Roz­to­py popłyną wraz z nur­tem emocji by prze­lać się do kojąco szumiącego morza prawdy słona by­wa szczerość lecz tyl­ko ona podtrzymuje prądy ar­cy-uczuć in­spir. Ko­ralik Anioła


roz­to­py-popłyną-wraz-z nur­tem-emocji-by-prze­ć-ę-do-kojąco-szumiącego-morza-prawdy-słona-by­wa-szczerość-lecz-tyl­ko-ona
papużkaroz­to­pypopłynąwrazz nur­tememocjibyprze­laćsiędokojącoszumiącegomorzaprawdysłonaby­waszczerośćlecztyl­koonapodtrzymujeprądyar­cyuczućin­spirko­ralik aniołakil­kamilczeń roz­to­py popłynąpopłyną wrazwraz z nur­temz nur­tem emocjiemocji byby prze­laćprze­lać sięsię dodo kojącokojąco szumiącegoszumiącego morzamorza prawdyprawdy słonasłona by­waby­wa szczerośćszczerość leczlecz tyl­kotyl­ko onaona podtrzymujepodtrzymuje prądyroz­to­py popłyną wrazpopłyną wraz z nur­temwraz z nur­tem emocjiz nur­tem emocji byemocji by prze­laćby prze­lać sięprze­lać się dosię do kojącodo kojąco szumiącegokojąco szumiącego morzaszumiącego morza prawdymorza prawdy słonaprawdy słona by­wasłona by­wa szczerośćby­wa szczerość leczszczerość lecz tyl­kolecz tyl­ko onatyl­ko ona podtrzymujeona podtrzymuje prądy

A te­raz mnie zostawiłeś,chłopaku. A te­raz cier­pisz, dziewczyno. Będę śpiewać tru­pie kołysan­ki, będę usy­piać ten świat. Ty,wijący się z bólu. Ona Cię nie chcę. Ty, biedny. Ty, kacie. Ona, jeszcze silniejsza. Może to co się nam wy­darzyło było wszys­tkim co mogło się wydarzyć. Kil­ka słów, kil­ka wyznań. Ty chciałeś to zakończyć. Ona zakończyła. Jest już tyl­ko Pan. Jest tyl­ko Pa­ni. Nie ma Państwa.Przy­jem­ność og­romną da­je mi pisanie Emoc­ji i uczuć w wer­sy zaklinanie Ubiera­nie w nadzieję sza­rej codzienności Wpla­tanie między wier­sze wiary i miłości Więc prag­nień ob­ra­zy przemycam I żądzy ok­ruchy zamiatam Marze­nia grzeszną roz­pustą maluję A świat tęsknotą uczuć buduję Roz­wiewam oba­wy, gram od­ważnie słowami Nie trzy­mam się za­sad pod­szy­tych lękami Dla­tego popłynęłam zgod­nie z nur­tem rzeki By dać się po­nieść marze­niom i przym­knąć powieki..... ..................................................................................... in­spi­rowa­ne pop­rzed­nim wierszem Ona w białej pościeli spląta­na, ta­ka gorąca , rozgrzana On noszący głowę w chmu­rach, rozmarzony Ona cze­kała na niego od ra­na do późnej nocy On jak zwyk­le spóźniony lecz jej spragniony Ona słowa­mi zachęca i ust nie od­ry­wa od ust je­go On zachwy­co­ny pos­tawą swo­jej ko­biety nur­ku­je w jej biust Oni całują się na­miętnie lecz to ko­niec już z ta­kim miłym akcentem... றiℓℓ...Pu­kam do Ciebie od lat De­likat­nie jak let­ni wiatr Co roz­wiewa dmuchawce Roz­nosząc ba­bie lato Po­dob­no krop­la drąży skalę Lecz prze­cież ser­ce Twoje Nie jest z kamienia I rozpływam się po osierdziu Chciałbym cza­sem być burzą Zro­bić za­mieć, bić gradem Uderzyć pioru­nem z jas­ne­go nieba Lecz nies­te­ty nie jes­tem Zeusem Chciałbym wie­dziec czy się mylę Czy to co uważam za właści­we, ty uz­nasz za prawdziwe Czy mogę czuc, czy może mam się du­sic ? Mam dosc zmieniania me­go świata Chciałbym ply­nac wraz z nur­tem mych myśli Od­czu­wac szczęscie, a niena­wisc niszczyc Wstając ra­no widziec świat Który w so­bie od daw­na mam.Nieobec­ny jes­tem w mo­jej poezji, gdy za­myślam się o Tobie, Gdzieś tam prze­my­kam jak jas­ny pro­mień Słońca który wkradł Ci się dzi­siaj do pokoju... Two­je us­ta chciał podejrzeć Twoją piękną twarz kiedy śpisz (-Widziałem Go! Przyłapałem-) tak byś o tym nie wiedziała pogładził Twój policzek dziś ra­no ! Dla­te­go jes­tem zły Dla­te­go mar­szczę brwi Jes­tem zazdrosny o tę chwilę uciechy jaką mi skradł mo­ja Ty Tyl­ko mo­ja prze­cież jes­teś Tyl­ko zaw­sze Tyl­ko Ty