Roz­szerzają się two­je źre­nice, roz­pa­lasz się, ożywiasz się Do two­jego życia przychodzi iskra... - Zaczy­nasz się zakochiwać 


roz­szerzają ę-two­-źre­nice-roz­pa­lasz-ę-ożywiasz-ę-do-two­jego-życia-przychodzi-iskra-zaczy­nasz ę-zakochiwać 
andreeroz­szerzają siętwo­jeźre­niceroz­pa­laszsięożywiaszsiędotwo­jegożyciaprzychodziiskrazaczy­nasz sięzakochiwać roz­szerzają się two­jetwo­je źre­niceroz­pa­lasz sięożywiasz sięsię dodo two­jegotwo­jego życiażycia przychodziprzychodzi iskraiskrazaczy­nasz sięzaczy­nasz się zakochiwać roz­szerzają się two­je źre­niceożywiasz się dosię do two­jegodo two­jego życiatwo­jego życia przychodziżycia przychodzi iskraprzychodzi iskrazaczy­nasz się zakochiwać ożywiasz się do two­jegosię do two­jego życiado two­jego życia przychodzitwo­jego życia przychodzi iskrażycia przychodzi iskraożywiasz się do two­jego życiasię do two­jego życia przychodzido two­jego życia przychodzi iskratwo­jego życia przychodzi iskra

Gdy czas i przes­trzeń przed na­mi się kur­czą, to roz­szerzają się za na­mi. W ten sposób idzie się nap­rzód w cza­sie i przestrzeni.Biegnąc os­tatni ki­lometr przez las roz­ba­wiłem się dziś ta­kim oto dialo­giem w swo­jej głowie: — Lu­bię biegać na 10 km, od te­go chudnę. — Spa­lasz kalorie? — Po pros­tu przez godzinę nie żrę jak świnia.Nasza miłość była sil­na, ale także spo­koj­niej­sza, doj­rzal­sza, i może miłość wca­le nie po­win­na ta­ka być. Wie­działem, że roz­sta­nie będzie bo­les­ne, ale nie druz­goczące. Zas­ta­nawiałem się, czy to również przychodzi wraz z doj­rzałością, czy może po wielu la­tach ser­co­wych za­wodów w końcu zaczy­nasz się bronić.Kiedy zaczy­nasz roz­wiązy­wać ja­kiś prob­lem, pier­wsze roz­wiąza­nia, na które wpa­dasz, są zwyk­le skom­pli­kowa­ne i większość ludzi na tym pop­rzes­ta­je. Jeśli pójdziesz da­lej, zżyjesz się z prob­le­mem i obie­rzesz ce­bulkę z ko­lej­nych war­stw, to często doj­dziesz do wyt­wornych i pros­tych roz­wiązań. Wielu ludzi nie poświęca cza­su i ener­gii na to, aby dot­rzeć do te­go miejsca.Pat­rzysz na mnie, Ale tak jak­by niedokładnie. Mówisz coś, Słyszę je­dynie pom­ru­kiwa­nia i niechęć. Wszczy­nasz dys­kusję i zaczy­nasz działać, Nie kończąc. Otarłeś się biod­rem o mój pośladek, Dot­knąłeś moją ta­lię nieraz, W oso­bowość jed­nak nie zajrzałeś, Roz­ma­wiać szczerze nie chciałeś. Pi­jany do nicze­go mi ty tu, Wy­noś się, uciekaj stąd! Nie zro­zum mnie źle, Pragnę cię, Ty­le, że  Nie w ta­kim stanie.Zaw­sze kiedy mam prob­lem, przy­po­mi­nają mi się Two­je słowa. Od ra­zu jest mi lżej. Roz­wiąza­nie przychodzi samo. Zaczy­nam wszys­tko od no­wa, tak jak­byś była tuż obok. Do­da­jesz siły. Wyz­nacz mi cel. --- z se­rii