roz­grza­ny od­dech sklepienia do­tyka ciepłym spokojem spływa na ho­ryzont ma­lując niewy­raźnym żarem smu­tek w gorącym sercu który pochłonie słońce zmęczo­ne ka­wałkiem chleba po­sypie ok­ruszka­mi dnia idąc ku zasłużone­mu spoczynkowi ono za­raz będzie zasypiać a śle­pia nie przym­kną powiek pod natłokiem żywych myśli gwiaz­dy będą liczyć niczym ziaren­ka w klepsydrze w księżyco­wych objęciach oczy ut­rudzo­nego oczekiwania po­zamy­kają świer­szczo­we pieśni układając do snu tęskno­ty jutra 


roz­grza­ny-od­dech-sklepienia-do­tyka-ciepłym-spokojem-spływa-na ho­ryzont-­lując-niewy­raźnym-żarem-smu­tek-w gorącym-sercu-który
papużkaroz­grza­nyod­dechsklepieniado­tykaciepłymspokojemspływana ho­ryzontma­lującniewy­raźnymżaremsmu­tekw gorącymsercuktórypochłoniesłońcezmęczo­neka­wałkiemchlebapo­sypieok­ruszka­midniaidącku zasłużone­muspoczynkowionoza­razbędziezasypiaćśle­pianie przym­knąpowiekpodnatłokiemżywychmyśligwiaz­dybędąliczyćniczymziaren­kaw klepsydrzeksiężyco­wychobjęciachoczyut­rudzo­negooczekiwaniapo­zamy­kająświer­szczo­wepieśniukładającdo snutęskno­tyjutra roz­grza­ny od­dechod­dech sklepieniasklepienia do­tykado­tyka ciepłymciepłym spokojemspokojem spływaspływa na ho­ryzontna ho­ryzont ma­lującma­lując niewy­raźnymniewy­raźnym żaremżarem smu­teksmu­tek w gorącymw gorącym sercusercu któryktóry pochłoniepochłonie słońcesłońce zmęczo­nezmęczo­ne ka­wałkiemka­wałkiem chlebachleba po­sypiepo­sypie ok­ruszka­miok­ruszka­mi dniadnia idącidąc ku zasłużone­muku zasłużone­mu spoczynkowispoczynkowi onoono za­razza­raz będziebędzie zasypiaćśle­pia nie przym­knąnie przym­kną powiekpowiek podpod natłokiemnatłokiem żywychżywych myślimyśli gwiaz­dygwiaz­dy będąbędą liczyćliczyć niczymniczym ziaren­kaziaren­ka w klepsydrzew klepsydrze ww księżyco­wychksiężyco­wych objęciachobjęciach oczyoczy ut­rudzo­negout­rudzo­nego oczekiwaniaoczekiwania po­zamy­kająpo­zamy­kają świer­szczo­weświer­szczo­we pieśnipieśni układającukładając do snudo snu tęskno­tytęskno­ty jutra roz­grza­ny od­dech sklepieniaod­dech sklepienia do­tykasklepienia do­tyka ciepłymdo­tyka ciepłym spokojemciepłym spokojem spływaspokojem spływa na ho­ryzontspływa na ho­ryzont ma­lującna ho­ryzont ma­lując niewy­raźnymma­lując niewy­raźnym żaremniewy­raźnym żarem smu­tekżarem smu­tek w gorącymsmu­tek w gorącym sercuw gorącym sercu którysercu który pochłoniektóry pochłonie słońcepochłonie słońce zmęczo­nesłońce zmęczo­ne ka­wałkiemzmęczo­ne ka­wałkiem chlebaka­wałkiem chleba po­sypiechleba po­sypie ok­ruszka­mipo­sypie ok­ruszka­mi dniaok­ruszka­mi dnia idącdnia idąc ku zasłużone­muidąc ku zasłużone­mu spoczynkowiku zasłużone­mu spoczynkowi onospoczynkowi ono za­razono za­raz będzieza­raz będzie zasypiaćzasypiać a śle­piaa śle­pia nie przym­knąśle­pia nie przym­kną powieknie przym­kną powiek podpowiek pod natłokiempod natłokiem żywychnatłokiem żywych myśliżywych myśli gwiaz­dymyśli gwiaz­dy będągwiaz­dy będą liczyćbędą liczyć niczymliczyć niczym ziaren­kaniczym ziaren­ka w klepsydrzeziaren­ka w klepsydrze ww klepsydrze w księżyco­wychw księżyco­wych objęciachksiężyco­wych objęciach oczyobjęciach oczy ut­rudzo­negooczy ut­rudzo­nego oczekiwaniaut­rudzo­nego oczekiwania po­zamy­kająoczekiwania po­zamy­kają świer­szczo­wepo­zamy­kają świer­szczo­we pieśniświer­szczo­we pieśni układającpieśni układając do snuukładając do snu tęskno­tydo snu tęskno­ty jutra 

Czym może oka­zać się całe życie dla jed­ne­go dnia? Może przeżyje­my w nim parę lat...?Na pożeg­na­nie kil­ka słów w Twoich oczach. Wróci­my bez śla­du łez, których nie sposób będzie wy­suszyć. Ten poszar­pa­ny od­dech, który zawęża ob­raz do jed­nej krop­li wy­sychającej na roz­grza­nym od wspom­nień policzku...  Smu­tek w oczy mi zagląda Smu­tek szy­je ser­ce me Ciem­ne światło, jas­na noc Prze­paść już chcą myśli me FYR­FLE­RYK FORMACYJNY W Pol­sce trzy ki­lo­met­ry za Gołda­pią Sta­re pan­ny ile chcesz po przy­rodze­niu dra­pią Euro­pej­ska Unia już pod­niosła lar­mo Bo wbrew dy­rek­ty­wom - za dar­mo Cud trwa pod­ra­pa­ni tracą bez­dech i nie chra­pią Mój smu­tek roz­bi­ja się o skały niez­ro­zumienia niczym okręt w cza­sie sztor­mu i opa­dam z wol­na w prze­paść niemyśle­nia jak ka­leki sta­tek na dno...do ucha szept mus­ka­ny pocałunkami wy­powiada­ny czułością lek­ki jak piórko wzno­si ku chmurom a gwiaz­dy blas­kiem oświet­lają drogę do nieba dzieląc ok­ruszka­mi chleba Krys­ty­na A.Sz. 01.05.2016r.Twój do­tyk subtelny Jest jak let­ni wiatr Co błądzi nieśmiało By duszy nie spłoszyć Zgłębia ta­jem­ni­ce Roz­grza­nego ciała Budzi śpiące zmysły Od­dając rozkoszy Czując pod palcami Każde ciała drżenie Pre­ludium uniesień Po­całun­kiem wieńczy Bo kiedy się kocha Prag­nie się bliskości A kiedy się spełnia Do­tyka się tęczy .