Przytłumiona, kojąca cisza, która w końcu wy­dawała się jak naj­bar­dziej od­po­wied­nia do mo­jej bla­dej i bez­bar­wnej samotności.


przytłumiona-kojąca-cisza-która-w końcu-wy­dawała ę-jak naj­bar­dziej-od­po­wied­nia-do mo­jej-bla­dej-i bez­bar­wnej-samotnoś
ysabelle lacampprzytłumionakojącaciszaktóraw końcuwy­dawała sięjak naj­bar­dziejod­po­wied­niado mo­jejbla­deji bez­bar­wnejsamotnościkojąca ciszaktóra w końcuw końcu wy­dawała sięwy­dawała się jak naj­bar­dziejjak naj­bar­dziej od­po­wied­niaod­po­wied­nia do mo­jejdo mo­jej bla­dejbla­dej i bez­bar­wneji bez­bar­wnej samotnościktóra w końcu wy­dawała sięw końcu wy­dawała się jak naj­bar­dziejwy­dawała się jak naj­bar­dziej od­po­wied­niajak naj­bar­dziej od­po­wied­nia do mo­jejod­po­wied­nia do mo­jej bla­dejdo mo­jej bla­dej i bez­bar­wnejbla­dej i bez­bar­wnej samotnościktóra w końcu wy­dawała się jak naj­bar­dziejw końcu wy­dawała się jak naj­bar­dziej od­po­wied­niawy­dawała się jak naj­bar­dziej od­po­wied­nia do mo­jejjak naj­bar­dziej od­po­wied­nia do mo­jej bla­dejod­po­wied­nia do mo­jej bla­dej i bez­bar­wnejdo mo­jej bla­dej i bez­bar­wnej samotnościktóra w końcu wy­dawała się jak naj­bar­dziej od­po­wied­niaw końcu wy­dawała się jak naj­bar­dziej od­po­wied­nia do mo­jejwy­dawała się jak naj­bar­dziej od­po­wied­nia do mo­jej bla­dejjak naj­bar­dziej od­po­wied­nia do mo­jej bla­dej i bez­bar­wnejod­po­wied­nia do mo­jej bla­dej i bez­bar­wnej samotności

Po­wiet­rze jest pełne szczegółów, na­wet cisza jest dźwiękiem: im bar­dziej zwra­ca się na nią uwagę, tym bar­dziej wy­daje się skom­pli­kowa­na, złożona z wib­racji, które do­tykają się i znoszą wzajemnie.Często uważałem, że ludzie małoduszni są naj­bar­dziej aro­gan­ccy i pyszni, po­dob­nie jak wiel­ko­duszni są naj­bar­dziej skrom­ni i pokorni.Cisza bo­li. Kiedy cze­kasz nie możesz jej znieść. Kiedy prag­niesz jeszcze bar­dziej cię do­bija. Kiedy nie wiesz co ro­bić od­bi­ja się echem w two­jej głowie. Cisza jest niekiedy ta­ka niezręczna prawda? Im bar­dziej chce, tym bar­dziej mi nie wychodzi... Co­raz bar­dziej to wszys­tko niszczę, niż scalam...Sądzę, że na­wet nie widzieli, jak się wy­niszczam. Im bar­dziej ich pro­woko­wałam, im głośniej wzy­wałam po­mocy, tym bar­dziej na­bierałam prze­kona­nia, że otocze­nie wyk­reśliło mnie ze swe­go po­la widzenia.Woj­na naj­bar­dziej od­da­la, i naj­bar­dziej zbliża do siebie ludzi.