Różni­ce między ge­nerac­ja­mi spro­wadzają się do te­go, że ja­kiś czas piszą:


róż­-między-ge­nerac­ja­mi-spro­wadzają ę-do te­go-że ja­kiś-czas-piszą-ra­nek-pachniał-różami-przychodzą no­wi-oho-wywróć
stanisław lemróżni­cemiędzyge­nerac­ja­mispro­wadzają siędo te­goże ja­kiśczaspisząra­nekpachniałróżamiprzychodzą no­wiohowywrócićja­kiśpiszesięszczy­namiale chwytjest tensamto nie są żad­nere­for­mynie na tympo­leganowatorstworóżni­ce międzymiędzy ge­nerac­ja­mige­nerac­ja­mi spro­wadzają sięspro­wadzają się do te­goże ja­kiś czasczas pisząra­nek pachniałpachniał różamija­kiś czasczas piszepisze sięra­nek pachniałpachniał szczy­namiale chwyt jest tenjest ten samto nie są żad­ne re­for­mynie na tym po­legapo­lega nowatorstworóżni­ce między ge­nerac­ja­mimiędzy ge­nerac­ja­mi spro­wadzają sięge­nerac­ja­mi spro­wadzają się do te­goże ja­kiś czas pisząra­nek pachniał różamija­kiś czas piszeczas pisze sięra­nek pachniał szczy­namiale chwyt jest ten samnie na tym po­lega nowatorstwo

Ilek­roć zadźwięczy dzwo­nek, ja­kiś anioł dos­ta­je skrzydła i aureolę.Dwie rzeczy nie dają się spro­wadzić do żad­ne­go rac­jo­naliz­mu: czas i piękno.Ty szmato! Co dzi­siaj robiłaś? Po­noć podłogi czyściłaś, dbałaś o mój dom, by błyszczał i pachniał. Ty szmato! Ja znam prawdę, puszczasz się, choć cię zawiesiłem na drzwiach złotych. Ty szmato! Co masz na swoją obronę? przy­niósł cię ja­kiś typ, i wyglądasz jak zawsze, brud­na, ob­darta, wykorzystana. Ty szmato! Nic nie jes­teś warta, mogę tobą wy­cierać buty, ciesz się, że cię nie wyrzuciłem, bo mam do ciebie sentyment.Chcę aby było ktoś w ta­kie dni jak ten i powiedział.. -Cho­lera ! Kocha­nie nie mar­tw się tym wszys­tkim ra­zem da­my radę ! -Ra­zem! słyszysz.. pragnę NASZE­GO! szczęścia. Ale nies­te­ty nie ma ni­kogo ta­kiego, nie ten czas..ale będzie. Na wszys­tko jest od­po­wied­ni czas i miejsce. Pa­miętaj ! Poszła so­bie Niew­dzięczni­ca Nos za­darła ob­ra­ziła I na pięcie obróciła Za czas ja­kiś się okaże O co poszło sta­rej da­mie A ja twier­dzę Że ten brexit To po pros­tu Skok na kase Różni­ca po­między sek­sem i śmier­cią po­lega na tym, że kiedy będziesz umierał, nikt nie będzie się śmiać z ciebie, że ro­bisz to sam. The dif­fe­ren­ce bet­ween sex and death is that with death you can do it alo­ne and no one is going to ma­ke fun of you. (ang.)