Słońce zza chmury. Nie lu­bię poniedziałków. Po­nuro jakoś.


słoń-zza-chmury-nie-lu­bię-poniedziałków-po­nuro-jakoś
pingwiniowatysłońcezzachmurynielu­bięponiedziałkówpo­nurojakośsłońce zzazza chmurynie lu­bięlu­bię poniedziałkówpo­nuro jakośsłońce zza chmurynie lu­bię poniedziałków

Słońce na niebie przyk­ryły sza­re chmury zlękniony motyl Słońce jas­no świecące na czys­tym niebie nig­dy nie da ta­kiego ciepła, jak w mo­men­cie, gdy do­piero wychy­la się zza chmur.Rozpędziłam chmury te­raz sa­me czar­ne myśli zderzyły się ze smutkiem od­dzielając słońce od duszy Umierają we mnie powoli jeszcze ciepłe ko­lory świata kar­mione za­kal­cem nadziei i tym po­całun­kiem wiat­ru na czole...Położymy się w wy­sokich trawach... I będziemy pat­rzeć na chmury... Wte­dy Ty po­każesz mi ptaszka, a ja To­bie łono natury... * ptaszek - skow­ro­nek zwyczajny Jak tam było, tak tam było, zawsze jakoś było. Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było.