Ra­zem z wiosną, słońcem, błękit­nym niebem i wszel­ki­mi uro­kami na­tury, w moim brzuchu obudziły się także motyle.


ra­zem-z wiosną-słońcem-błękit­nym-niebem-i wszel­ki­mi-uro­kami-na­tury-w moim-brzuchu-obudziły ę-także-motyle
nicolera­zemz wiosnąsłońcembłękit­nymniebemi wszel­ki­miuro­kamina­turyw moimbrzuchuobudziły siętakżemotylera­zem z wiosnąbłękit­nym niebemniebem i wszel­ki­mii wszel­ki­mi uro­kamiuro­kami na­turyw moim brzuchubrzuchu obudziły sięobudziły się takżetakże motylebłękit­nym niebem i wszel­ki­miniebem i wszel­ki­mi uro­kamii wszel­ki­mi uro­kami na­turyw moim brzuchu obudziły siębrzuchu obudziły się takżeobudziły się także motylebłękit­nym niebem i wszel­ki­mi uro­kaminiebem i wszel­ki­mi uro­kami na­turyw moim brzuchu obudziły się takżebrzuchu obudziły się także motylebłękit­nym niebem i wszel­ki­mi uro­kami na­turyw moim brzuchu obudziły się także motyle

Miłość jest jak: motyle w głowie, samoloty w brzuchu, kołysanie się na różowych chmurach, płonąca kostka lodu.Możecie się rozpływać z zachwy­tu nad uro­kami bez­wa­run­ko­wej wiary, a ja uważam skłon­ność do niej za coś prze­rażające­go i ab­so­lut­nie podłego.nie mogą pochwy­cić siebie ich dłonie kiedy mi­jają się na huśtaw­kach serc bu­janych przez ideały stworzy­li siebie każde w swoim śnie trzy­mając się kur­czo­wo łańcuchów prócz po­wiet­rza motyle w brzuchu chcą mieć pachnę tobą szor­stki za­pach dłoni wto­pił się w moją skórę mam dwie pa­ry ramion i sil­ne uda two­je ser­ce bi­je w moim brzuchu mówisz że jes­tem jak wino pij do krop­li ostatniej...  Starość jest okresem, gdy kończą się obowiązki, gdy kończą się rozterki miłosne i światopoglądowe, gdy kończy się walka i można w spokoju konsumować przyzwoicie przebyte życie. I można tak jak za młodu cieszyć się wiosną, słońcem, zapachem kwitnącego bzu i muzyką, i widokiem tych, których się kocha.tu jest miej­sce które­go szukam zam­knięto drzwi połknięto klucze z okien syczy strach w moim brzuchu doj­rzało słońce ze skóry wycięłam coś na kształt serca te­raz uczę się kochać naj­pierw ćmy po­tem martwe