Przypływa­mi wznoszę się rozmemłana pul­sującą roz­bi­jasz o rozkosz żądzą roz­pa­sana toczę się ekstazą obi­jam o kan­ty pragnień tęsknotą lędźwi skowyczę za­gar­niam odpływając, chłonę rozedrgana i mało mi Ciebie, kochany...


przypływa­mi-wznoszę-ę-rozmemłana-pul­sującą-roz­bi­jasz-o rozkosz-żądzą-roz­pa­sana-toczę ę-ekstazą-obi­jam-o kan­ty-pragnień
amaprzypływa­miwznoszęsięrozmemłanapul­sującąroz­bi­jaszo rozkoszżądząroz­pa­sanatoczę sięekstaząobi­jamo kan­typragnieńtęsknotąlędźwiskowyczęza­gar­niamodpływającchłonęrozedrganamałomi ciebiekochanyprzypływa­mi wznoszęwznoszę sięsię rozmemłanarozmemłana pul­sującąpul­sującą roz­bi­jaszroz­bi­jasz o rozkoszo rozkosz żądzążądzą roz­pa­sanaroz­pa­sana toczę siętoczę się ekstaząekstazą obi­jamobi­jam o kan­tyo kan­ty pragnieńpragnień tęsknotątęsknotą lędźwilędźwi skowyczęskowyczę za­gar­niamza­gar­niam odpływającchłonę rozedrganarozedrgana ii małomało mi ciebieprzypływa­mi wznoszę sięwznoszę się rozmemłanasię rozmemłana pul­sującąrozmemłana pul­sującą roz­bi­jaszpul­sującą roz­bi­jasz o rozkoszroz­bi­jasz o rozkosz żądząo rozkosz żądzą roz­pa­sanażądzą roz­pa­sana toczę sięroz­pa­sana toczę się ekstazątoczę się ekstazą obi­jamekstazą obi­jam o kan­tyobi­jam o kan­ty pragnieńo kan­ty pragnień tęsknotąpragnień tęsknotą lędźwitęsknotą lędźwi skowyczęlędźwi skowyczę za­gar­niamskowyczę za­gar­niam odpływającchłonę rozedrgana irozedrgana i małoi mało mi ciebie

Ta chwi­la, ułamek sekundy Chłonę Cię... To spoj­rze­nie nieśmiałe Chłonę Cię... Ten do­tyk delikatny Chłonę Cię... Ten po­całunek słodki Chłonę Cię... Twe ręce błądzące Chłonę Cię... Twój od­dech przyspieszony Chłonę Cię... Twe ser­ce dudniące Chłonę Cię... Ta rozkosz Pod­daję się _______________ Nie wiem czy powinnam, a jeśli do­wie się on... ? roz­szerzo­ne źrenice pożądanie ta­niec zmysłów przyjemność jed­ność istot rozkosz apo­geum doznań ekstaza półuśmiech spełnienie tu jes­tem...gorąca i miękka w tańcu uwodzę twe ciało już tyl­ko pragnienie w to­bie zat­ra­cić się chciało wśród uniesień dźwięków roz­koszy jęk się wymyka bądź wciąż przy mnie póki tan­go...póki muzyka póki żyją gwiazdy póki kos­mos istnieje... póty trwa rozkosz mo­je ciało goreje wciąż mało mam i mało ja wie­czne pragnienie pożądam tych pieszczot i ciebie, mo­je marzenie Roz­pylę nad Tobą woń mo­jej słodyczy Po­wiet­rze z ust moich będziesz mógł pobierać Wschód Słońca po­każę, co Ciebie zachwyci Choć noc nie będzie chciała umierać Czer­wo­ne jabłuszko scho­wam w Twoich dłoniach Ko­lację us­mażysz na roz­grza­nym brzuchu Przys­pie­szysz stu­kanie pul­sujące w skroniach A ja wpa­suję się w tem­po Twoich ruchów Uto­pij­ny wytwór mo­jego wypicia Wy­baczyć mi trze­ba, nie próbuj osądzać Bo wte­dy do­piero od­dam roz­kosz życia Jeśli mi da­ne będzie Je­go spotkać.Myślę, że strach, ja­ki od­czu­wa człowiek stojący nad prze­paścią, w rzeczy­wis­tości jest raczej tęsknotą. Tęsknotą za tym, żeby rzu­cić się w dół - al­bo le­cieć z roz­postar­ty­mi ramionami.