjak­byproszącbyśmyzno­wuwróci­liw te miej­sceżebymógłspoj­rzećna dwo­jetakza­kocha­nychw so­biemłodychludziprzy­pomi­nawspólniespędzo­nechwi­lezab­rałuk­radkiemzim­nypo­wiewwiatrukr przy blas­kublas­ku świecyświecy wspo­minamwspo­minam te chwi­lektóre byłybyły całymcałym światemkażdy in­nym ma­lut­kima­lut­ki szczegółblask od­bi­jające­go sięod­bi­jające­go się w ok­niew ok­nie księżycamały wózwóz wid­niejącywid­niejący na niebiektóry pat­rzypat­rzy mi w oczymi w oczy jak­byjak­by proszącprosząc byśmybyśmy zno­wuzno­wu wróci­liwróci­li w te miej­sceżeby mógłmógł spoj­rzećspoj­rzeć na dwo­jena dwo­je taktak za­kocha­nychza­kocha­nych w so­biew so­bie młodychmłodych ludziprzy­pomi­na wspólniewspólnie spędzo­nespędzo­ne chwi­lektóre zab­rałzab­rał jak­byjak­by uk­radkiemuk­radkiem zim­nyzim­ny po­wiewpo­wiew wiatruprzy blas­ku świecyblas­ku świecy wspo­minamświecy wspo­minam te chwi­lektóre były całymbyły całym światemkażdy in­nym ma­lut­ki szczegółblask od­bi­jające­go się w ok­nieod­bi­jające­go się w ok­nie księżycamały wóz wid­niejącywóz wid­niejący na niebiektóry pat­rzy mi w oczypat­rzy mi w oczy jak­bymi w oczy jak­by proszącjak­by prosząc byśmyprosząc byśmy zno­wubyśmy zno­wu wróci­lizno­wu wróci­li w te miej­sceżeby mógł spoj­rzećmógł spoj­rzeć na dwo­jespoj­rzeć na dwo­je takna dwo­je tak za­kocha­nychtak za­kocha­nych w so­bieza­kocha­nych w so­bie młodychw so­bie młodych ludziprzy­pomi­na wspólnie spędzo­newspólnie spędzo­ne chwi­lektóre zab­rał jak­byzab­rał jak­by uk­radkiemjak­by uk­radkiem zim­nyuk­radkiem zim­ny po­wiewzim­ny po­wiew wiatru

Cza­sem wspo­minam chwi­le spędzo­ne ra­zem tyl­ko po to, aby znów uj­rzeć twój uśmiech.Pa­miętam wszys­tkie no­ce, które spędza­liśmy ra­zem, przy­tule­ni we śnie jak dwo­je zmarzniętych szcze­niąt, jak sy­jam­skie bliźnięta, które nie mogą od­da­lić się od siebie na­wet na pół met­ra. Pa­miętam i wspo­minam. Sku­lona w kłębek swoich tęsknot, sa­mot­na, dławiąca się tłumionym szlochem i po­toka­mi gorzkich łez...przy­pomi­nam so­bie każdą chwilę spędzoną z nim Każdy do­tyk, każdy pocałunek Sta­ram przy­pom­nieć so­bie za­pach tytoniu Zaw­sze był nim przesiąknięty Był tak cho­ler­nie arogancki ja­rał trawę i pił niez­liczo­ne ilości alkoholu lecz miał cu­dow­ne serce umiał kochać całym sobą jak nikt inny Na­wet te­raz, w os­tatniej chwi­li, było tak wiele rzeczy, które mogły pójść nie tak. Ileż ko­ni upadło przy os­tatniej przeszkodzie. Wielu zaufa­nych ge­nerałów pat­rzyło, jak pew­ne zwy­cięstwo za­mienia się w po­rażkę w os­tatnich mi­nutach bitwy.Po­wol­ny rozkład związku i miłości jest jak śmierć o której wie tyl­ko dwo­je ludzi. Ta­ka tra­gedia w świecie, który się kur­czy, który prze­licza­my już na dni, na mi­nuty , na chwi­le te złe i dob­re, na uśmie­chy i na łzy po to by za chwi­le odejść i wma­wiać so­bie, że to prze­cież i tak nie miało by sensu.Nie za­pomi­na się osób, które były dla nas ważne, z który­mi by­liśmy szczęśli­wi, o które się martwiliśmy. Osób które były przy nas gdy było nam smut­no i ocierały nasze łzy.