Przychodzisz i od­chodzisz,tak po pros­tu ro­bisz porządki.Pod­no­sisz i zbierasz śmieci,wyrzu­casz mnie ze swo­jego życia.


przychodzisz-i od­chodzisztak-po pros­-ro­bisz-porządkipod­no­sisz-i zbierasz-śmieciwyrzu­casz-mnie-ze swo­jego-życia
kitshprzychodziszi od­chodzisztakpo pros­turo­biszporządkipod­no­siszi zbieraszśmieciwyrzu­caszmnieze swo­jegożyciapo pros­tu ro­biszmnie ze swo­jegoze swo­jego życiamnie ze swo­jego życia

Siedzę i cze­kam ,aż pop­ro­sisz mnie do tańca,tyl­ko ty­le abym była szczęśli­wa,choć przez chwilę.Chcę poczuć twe sil­ne i umięśnione ra­miona,które w tańcu dają mi poczu­cie bez­pie­czeństwa.Pa­miętasz ten ta­niec w którym tak moc­no ścis­ka­liśmy się za ręce? Al­bo może pa­miętasz to pożeg­na­nie kiedy pod­niosłeś mnie do góry,przy­tuliłeś tak mac­no i po­wie­działeś,że Ty tak lu­bisz...wte­dy czułam,że nie jes­tem Ci obojętna,ale tyl­ko wtedy...Kiedy pat­rzę z ja­ka na­bożnością i czcią pod­chodzisz do swo­jego no­wego ek­spre­su ciśnieniowe­go, to prze­zor­nie proszę o zwykłą kawę parzoną po tu­rec­ku, bo so­bie myślę, że gdy­by on ci się - nie daj Bóg, pop­suł w trak­cie ro­bienia mi ka­wy, to winą obar­czyła byś mnie i wyk­reśliła z lis­ty zna­jomych, a ja chcę przychodzić do ciebie i składać ko­lej­ne kloc­ki układan­ki, którą na­zywam głupiokurwiem(GPK).naj­bar­dziej lu­bię gdy ciemną nocą przychodzisz do mnie niczym tajemnica gdy w czułych objęciach uk­ry­ta za­sypiam i chwy­tam kur­czo­wo i trzy­mam się życia w tej cud­nej roz­koszy w twych oczu pieszczocie ma­leńka tak leżę pod tar­czą księżyca Nikt nie zaj­mie two­jego miej­sca w moim ser­cu- po pros­tu jest wol­ne miej­sce obok... _________________________ Słowa mo­jego nau­czy­ciela :):) Ta­ki łacho­wy:):) Wiem że do­daje­my tyl­ko swo­je myśli ale to mnie zagięło Po­jawię się w twoim śnie Po cichu, we mgle Ocza­ruję Cię swą urodą Swą in­tuicją i swobodą Od­pra­wię cza­ry wokół two­jego jestestwa Zro­bię wszys­tko, tyl­ko byś zab­rał mnie do swo­jego królestwa Będę się śmiać i płakać, kiedy trzeba Tyl­ko byś mnie zap­ro­wadził do nieba Chcę, byś mnie bro­nił i chronił I wszędzie za mną gonił Pożyczę Ci swo­je ser­ce na niepi­saną konieczność I każę Ci się w nim pod­pi­sać na wieczność Było już tak dob­rze, po­godziłam się z tą myślą... a Ty masz czel­ność tak po pros­tu wrócić do mo­jego życia?