Ro­zumiem wszys­tko co te­raz się dzieje A więc na pew­no so­bie poradzę To tyl­ko wiatr za moc­no wieje Upa­dając, sa­ma siebie zdradzę Nie pot­rze­buję li­tości nikogo Kryjąc minę wrogą Ustąpię raz jeszcze 


ro­zumiem-wszys­tko-co te­raz ę-dzieje-a-więc-na pew­no-so­bie-poradzę-to-tyl­ko-wiatr-za moc­no-wieje-upa­dając-­-siebie-zdradzę
jatojaro­zumiemwszys­tkoco te­raz siędziejewięcna pew­noso­bieporadzętotyl­kowiatrza moc­nowiejeupa­dającsa­masiebiezdradzęniepot­rze­bujęli­tościnikogokryjącminęwrogąustąpięrazjeszcze ro­zumiem wszys­tkowszys­tko co te­raz sięco te­raz się dziejewięc na pew­nona pew­no so­bieso­bie poradzętyl­ko wiatrwiatr za moc­noza moc­no wiejewieje upa­dającsa­ma siebiesiebie zdradzęzdradzę nienie pot­rze­bujępot­rze­buję li­tościli­tości nikogonikogo kryjąckryjąc minęminę wrogąwrogą ustąpięustąpię razraz jeszcze ro­zumiem wszys­tko co te­raz sięwszys­tko co te­raz się dziejedzieje a więca więc na pew­nowięc na pew­no so­biena pew­no so­bie poradzęporadzę to tyl­kotyl­ko wiatr za moc­nowiatr za moc­no wiejeza moc­no wieje upa­dającsa­ma siebie zdradzęsiebie zdradzę niezdradzę nie pot­rze­bujęnie pot­rze­buję li­tościpot­rze­buję li­tości nikogoli­tości nikogo kryjącnikogo kryjąc minękryjąc minę wrogąminę wrogą ustąpięwrogą ustąpię razustąpię raz jeszcze 

Tyl­ko pa­miętaj: każde­go dnia pat­rzy­my w to sa­mo Niebo z nadzieją, że będzie jeszcze tak jak kiedyś… To właśnie marze­nia były z Na­mi od sa­mego początku, to One wszys­tko bu­dowały… Nie za­bija­my ich Naszą obojętnością, kto wie może na zniszczo­nych fun­da­men­tach z cza­sem uda nam się raz jeszcze raz wszys­tko od no­wa zbu­dować - może pot­rze­ba Nam tyl­ko Wiary w Siebie nawzajem...[Zor­ba] po­siadł wszys­tko, cze­go pot­rze­buje skry­ba, by się ura­tować: pry­mityw­ność spoj­rze­nia, łowiące­go błys­ka­wicznie gdzieś wy­soko swój po­karm: twórczą, od­na­wiającą się każde­go ran­ka naiw­ność, która nieus­tannie dos­trze­ga wszys­tko po raz pier­wszy, na­dając dziewiczość od­wie­cznym, codzien­nym żywiołom - po­wiet­rzu, morzu, og­niu, ko­biecie, chle­bowi, pew­ności ręki, rześkości ser­ca i od­wadze szydze­nia z włas­nej duszy.Pot­rze­buje roz­mo­wy, wspar­cia, pot­rze­buje ra­mion, kocha­nych oczu.. pot­rze­buje, spo­koju, pot­rze­ba mi zain­te­reso­wania ,tros­ki... te­raz chwil­ke... ale ty nie masz cza­su, ale ciebie wkurzam.... To wszys­tko co mnie te­raz otacza Mo­bili­zując do działania Do­tyka w ja­kiś sposób Wszys­tko to jest pus­tka Ut­ra­coną świado­mością Która odeszła już dawno Lecz za­pom­nieć o so­bie nie da­je Wszys­tko co te­raz ro­bię i czu­je Ro­bię dla siebie Nie ma już … Jes­tem sam po­zos­tałem Może tak jest lepiej I tyl­ko ten je­den liść Spa­dający przed ma drogę Przy­pomi­na mi ze idzie je­sień Przy­pomi­na mi  O tobie mogąc co­raz mniej nie przes­ta­je chcieć to wszys­tko pot­rze­buje wstrząsu niczym burza garść leków za­mieniam na sport z nadzieją na dłoni Tak krótko to trwa. Tak szyb­ko się kończy. Nie mam cza­su w trak­cie czuć, muszę szyb­ko za­pamięty­wać, aby po­tem móc już w sa­mot­ności wszys­tko po­woli so­bie przy­pomi­nać i każdą chwilę wydłużać we wspom­nieniach o odczuwanie. Roz­kosz, czułość, tros­ka, przy­jaźń te­go pot­rze­buję, te­go pragnę za tym tęsknię do bólu, do gra­nic wytrzymałości. Nie pot­rze­buję spełnienia i miłości, jeśli istnieje.