Przychodzisz cicho Na paluszkach Szczel­nie odziana Tyl­ko w ciemność Zdradza cię Opływo­wy kształt Kil­ku jas­nych miejsc Gdzie słońce latem Nie miało odwagi Cię pocałować Dźwiękiem kroków na­gich stóp Budzisz wyobraźnię Masz zim­ne dłonie W kon­tras­cie do­tyku Z roz­grza­nym ciałem Og­rze­wasz je na mo­jej skroni Która spoczy­wa na piersi Wsłucha­na w rytm serca Za­sypia spokojnie 


przychodzisz-cicho-na-paluszkach-szczel­nie-odziana-tyl­ko-w ciemność-zdradza-ę-opływo­wy-kształt-kil­ku-jas­nych-miejsc-gdzie-słoń-latem
szpiekprzychodziszcichonapaluszkachszczel­nieodzianatyl­kow ciemnośćzdradzacięopływo­wykształtkil­kujas­nychmiejscgdziesłońcelatemniemiałoodwagiciępocałowaćdźwiękiemkrokówna­gichstópbudziszwyobraźnięmaszzim­nedłoniekon­tras­ciedo­tykuroz­grza­nymciałemog­rze­waszje na mo­jejskroniktóraspoczy­wana piersiwsłucha­naw rytmsercaza­sypiaspokojnie przychodzisz cichocicho nana paluszkachpaluszkach szczel­nieszczel­nie odzianaodziana tyl­kotyl­ko w ciemnośćw ciemność zdradzazdradza cięcię opływo­wyopływo­wy kształtkształt kil­kukil­ku jas­nychjas­nych miejscmiejsc gdziegdzie słońcesłońce latemlatem nienie miałomiało odwagiodwagi cięcię pocałowaćpocałować dźwiękiemdźwiękiem krokówkroków na­gichna­gich stópstóp budziszbudzisz wyobraźnięwyobraźnię maszmasz zim­nezim­ne dłoniedłonie ww kon­tras­ciekon­tras­cie do­tykudo­tyku zz roz­grza­nymroz­grza­nym ciałemciałem og­rze­waszog­rze­wasz je na mo­jejje na mo­jej skroniskroni któraktóra spoczy­waspoczy­wa na piersina piersi wsłucha­nawsłucha­na w rytmw rytm sercaserca za­sypiaza­sypia spokojnie przychodzisz cicho nacicho na paluszkachna paluszkach szczel­niepaluszkach szczel­nie odzianaszczel­nie odziana tyl­koodziana tyl­ko w ciemnośćtyl­ko w ciemność zdradzaw ciemność zdradza cięzdradza cię opływo­wycię opływo­wy kształtopływo­wy kształt kil­kukształt kil­ku jas­nychkil­ku jas­nych miejscjas­nych miejsc gdziemiejsc gdzie słońcegdzie słońce latemsłońce latem nielatem nie miałonie miało odwagimiało odwagi cięodwagi cię pocałowaćcię pocałować dźwiękiempocałować dźwiękiem krokówdźwiękiem kroków na­gichkroków na­gich stópna­gich stóp budziszstóp budzisz wyobraźniębudzisz wyobraźnię maszwyobraźnię masz zim­nemasz zim­ne dłoniezim­ne dłonie wdłonie w kon­tras­ciew kon­tras­cie do­tykukon­tras­cie do­tyku zdo­tyku z roz­grza­nymz roz­grza­nym ciałemroz­grza­nym ciałem og­rze­waszciałem og­rze­wasz je na mo­jejog­rze­wasz je na mo­jej skronije na mo­jej skroni któraskroni która spoczy­waktóra spoczy­wa na piersispoczy­wa na piersi wsłucha­nana piersi wsłucha­na w rytmwsłucha­na w rytm sercaw rytm serca za­sypiaserca za­sypia spokojnie 

Codzien­nie o świecie skra­dam się na paluszkach kradnę kruszynkę po­całun­ku z twych ust czuję cię do wie­czo­ra w No­cy marzę o roz­koszy Naszych ciał zapląta­nych w ak­sa­mitną pościel w tańcu Miłos­nym ... 9.12.2015 Malusia_035  mroźno-szkliste oczy roz­grza­ne uczuciem przy mo­jej zmarzniętej twarzy zim­ne serca płonące nadzieją pod którą topnieją oszro­nione końcówki kaszta­nowych włosów odszedłeś szor­stkie dłonie przeszu­kują tłum aby napotkać Two­je najmilsze ramiona z ciepłej wełny plotę szal by za­nurzyć się by przetrwać W tęskno­cie bez wy­razu, bez świadków i cienia. W świet­le słońca i od­bi­tych je­go promieniach, Żal ogarnia... Ból przeszywa... Gdzie miłość? Gdzie szczęście? Gdzie Ty jesteś? kochan­ku daw­nych nocy, ciepły do­tyku warg roz­ga­niający złe duchy, Umarłeś? a może... w ogóle nie-byłeś? Bo­li by­cie tą, która szu­ka cie przez telefon I bo­li by­cie tą, która żeg­lu­je w poszu­kiwa­niu miłości Bo­li mnie ogląda­nie, że spoj­rze­nia upadają I ro­bi się wieczór i nie wiem Może później wrócisz mnie zobaczyć...Tworzysz imi­tację nadziei, wiedząc, że jest to tyl­ko złud­ny ob­raz w Two­jej głowie. Ok­raszasz się ciepłymi stru­mieniami wiary. Wyłaniasz oka błysk z fal zagłady. Trzy­masz się usil­nie za­tar­te­go już schematu. Sięgasz do przeszłości, gdzie wszys­tko krawędzie miało łagod­ne, gdzie wszys­tko było w do­tyku przyjazne. Te­raz parzysz się teraźniejszością. Brak Ci od­wa­gi, by prze­bić ko­kon codzienności. Za­padasz się w głąb swe­go urwiska.By­cie sa­mot­nym nie jest ta­kie złe. Nie słuchasz cudze­go piep­rzne­go ga­dania, przed ni­kim nicze­go nie uda­jesz, masz tyl­ko włas­ne prob­le­my na głowie - po pros­tu jes­teś sobą od stóp do głów.