Sie­działa pod kołdrą podświet­lając la­tarką je­go zdjęcie trzy­mane w ręce. Po jej po­liczku spływały łzy które ob­wie­szczały smu­tek i roz­pacz pa­nującą w jej małym ser­cu. Zas­ta­nawiała się dlacze­go ją zos­ta­wił, co zro­biła źle. Tęskniła.Przy­tuliła się do je­go koszul­ki, która no­siła jeszcze za­pach je­go per­fum i zasnęła..z nadzieją że to wszys­tko zły sen.


sie­działa-pod-kołdrą-podświet­lając-­tarką-­go-zdjęcie-trzy­mane-w rę-po jej-po­liczku-spływały-łzy-które-ob­wie­szczały
marcelineczkasie­działapodkołdrąpodświet­lającla­tarkąje­gozdjęcietrzy­manew ręcepo jejpo­liczkuspływałyłzyktóreob­wie­szczałysmu­teki roz­paczpa­nującąw jejmałymser­cuzas­ta­nawiała siędlacze­goją zos­ta­wiłco zro­biłaźletęskniłaprzy­tuliła siędo je­gokoszul­kiktórano­siłajeszczeza­pachper­fumi zasnęłaznadziejąże to wszys­tkozłysensie­działa podpod kołdrąkołdrą podświet­lającpodświet­lając la­tarkąla­tarką je­goje­go zdjęciezdjęcie trzy­manetrzy­mane w ręcepo jej po­liczkupo­liczku spływałyspływały łzyłzy którektóre ob­wie­szczałyob­wie­szczały smu­teksmu­tek i roz­paczi roz­pacz pa­nującąpa­nującą w jejw jej małymmałym ser­cuzas­ta­nawiała się dlacze­godlacze­go ją zos­ta­wiłco zro­biła źledo je­go koszul­kiktóra no­siłano­siła jeszczejeszcze za­pachza­pach je­goje­go per­fumnadzieją że to wszys­tkoże to wszys­tko złyzły sensie­działa pod kołdrąpod kołdrą podświet­lająckołdrą podświet­lając la­tarkąpodświet­lając la­tarką je­gola­tarką je­go zdjęcieje­go zdjęcie trzy­manezdjęcie trzy­mane w ręcepo jej po­liczku spływałypo­liczku spływały łzyspływały łzy którełzy które ob­wie­szczałyktóre ob­wie­szczały smu­tekob­wie­szczały smu­tek i roz­paczsmu­tek i roz­pacz pa­nującąi roz­pacz pa­nującą w jejpa­nującą w jej małymw jej małym ser­cuzas­ta­nawiała się dlacze­go ją zos­ta­wiłktóra no­siła jeszczeno­siła jeszcze za­pachjeszcze za­pach je­goza­pach je­go per­fumnadzieją że to wszys­tko złyże to wszys­tko zły sen

Ona próbo­wała za­pom­nieć,ale ser­ce nie słuchało...Nie udało się jej, tak po pros­tu Go wy­mazać z pa­mięci ...cza­sami siadała w kącie i spływały jej łzy...Przy­pomi­nała so­bie je­go za­pach per­fum ...który tak kochała....je­go oczy,które tak uwiel­biała...uśmiech...który spra­wiał że jej ser­ce się ra­dowało...je­go ra­miona ..w które tak kochała wpa­dać ..Kochała go nadal...Myślała, ze pęknie jej ser­ce, gdy wy­powie­działa te słowa, że się nie pod­niesie... Nie zro­biła te­go od ra­zu. Że nie ma dla ko­go już żyć... Te­raz wie, że ma. Że za­pom­ni, jak to jest się uśmie­chać... Uśmie­cha się nadal. Że zwątpi w to, co rodzi­ce wpa­jali jej od lat... A ona da­lej tak sa­mo moc­no wie­rzy w dru­giego człowieka. A ser­ce? ...ser­ce jej pękło.Spoj­rzałem w jej sza­re oczy, były zapłaka­ne. Całe czer­wo­ne, a po po­liczku spływały łzy. Chciałem je wyt­rzeć, ale objęła mnie i moc­no przy­tuliła. Tak jak­by chciała mnie przy­goto­wać na po­wie­dze­nie mi praw­dy, ale nic nie mogło mnie na to przygotować.I wte­dy zo­baczyła je­go łzy. Łzy, które po ko­lei spływały po je­go po­liczkach. Chciała go przy­tulić, ale wie­działa że to nic nie zmieni. Był jej tak blis­ki, a mi­mo to pot­ra­fiła go zranić...Pod­lo­tek to dziew­czy­na, która jeszcze nie wie, że słabości są jej siłą.Dokąd się udać, do ko­go zwrócić o po­moc, nie wie­działa. Nie znała ni­kogo, ko­mu mogłaby zaufać. Łzy ciekły jej po zmarzniętej twarzy. Stało się, jest wol­na. Wyp­rosto­wała ple­cy i pod­niosła ciężką wa­lizkę. Ruszyła w drogę. W jej kro­kach można było dos­trzec upór i silną wolę, cechy, które miały jej się przy­dać w naj­bliższym cza­sie. Ciężkim cza­sie próby...