Rano budzimy się w Miłości, cały dzień trwamy w Miłości, to znaczy wypełniamy wolę Boga pod jego wejrzeniem, z Nim, w Nim i dla Niego samego.


rano-budzimy-ę-w-miłoś-cały-dzień-trwamy-w-miłoś-to-znaczy-wypełniamy-wolę-boga-pod-jego-wejrzeniem-z-nim-w-nim-i-dla-niego-samego
elżbieta błranobudzimysięmiłościcałydzieńtrwamytoznaczywypełniamywolębogapodjegowejrzeniemnimnimdlaniegosamegorano budzimybudzimy sięw miłościcały dzieńdzień trwamytrwamy ww miłościznaczy wypełniamywypełniamy wolęwolę bogaboga podpod jegojego wejrzeniemz nimw nimnim ii dladla niegoniego samegorano budzimy siębudzimy się wsię w miłościcały dzień trwamydzień trwamy wtrwamy w miłościznaczy wypełniamy wolęwypełniamy wolę bogawolę boga podboga pod jegopod jego wejrzeniemw nim inim i dlai dla niegodla niego samegorano budzimy się wbudzimy się w miłościcały dzień trwamy wdzień trwamy w miłościznaczy wypełniamy wolę bogawypełniamy wolę boga podwolę boga pod jegoboga pod jego wejrzeniemw nim i dlanim i dla niegoi dla niego samegorano budzimy się w miłościcały dzień trwamy w miłościznaczy wypełniamy wolę boga podwypełniamy wolę boga pod jegowolę boga pod jego wejrzeniemw nim i dla niegonim i dla niego samego

Po­za jasną stroną bywam gdy miłości mi ubywa. Rozpacz ta ogar­nia mo­je serce i zos­ta­wia mnie w udręce. Radość uśmiech go­ni za uśmiechem nim się zdąży od­bić echem w smutku. Każdy dzień w nim jest skąpany nim pok­ra­piam swo­je rany. Lęki cień rzu­cają na pla­ny moje nim zdążę za­wal­czyć o swoje. A Nadzieja po raz os­tatni jest tą ostatnią i czy­ni mnie w działaniu stratną.Wygnaliśmy z serc Boga, weźmiem dobra po nim, gadać o nim i pisać do niego zabronim; mamy nań sto gąb brzmiących i piór ostrych krocie.Gdy nie modlimy się co dzień, to znaczy nie wyglądamy każdego dnia Boga, nie nasłuchujemy Jego słowa, nie gotujemy się co dzień na rozstrzygające próby życia.W miarę upływu lat w skrytości ducha coraz bardziej tęskni za istotą, która by żyła tylko w jego cieniu. Za kobietką istniejącą tylko dla niego, myślącą tylko o nim.Czu­wam przy twoich wadach a każdą z nich rozkładam na stole bo wolę ich skorupę wziąć w ręce i pod lupę od spodu i od góry z boków za­nim w bzdury zacznę wierzyć za­nim zacznę wierzyć w nieskalanie i wad brak (choć są) i wreszcie dusza za nie z różowy­mi tęczówkami w ciemną przepaść skoczy gdzie tyl­ko moje oczy czerń będą przekłamywać Kto sądzi, że w miłości, trzeba przez cały dzień trzymać się za ręce, nie wie, co to jest miłość.