Słaby balkon. Ju­lian­na moc­na bo nocna. Nie od­ważyła się wyjść na niego a inaczej -nie umiała. Roweo pod ok­na nie podchodził. Do nies­ta­bil­nych balkonów ust złotych nie otwierał. Zarzu­cił instrument. Ju­lian­na przeżyła z kotem. Kot zno­sił wszystko. Zakręco­ny nierzeczywistością zro­zumiał co woli. Wys­koczył przez balkon. Ocza­rowa­ny urze­kającą ma­gią słów zat­ru­tej myszy z długim ogonkiem skończył nie wiado­mo jak. Po­ruszo­ne ser­ce Ju­lian­ny wy­dało os­tatni blask po­padając w głębo­ki cień. Olej* -wpłynął dobrze. Na przep­ra­cowa­ny rozum. Łagodził starcie os­trych dni Julianny. ---------------------- * - rze­pako­wy ? 


słaby-balkon-ju­lian­na-moc­na-bo nocna-nie-od­ważyła ę-wyjść-na niego-a-inaczej-nie-umiała-roweo-pod-ok­na-nie podchodził-do
wdechsłabybalkonju­lian­namoc­nabo nocnanieod­ważyła sięwyjśćna niegoinaczejnieumiałaroweopodok­nanie podchodziłdonies­ta­bil­nychbalkonówustzłotychnie otwierałzarzu­ciłinstrumentprzeżyłakotemkotzno­siłwszystkozakręco­nynierzeczywistościązro­zumiałco woliwys­koczyłprzezocza­rowa­nyurze­kającąma­giąsłówzat­ru­tejmyszyz długimogonkiemskończyłnie wiado­mojakpo­ruszo­neser­ceju­lian­nywy­dałoos­tatniblaskpo­padającw głębo­kicieńolejwpłynąłdobrzenaprzep­ra­cowa­nyrozumŁagodziłstarcieos­trychdnijulianny rze­pako­wy słaby balkonju­lian­na moc­namoc­na bo nocnanie od­ważyła sięod­ważyła się wyjśćwyjść na niegonie umiałaroweo podpod ok­naok­na nie podchodziłdo nies­ta­bil­nychnies­ta­bil­nych balkonówbalkonów ustust złotychzłotych nie otwierałzarzu­cił instrumentju­lian­na przeżyłaprzeżyła zz kotemkot zno­siłzno­sił wszystkozakręco­ny nierzeczywistościąnierzeczywistością zro­zumiałzro­zumiał co woliwys­koczył przezprzez balkonocza­rowa­ny urze­kającąurze­kającą ma­giąma­gią słówsłów zat­ru­tejzat­ru­tej myszymyszy z długimz długim ogonkiemogonkiem skończyłskończył nie wiado­monie wiado­mo jakpo­ruszo­ne ser­ceser­ce ju­lian­nyju­lian­ny wy­dałowy­dało os­tatnios­tatni blaskblask po­padającpo­padając w głębo­kiw głębo­ki cieńwpłynął dobrzena przep­ra­cowa­nyprzep­ra­cowa­ny rozumŁagodził starciestarcie os­trychos­trych dnidni juliannyju­lian­na moc­na bo nocnanie od­ważyła się wyjśćod­ważyła się wyjść na niegona niego a inaczejroweo pod ok­napod ok­na nie podchodziłdo nies­ta­bil­nych balkonównies­ta­bil­nych balkonów ustbalkonów ust złotychust złotych nie otwierałju­lian­na przeżyła zprzeżyła z kotemkot zno­sił wszystkozakręco­ny nierzeczywistością zro­zumiałnierzeczywistością zro­zumiał co woliwys­koczył przez balkonocza­rowa­ny urze­kającą ma­giąurze­kającą ma­gią słówma­gią słów zat­ru­tejsłów zat­ru­tej myszyzat­ru­tej myszy z długimmyszy z długim ogonkiemz długim ogonkiem skończyłogonkiem skończył nie wiado­moskończył nie wiado­mo jakpo­ruszo­ne ser­ce ju­lian­nyser­ce ju­lian­ny wy­dałoju­lian­ny wy­dało os­tatniwy­dało os­tatni blaskos­tatni blask po­padającblask po­padając w głębo­kipo­padając w głębo­ki cieńna przep­ra­cowa­ny rozumŁagodził starcie os­trychstarcie os­trych dnios­trych dni julianny

Czułem ciężar na ser­cu, mając wrażenie, że nasz związek zaczy­na przy­pomi­nać wi­rowa­nie dziecin­ne­go bąka. Gdy by­liśmy ra­zem mieliśmy siłę, by ut­rzy­mać go w ruchu, a re­zul­ta­tem było piękno, ma­gia i niemal dziecin­ne wrażenie cu­du. Gdy się roz­dzieli­liśmy, wi­rowa­nie nieu­chron­nie wy­hamo­wało. Sta­liśmy się chwiej­nie, nies­ta­bil­ni i wie­działem, że muszę zna­leźć ja­kiś sposób, by uchro­nić nas od przewróce­nia się.Wytrąca po­woli z równo­wagi fakt za­nika­nia w przes­trze­ni. Od­da­lania się na os­tatni plan świado­mości. Pod is­kra­mi łez uk­ry­ty głębo­ko czar dni, które już nie wrócą. Zwątpienie...Uk­ry­te pod emoc­ja­mi uczu­cia nie mogą już nig­dy uj­rzeć nieba. Nig­dy nie wróci błękit chwil, nig­dy nie wróci ma­gia no­cy. Choć my jes­teśmy ta­cy różni, Nasze niebo jest ta­kie sa­mo. Tęsknię za ciepłem pro­mieni słońca... mi­gota­niem gwiazd... błyskawicami... piorunami... naszym pos­trze­ganiem słowa 'razem'...Czy kochasz za­pach sera jak Roc­kfor z Bry­gady RR? Czy lu­bisz os­try ser? Czy lu­bisz os­try ser? Czy lu­bisz czos­nek pożerać i w gębie gdy pa­li Cię? No po­wiedz, tak czy nie? No po­wiedz, tak czy nie? Czy lu­bisz sos tabasco i os­tre chip­sy z dipem? Czy by­wasz tak jebnięty jak Da­le z bra­ciszkiem Chipem? Mnie kręci os­tre żarcie i os­tra też muzyka a odkąd czos­nek wdupcam to jes­tem zdrów jak ryba. Awe­some Aus­tra­lian Mouse Rockfor...  Chwy­cił mnie moc­no za rękę. Od­wróciłam się. Po­pat­rzył mi głębo­ko w oczy. Po­wie­dział: Ser­ce jak kwiat rozkwita gdy miłość do je­go drzwi zawita pod wpływem słod­kich słów po­woli swe ta­jem­ni­ce odkrywa. Ona mu mówi ,, kocham Cię'' Ono nie wierzy Ona pow­tarza,, wyjdź za mnie '' Ono nie ufa. Lecz nadzieja je odwiedziła ,,zaufaj'' oznajmiła ,,szansę daj '' , ,, po­kochaj '' ,, nie odpychaj'' Ser­ce choć się wahało to jed­nak posłuchało wzięło i zaufało , szansę dało. I cóż ta miłość dokonała? zad­rwiła , oszukała ok­rutnie ser­ce wykorzystała bólem krwa­wiące zadała.