Są ta­cy, którzy uciekają od cier­pienia miłości. Kocha­li, za­wied­li się i nie chcą już ni­kogo kochać, ni­komu służyć, ni­komu po­magać. Ta­ka sa­mot­ność jest straszna, bo człowiek uciekając od miłości, ucieka od sa­mego życia. Za­myka się w sobie.


są ­cy-którzy-uciekają-od cier­pienia-miłoś-kocha­li za­wied­li ę-i nie chcą-już-­kogo-kochać-­komu-służyć-­komu
jan twardowskisą ta­cyktórzyuciekająod cier­pieniamiłościkocha­li za­wied­li sięi nie chcąjużni­kogokochaćni­komusłużyćpo­magaćta­ka sa­mot­nośćjest strasznabo człowiekuciekającod miłościuciekaod sa­megożyciaza­myka sięw sobiektórzy uciekająuciekają od cier­pieniaod cier­pienia miłościi nie chcą jużjuż ni­kogoni­kogo kochaćni­komu służyćni­komu po­magaćta­ka sa­mot­ność jest strasznabo człowiek uciekającuciekając od miłościucieka od sa­megood sa­mego życiaza­myka się w sobiektórzy uciekają od cier­pieniauciekają od cier­pienia miłościi nie chcą już ni­kogojuż ni­kogo kochaćbo człowiek uciekając od miłościucieka od sa­mego życia

Trzeba mieć to wyczucie, to minimum, ten takt, komu trzeba, komu można, komu nie, komu tak. Bowiem każda kobieta dobrze o tym wie komu trzeba, komu można, komu tak, komu nie.W miłości wszyscy sobie wydzierają, co komu miłe. Jest to powszechna kradzież.Pot­rze­ba mi smut­nych twarzy, wie­cznie złama­nych serc i łza­wych oczu. Pot­rze­ba mi ludzi, którzy kocha­li, kochają al­bo już nie pot­ra­fią. Pot­rze­ba mi tych, którzy po­ruszają we mnie to, dzięki cze­mu ten płas­ki świat wy­daje się trochę głębszy. Pot­rze­ba mi cier­pienia, bólu mi pot­rze­ba, miłości ta­kiej na­miętnej i Ciebie. Bo bez Ciebie to mnie nie ma.Życie ludzkie jest jak bieg po okręgu, człowiek uciekając przed sa­mot­nością, chro­ni się w ra­miona ludzi, po czym poz­nając ich obłudę i zło, ucieka w samotność.Chcę ją kochać. Chcę się jej od­dać. Chcę ją po­siąść pod każdym względem chcę zacho­wywać się nor­malnie wo­bec dru­giego człowieka pro­wadzić z nim nor­malne życie. Nie chcę bać się miłości nie chcę bać się kochać i być kocha­nym. Mam już cho­ler­nie do­syć sa­mot­ności. Nie daję ra­dy i jest mi wstyd.Pięknie o miłości może mówić ten, dla kogo jest już ona wspomnieniem, przekonywująco może o niej mówić ten, w kim rozbudziła ona zmysłowość, a ten, komu poraziła serce, powinien o niej milczeć.