Są dwa rodza­je piękna. Jed­no jest zat­rzy­mane, nie po­rusza się wca­le, pochodzi z właści­wiej pro­por­cji i bar­wy. Dru­gie jest rucho­me, na­zywa się wdziękiem i leży w ruchu ciała, zwłaszcza oczu. Tam­to jest mar­twe, to zaś czyn­ne i żywe.


są dwa-rodza­-piękna-jed­no jest zat­rzy­mane-nie po­rusza ę-wca­-pochodzi-z właś­wiej-pro­por­cji-i bar­wy
pierre charronsą dwarodza­jepięknajed­no jest zat­rzy­manenie po­rusza sięwca­lepochodziz właści­wiejpro­por­cjii bar­wydru­gie jest rucho­mena­zywa sięwdziękiemi leżyw ruchuciałazwłaszczaoczutam­to jest mar­tweto zaśczyn­nei żywesą dwa rodza­jerodza­je pięknanie po­rusza się wca­lepochodzi z właści­wiejz właści­wiej pro­por­cjipro­por­cji i bar­wyna­zywa się wdziękiemwdziękiem i leżyi leży w ruchuw ruchu ciałazwłaszcza oczuto zaś czyn­neczyn­ne i żywesą dwa rodza­je pięknapochodzi z właści­wiej pro­por­cjiz właści­wiej pro­por­cji i bar­wyna­zywa się wdziękiem i leżywdziękiem i leży w ruchui leży w ruchu ciałato zaś czyn­ne i żywe

Na świecie po­dob­no is­tnieją dwa rodza­je ludzi. Jed­ni, kiedy dos­tają szklankę dokład­nie w połowie na­pełnioną, mówią: Co to właści­wie jest miłość, A co to zazdrość? Jed­no zabija I dru­gie jak żmija Męczy, dręczy, za­mazu­je przyszłość! Dwie Dusze, dwa Ser­ca, dwie pa­ry zielo­nych oczu Spot­kały się na skar­pie prze­ciwieństw losu Żad­ne z nich nie chciało kończyć w ten sposób Dla­tego jed­na ze stron pos­ta­nowiła skorzys­tać z pra­wa głosu Dwie Dusza, dwa Ser­ce, dwo­je Oczu połączo­ne w dwa ciała Te zaś chcą by z tych połówek całość powstała By głosy zadrżały, by ucichł w ser­cu hałas Od zaw­sze ma­my siebie, na zaw­sze nie będziesz sama.Miłość, ten mo­tyl, które­go jed­no skrzydło na­zywa się niepew­nością, a dru­gie oszustwem.Zwie­rza­nie się dru­giemu człowieko­wi jest w grun­cie rzeczy jak gra, w której al­bo wszys­tko się przeg­ry­wa, al­bo wyg­ry­wa. Ten dru­gi jest zaw­sze prze­ciw­ni­kiem i dokład­nie tak na­leży go trak­to­wać. Żaden gracz nie kładzie od­kry­tych kart na sto­le. Trzy­ma je w dłoni i wy­biera, które wyrzu­cić pier­wsze, a które zat­rzy­mać do końca.Nig­dy nie oszu­kuję i nie kradnę. Nie noszę także cy­lin­dra do płaszcza i nie wci­nam ba­nanów idąc ulicą, bo dżen­telmen nie ro­bi żad­nej z tych rzeczy. Zro­biłbym jed­no tak sa­mo niechętnie jak dru­gie – bo jed­no i dru­gie jest sprawą har­mo­nii i dob­re­go smaku.