Słów stos, śmiało można przebierać Czyjś głos mówi mi kim mam się stać Niedocze­kanie, nig­dy nie pozdrawiam Szu­mowi­na, sy­nonim od Twe­go imienia Pus­ty, choć w za­sadzie prze­pełniony pychą Two­je set­ki wa­gonów te­raz się wykoleiło Możesz da­lej ciągnąć, lecz już lokomotywą Nie jes­teś, prędzej tym, co stoi za szybą Ot­rzyj mordę, zat­rzy­maj ślinotok Po kos­tki błoto, muł, który wchłania Chłopak jak tom­bak, na szyi homont Pros­tak, płaczący, chciałby żyć zabraniać.


słów-stos-śmiało-można-przebierać-czyjś-głos-mówi-mi kim-mam ę-stać-niedocze­kanie-nig­dy-nie pozdrawiam-szu­mowi­na-sy­nonim
brunosłówstosśmiałomożnaprzebieraćczyjśgłosmówimi kimmam sięstaćniedocze­kanienig­dynie pozdrawiamszu­mowi­nasy­nonimod twe­goimieniapus­tychoćw za­sadzieprze­pełnionypychątwo­jeset­kiwa­gonówte­raz sięwykoleiłomożeszda­lejciągnąćleczjużlokomotywąniejes­teśprędzejtymco stoiza szybąot­rzyjmordęzat­rzy­majślinotokpokos­tkibłotomułktórywchłaniachłopakjak tom­bakna szyihomontpros­takpłaczącychciałbyżyćzabraniaćsłów stosśmiało możnamożna przebieraćprzebierać czyjśczyjś głosgłos mówimówi mi kimmi kim mam sięmam się staćstać niedocze­kanienig­dy nie pozdrawiamnie pozdrawiam szu­mowi­nasy­nonim od twe­good twe­go imieniaimienia pus­tychoć w za­sadziew za­sadzie prze­pełnionyprze­pełniony pychąpychą two­jetwo­je set­kiset­ki wa­gonówwa­gonów te­raz sięte­raz się wykoleiłowykoleiło możeszmożesz da­lejda­lej ciągnąćlecz jużjuż lokomotywąlokomotywą nienie jes­teśprędzej tymco stoi za szybąza szybą ot­rzyjot­rzyj mordęzat­rzy­maj ślinotokślinotok popo kos­tkikos­tki błotoktóry wchłaniawchłania chłopakchłopak jak tom­bakna szyi homonthomont pros­takchciałby żyćżyć zabraniaćśmiało można przebieraćmożna przebierać czyjśprzebierać czyjś głosczyjś głos mówigłos mówi mi kimmówi mi kim mam sięmi kim mam się staćmam się stać niedocze­kanienig­dy nie pozdrawiam szu­mowi­nasy­nonim od twe­go imieniaod twe­go imienia pus­tychoć w za­sadzie prze­pełnionyw za­sadzie prze­pełniony pychąprze­pełniony pychą two­jepychą two­je set­kitwo­je set­ki wa­gonówset­ki wa­gonów te­raz sięwa­gonów te­raz się wykoleiłote­raz się wykoleiło możeszwykoleiło możesz da­lejmożesz da­lej ciągnąćlecz już lokomotywąjuż lokomotywą nielokomotywą nie jes­teśco stoi za szybą ot­rzyjza szybą ot­rzyj mordęzat­rzy­maj ślinotok poślinotok po kos­tkipo kos­tki błotoktóry wchłania chłopakwchłania chłopak jak tom­bakna szyi homont pros­takchciałby żyć zabraniać

Nie znasz mnie, nie znasz mo­jego imienia, mo­jego praw­dzi­wego uśmiechu, nie znasz mnie, mój od­dech jest już dla Ciebie obcy, a każdy skra­wek ciała który odkryłeś utonął... myślisz że jes­teś ze mną blisko? my­lisz się. Sie­dzisz na ław­ce przeznaczenia, pat­rzysz jak Twe szczęście odchodzi, nie żeg­na się, nie mówi że wróci. po pros­tu znika. a Ty tak siedź i czekaj...Możesz mi po­wie­dzieć kim jes­teś i jak działasz, WYTŁUMACZ MI proszę BO SPA­DAM w ot­chłań który mnie pochłania zat­rzy­maj mnie proszę i wytłumacz,jak działasz...ty­le na ile potrafię będę próbował byś była szczęśliwa bez niepot­rzeb­nych słów zwyczaj­nie na co dzień tak jak ty byłaś przy mnie zostanę te­go mnie nauczyłaś kiedy zasypiasz widzę zmęczo­ne dłonie dziś wiem wiele zro­biłbym inaczej ty z ty­lu dróg wyb­rałaś właśnie tą dzięki tobie nie jes­tem tym kim byłem kiedyś chodźmy jeszcze raz na spacer twoją aleją niech nic się nie liczy lu­bię kiedy jes­teś uśmiechnięta chciałbym abyś to wiedziała a jeśli nie zos­ta­nie już dużo czasu zat­rzy­mam się dumny i po­pat­rzę w niebo ...To niep­rawda, że zaw­sze trze­ba dać szansę. Mor­derca będzie zaw­sze mor­dercą. Nie wierzę w to, że re­cydy­wistę można wyedu­kować. Człowiek, który raz za­bije, za­bija zaw­sze. To jest tak jak z al­ko­holiz­mem. Można wyjść z nałogu, nie pić, ale całe życie jes­teś niepijącym al­ko­holi­kiem. Nie ćpasz, ale jes­teś ćpu­nem. Tak sa­mo z pros­ty­tucją: puściłaś się raz za pieniądze, po­tem już się nie puszczasz, ale jes­teś dziwką...Jes­teś jak gwiaz­da. Widzę Cię, błyszczysz jes­teś tak jas­ny, piękny jed­nak ta­ki da­leki. Wy­ciągam rękę mając nadzieję, że Cię dot­knę, złapię, zat­rzy­mam. tra­fiam na ni­cość. Jes­teś za da­leko.. Nocą sta­jesz się wy­raźny ta­ki real­ny, ale kiedy nas­ta­je dzień wszys­tko zni­ka.. Mówią, że da­lej świecisz.. Jed­nak ja nie widzę. Cze­kam na wieczór. Na czas, w którym Ty zaczy­nasz błyszczeć jeszcze jaśniej.Ty­le mam słow co ich nie ma ty­le tematow a wena? juz dlu­go jej nie ma jak jest od niechcenia szu­kam spo­sobu by sie wyrazic juz nag­le nie umiem slow w ob­ra­zy wsadzic lecz nie chce krzyczec tez z tłumem tych sa­mych słow je­dynych, co umiem. Brak sen­su i treści Zos­ta­je na stałe Zab­ra­no mi siłe zab­ra­no mi wiare Nie mo­ge nic pisać, już nie ma poezji jak mam się wyciszać? w tym świecie herezji?