słyszysz jeszcze nie a cier­pli­wość prze­biera nogami wgryźć się jak dziecko poz­nać no­wy smak doj­rzałej moreli jeszcze nie te­raz radośnie z mil­cze­niem na ustach osłodzę tobą kawę 


słyszysz-jeszcze-nie-a-cier­pli­wość-prze­biera-nogami-wgryźć ę-jak dziecko-poz­nać-no­wy-smak-doj­rzałej-moreli-jeszcze-nie-te­raz
papużkasłyszyszjeszczeniecier­pli­wośćprze­bieranogamiwgryźć sięjak dzieckopoz­naćno­wysmakdoj­rzałejmorelite­razradośniemil­cze­niemna ustachosłodzętobąkawę słyszysz jeszczejeszcze niecier­pli­wość prze­bieraprze­biera nogaminogami wgryźć sięwgryźć się jak dzieckojak dziecko poz­naćpoz­nać no­wyno­wy smaksmak doj­rzałejdoj­rzałej morelimoreli jeszczejeszcze nienie te­razte­raz radośnieradośnie zz mil­cze­niemmil­cze­niem na ustachna ustach osłodzęosłodzę tobątobą kawę słyszysz jeszcze nienie a cier­pli­wośća cier­pli­wość prze­bieracier­pli­wość prze­biera nogamiprze­biera nogami wgryźć sięnogami wgryźć się jak dzieckowgryźć się jak dziecko poz­naćjak dziecko poz­nać no­wypoz­nać no­wy smakno­wy smak doj­rzałejsmak doj­rzałej morelidoj­rzałej moreli jeszczemoreli jeszcze niejeszcze nie te­raznie te­raz radośniete­raz radośnie zradośnie z mil­cze­niemz mil­cze­niem na ustachmil­cze­niem na ustach osłodzęna ustach osłodzę tobąosłodzę tobą kawę 

na zachód od praw­dy na wschód od powinności podwójne mil­cze­nie to jeszcze nie cisza na północ od wiary na połud­nie od ufności głód co prze­nika tańcem derwisza budząc de­mony przeszłości dziew­czyn­ko z zapałkami i pu­dełkiem na dziecko które­go nie ocalisz ty wiesz, że ból nie znika a tyl­ko sta­je się ciałem i po raz pier­wszy umiera w objęciach Mil­cze­nie jest os­tatnią ra­dością nie­szczęśli­wych; strzeż się, by kto­kol­wiek poz­nał two­je cier­pienie, bo cieka­wość ludzka pi­je nasze łzy, jak muchy krew ran­ne­go jelenia.Ka­leczą się i dręczą mil­cze­niem i słowa­mi jak­by mieli przed sobą jeszcze jed­no życie.jeszcze noszę twój od­dech na ustach kawą zak­li­nam szepty gdy mówisz do mnie przez sen to o czym nam się nie śniło wdycham sen­ny­mi zmysłami prze­siąknięte tobą powietrze a po­tem us­ta­wiam na stole je­den ta­lerz i pół filiżanki i tyl­ko jeszcze ser­ce oszukać że Cię tu nig­dy nie było przy­cup­nij delikatnie poz­naj milczenie bo nie na zamówienie ro­biona pobudka jeszcze w ok­nie ptaki i ziewający poranek lek­ko niem­ra­wy dzień budzi spojrzenie gdy nat­chniona tworzę myślą umysł ciało czy­niąc sen na jawie wyt­rzy­maj jeszcze chwilkę po­kochaj ciszę i noś ją na ustach chcę słyszeć twój oddech a na krok od serca je­go melodię...To już dwa la­ta, jak zaszu­miało mi w głowie, Po roz­mo­wie z Toba, Dwa la­ta po tym jak me serce, Chciało Cie częściej witać I te­raz tyl­ko wyglądam na Spot­ka­nie z Tobą, By choć jed­no jeszcze nam się Przytrafiło...