Re­ligia częściowo boi się nauki, po­nieważ nauk może od­kryć, iż re­ligia nie jest aż tak pot­rzeb­na do is­tnienia wszechświata.


re­ligia-częściowo-boi ę-nauki-po­nieważ-nauk-może-od­kryć-iż re­ligia-nie jest aż tak-pot­rzeb­na-do is­tnienia-wszechświata
ryderre­ligiaczęściowoboi sięnaukipo­nieważnaukmożeod­kryćiż re­ligianie jest aż takpot­rzeb­nado is­tnieniawszechświatare­ligia częściowoczęściowo boi sięboi się naukipo­nieważ nauknauk możemoże od­kryćiż re­ligia nie jest aż taknie jest aż tak pot­rzeb­napot­rzeb­na do is­tnieniado is­tnienia wszechświatare­ligia częściowo boi sięczęściowo boi się naukipo­nieważ nauk możenauk może od­kryćiż re­ligia nie jest aż tak pot­rzeb­nanie jest aż tak pot­rzeb­na do is­tnieniapot­rzeb­na do is­tnienia wszechświatare­ligia częściowo boi się naukipo­nieważ nauk może od­kryćiż re­ligia nie jest aż tak pot­rzeb­na do is­tnienianie jest aż tak pot­rzeb­na do is­tnienia wszechświataiż re­ligia nie jest aż tak pot­rzeb­na do is­tnienia wszechświata

Re­ligia za­pobiega te­mu żeby nasze dzieci miały rac­jo­nal­ne kształce­nie; re­ligia nie do­puszcza do usu­nięcia pod­sta­wowych przyczyn woj­ny, re­ligia nie poz­wa­la nam na nau­cza­nie ety­ki nauko­wego współdziałania zastępując to sta­rymi dzi­kimi dok­try­nami grzechu i ka­ry. Możli­we, że ludzkość stoi na pro­gu złote­go wieku, ale jeśli tak jest, niezbędne będzie nap­rzód uśmier­cić smo­ka, który strzeże drzwi, a tym smo­kiem jest religia.Re­ligia to nie tyl­ko kościół, do które­go człowiek idzie oka­zyj­nie, aby się po­mod­lić; re­ligia to świat, w którym trze­ba sta­le żyć.Re­ligia strachu, to re­ligia dusz nikczemnych.Re­ligia przyszłości będzie re­ligią kos­miczną. Przek­roczy ona oso­bowe­go Bo­ga i od­rzu­ci dog­ma­ty i teolo­gię. Będzie opierać się na re­ligij­nym zrozumieniu.Re­ligia jest dla mądrych. A jak ktoś jest głupi i jak chce być głupi, nie po­winien do te­go używać re­ligii, nie po­winien re­ligią swo­jej głupo­ty zasłaniać.Zam­rze kiedyś re­ligia, fi­lozo­fia i sztu­ka, płynące z jed­ne­go źródła: Ta­jem­ni­cy Is­tnienia, której od­czu­wanie i poj­mo­wanie sta­nie się niewy­god­ne dla społecznie dos­ko­nałego, zmecha­nizo­wane­go człowieka.