Rzeki zamarzają od brzegów, puszczają - od środka; zamarzają powoli, puszczają - nagle.


rzeki-zamarzają-od-brzegów-puszczają-od-środka-zamarzają-powoli-puszczają-nagle
władysław grzeszczykrzekizamarzająodbrzegówpuszczająśrodkapowolinaglerzeki zamarzajązamarzają odod brzegówpuszczająodod środkazamarzają powolipuszczająnaglerzeki zamarzają odzamarzają od brzegówod środkarzeki zamarzają od brzegów

Na wie­rzbach bazie Kro­kusy i forsycje Wios­na w ogrodzie Z nieba śnieg i deszcz Kro­pel­ki zamarzają Na gałązkach drzew Krys­ty­na Sz. 02.04.2015r.Ciem­no. Zim­no.Cisza i spokój. Kwiat­ki po­woli za­puszczają swe niewin­ne korze­nie, gasną znicze.Ok­ru­cieństwo jest bro­nią tchórzy, a ci którzy się go do­puszczają, wiedzą to równie dob­rze jak ci, którzy muszą je znosić.Nocą oddechem modlę się do ramion, niech nie wy­puszczają z objęć... Jes­tem bezpieczna... Nad ranem modlę się po­całun­ka­mi do ciepłych dłoni by na skórze zbłądziły już na zawsze... Czuję zna­jomy dotyk... Obecność, choć go nie ma wspo­minam o poranku... Już Cię brak znowu wyszedłeś przed świtem bez Dobranoc...win­ności domniemanej której nie można nic zarzucić na­gości co unieść ma tka­ninę snów a nie pot­ra­fi siebie kur­ty­nie opuszczenia gdy ci co mieli nie dopuścić na­puszczają psy i in­nym ta­kim niemożliwym do pomyślenia spo­wiadam się smyczkiem duszy na­piętą struną ciała tak jak­by miały mnie odkupić a prze­cież sprze­dał mnie sam Bóg Już puszczają mnie złe pędy trwo­gi i poczu­cia winy. Niech w niepa­mięć pójdą rzeczy, których już nie naprawimy. Wy­baczyłam sa­mej sobie to cze­go nig­dy już nie zrobię. Czas pot­ra­fi leczyć rany i cho­robę zmienić w zdrowie. Już zwal­niają się łańcuchy z me­go ser­ca przyk­rej skruchy, bo to czas do­biega końca mej ok­rutnej czczej pokuty. To co było już minęło i nicze­go nie żałuję. Te­raz się układa w całość, co po­zor­nie nie pasuje.