Rdza­wo - żółty liść, W bru­nat­no - ru­dy nurt -  Nim li­la - róż bzów.


rdza­wo- żółty-liść-w-bru­nat­no- ru­dy-nurt- -nim-li­- róż-bzów
fyrflerdza­wo żółtyliśćbru­nat­no ru­dynurt nimli­la różbzów żółty liśćw bru­nat­no ru­dy nurt  nimnim li­la róż bzów  nim li­la

kiedy tak pat­rzę w oczy twoje piw­ne piwonie brązu epoki bru­nat­ne niedźwie­dzie i brunatnice nieprawda gówno widzę po ryn­ku kra­kow­skim krąży mężczyz­na z niedźwie­dziem bru­nat­nym. któryś z przechod­niów py­ta : - cze­go pan tu szu­ka ? - szu­kam te­go cwa­niaka, który mi kiedyś go sprze­dał ja­ko cho­mika ! cza­sami widzę cię w jesieni w bru­nat­no-złotej wil­gnej bieli gdy to­niesz w woalo­wej mgle i wąską ścieżkę pok­rytą upadłymi liśćmi a mok­re pajęczyny drżą wśród gałęzi twych drzew gdy­bym tyl­ko wiedziała gdzie jesteś -Marzenia? -Marze­nia jak zwiędłe liście leżą w błocie dep­ta­ne bru­talną rzeczy­wis­tością świata. -Nadzieja? -Ta os­tatkiem sił trzy­ma się na gałęziach. -A miłość? -Ten spec­jalny liść zer­wałem, i trzy­mam w kie­sze­ni, aby dzień codzien­ny nie przyk­rył jej kurzem zapomnienia.Nat­chnieniem moim Twój głos, Twój umysł, Two­je ciało. Pragnę Cię dotykać zmysłowością całą, ku­sić, roz­bierać, zapamiętywać każdy szczegół Twe­go ciała i Twej duszy. Roz­koszo­wać pocałunkiem, do­tykiem, pieszczotą. Na­gością kar­mić oczy, czułością słowa, miłością serce, od­dechem ciało, us­ta ..roz­mową przez noc całą.Nie przychodźcie już do mnie więcej zbyt dob­rze zna­ne obrazy. Stoję w ja­kimś ob­cym oknie. Deszcz roz­my­wa krajobrazy. Bez kla­mek drzwi i to okno. Przeszłość głas­ka pazurami. Za szkłem lep­sze życia rosną. Kwitną pachnąc marzeniami... Bar­dzo bym chciała, tak bar­dzo mocno Od­wrócić się i sta­wić czoła Lub szkło stłuc i wyjść przez okno Lecz boję się że nie zdołam Trud­no iść, gdy lep­kie jej łapy pętają i no­gi i ręce. Gdy w żółto-bru­nat­nej mazi ut­knęło sa­mot­ne serce...