Słyszę: Kamienuje tę przestrzeń niewybuchły huk skał. To – wrzask wody obdzieranej siklawą z łożyska i gromobicie ciszy


słyszę-kamienuje-tę-przestrzeń-niewybuchły-huk-skał-to-wrzask-wody-obdzieranej-siklawą-z-łożyska-i-gromobicie-ciszy
julian przybośsłyszękamienujeprzestrzeńniewybuchłyhukskałtowrzaskwodyobdzieranejsiklawąłożyskagromobicieciszykamienuje tętę przestrzeńprzestrzeń niewybuchłyniewybuchły hukhuk skał– wrzaskwrzask wodywody obdzieranejobdzieranej siklawąsiklawą zz łożyskałożyska ii gromobiciegromobicie ciszykamienuje tę przestrzeńtę przestrzeń niewybuchłyprzestrzeń niewybuchły hukniewybuchły huk skał– wrzask wodywrzask wody obdzieranejwody obdzieranej siklawąobdzieranej siklawą zsiklawą z łożyskaz łożyska iłożyska i gromobiciei gromobicie ciszykamienuje tę przestrzeń niewybuchłytę przestrzeń niewybuchły hukprzestrzeń niewybuchły huk skał– wrzask wody obdzieranejwrzask wody obdzieranej siklawąwody obdzieranej siklawą zobdzieranej siklawą z łożyskasiklawą z łożyska iz łożyska i gromobiciełożyska i gromobicie ciszykamienuje tę przestrzeń niewybuchły huktę przestrzeń niewybuchły huk skał– wrzask wody obdzieranej siklawąwrzask wody obdzieranej siklawą zwody obdzieranej siklawą z łożyskaobdzieranej siklawą z łożyska isiklawą z łożyska i gromobiciez łożyska i gromobicie ciszy

Siedzie,chodzę,biegne nie widzę, nie czuje, słyszę dźwięk ciszy w mo­jej głowie bez­radność dnia dzisiejszego op­ty­mizm jutra nie widzę, nie czu­je Ciebie słyszę nie przer­waną ciszę naszych serc z nadzieją op­ty­miz­mu jutra zobaczyłam poczułam usłyszałam dwa równo­mier­ne ,moc­ne bi­cia serc two­je i jej ale nie moje po­wiet­rze stężało ho­ryzont zas­tygł w czerni niepokój ogarnął ciało zadrżało pęknięcie roz­darło niebo huk cisza szum werble błysk rozdarcie kon­wul­sje strach i zamęt sza­leństwo pędzo­ne błyskami je­den za drugim pęd po­wiet­rza oślepia gałęzie lecą huk połamało ogień woda ciemność zgroza cisza ... kap kap pro­mień słońca *** Dział: Przyroda *** Zbig­niew Małecki Czuję Twój oddech Twój szept do ucha Słyszę Twe słowa Wiercą mi dziurę w umyśle Jak krop­la wody Co drąży skałę Do­ciera do me­go wnętrza I roz­gaszcza się na dobre. Wed­ru­je do wszys­tkich zakątków mo­jego ciała. Jes­tem w Twoim włada­niu. Nie bro­nie się, bo nie chcę.wskoczyła do wody z wdziękiem łabędzia i ser­cem cięzkim przy­wiąza­nym do żeber opadła na dno z różańcem w dłoni zaczer­pnęła haust śmier­cionośnej wody Huk myd­la­nej bańki przy­pom­ni, czym swiat rożni sie od bajki.Tańczy płomień świecy skocznie A ja, wpółmar­twy kochanek W kar­tkę czar­ny­mi łza­mi poranek Przek­li­nam nim on się rozpocznie Słyszę ptaszyn gardła drwiące Wiatr, co się śmieje po­między drze­wa­mi słyszę Te­raz tyl­ko te­go pragnę, by w ciszę Za­padło me ser­ce bez Ciebie gasnące.