Smut­ny ? Bo co ? bra­kuje To­bie siły ? Być jak wielu wokoło pop­rawnie spolegliwym. Prze­jedzo­nym, sumieniem w pot­rzas­ko­wej, ciemnicy. Od­da­nym słusznej sprawie ...gdy krzyk,nie krzyczy. Zla­ny, z jed­ności tłem zniszczo­nej duszy,uśmiechu. Roz­dartych kiedyś szat os­tatniego,pełne­go oddechu. Smu­cisz ? Bo co ? do­padły Cię ,gorzkie żale ? Spójrz na pełne dłonie te­go, co sam wybrałeś.


smut­ny- bo co -bra­kuje-to­bie-ły-być-jak wielu-wokoło-pop­rawnie-spolegliwym-prze­jedzo­nym-sumieniem-w-pot­rzas­ko­wej-ciemnicy
vedansmut­ny bo co bra­kujeto­biesiłybyćjak wieluwokołopop­rawniespolegliwymprze­jedzo­nymsumieniempot­rzas­ko­wejciemnicyod­da­nymsłusznejsprawiegdykrzykniekrzyczyzla­nyz jed­nościtłemzniszczo­nejduszyuśmiechuroz­dartychkiedyśszatos­tatniegopełne­gooddechusmu­ciszdo­padłycięgorzkieżalespójrzna pełnedłoniete­goco samwybrałeśbra­kuje to­bieto­bie siłysiłybyćbyć jak wielujak wielu wokołowokoło pop­rawniepop­rawnie spolegliwymsumieniem ww pot­rzas­ko­wejod­da­nym słusznejsłusznej sprawiesprawie gdyz jed­ności tłemtłem zniszczo­nejroz­dartych kiedyśkiedyś szatdo­padły cięgorzkie żależalespójrzspójrz na pełnena pełne dłoniedłonie te­goco sam wybrałeśbra­kuje to­bie siłyto­bie siłybyć jak wielubyć jak wielu wokołojak wielu wokoło pop­rawniewokoło pop­rawnie spolegliwymsumieniem w pot­rzas­ko­wejod­da­nym słusznej sprawiesłusznej sprawie gdyz jed­ności tłem zniszczo­nejroz­dartych kiedyś szatgorzkie żalespójrz na pełnespójrz na pełne dłoniena pełne dłonie te­go

Ta­ki mu­siał być koniec. Roz­dwo­jonych jaźni niez­liczo­ne pole. Łez wy­lanych litrów bez war­tości wspomnień. Smutków więcej niż ra­dości co statków to­ny prze­woziło miliony. W ko­lorach czar­nej perły praw­dzi­we piękno się chowa. Poszu­kując blas­ku is­to­ty, wyszu­kuje się włas­nej ślepoty. Przesączo­na włas­nym lękiem wy­pełnia dno pełne nieszczęść. Tęskni za pro­giem błogiego sta­nu, który już daw­no prze­minął bez śladu.mod­litwę niosę Bogu jak żeb­rak łask bym smut­ny stąd nie odchodził bo coś się we mnie skarży gdy zło zwycięża krwią Chrys­tu­sa pi­jane a niebo jest pełne roz­paczy nagłych przed burzą cisz cho­ciaż błys­ka­wice ce­kina­mi mienią bez­gwiez­dne ogromy więc gdy zam­knę oczy wy­palo­ne żarem łez niech mi się ser­ce przełamie i ciało zas­tygnie jak wosk bo się wówczas stanę wid­mem po­dob­nym do mgły i duchem który we mnie żył Mo­je ser­ce jest pełne żalu, smut­ku.. Oczy pełne łez, cier­pienia.. Jed­nak nikt te­go nie zauważa, bo tak dob­rze to ukrywam?! Gdy mi jest smut­no lu­bię słuchać me­lan­cho­lij­nych piose­nek, bo dzięki nim mo­je łzy pełne cier­pienia i nie­szczęścia są jeszcze bar­dziej cier­piące i nie­szczęśli­we. A wówczas... smu­tek mi­ja i pos­ta­nawiam so­bie wal­czyć o szczęście.win­ności domniemanej której nie można nic zarzucić na­gości co unieść ma tka­ninę snów a nie pot­ra­fi siebie kur­ty­nie opuszczenia gdy ci co mieli nie dopuścić na­puszczają psy i in­nym ta­kim niemożliwym do pomyślenia spo­wiadam się smyczkiem duszy na­piętą struną ciała tak jak­by miały mnie odkupić a prze­cież sprze­dał mnie sam Bóg Jakże gorzkie jak piołun jest po­wol­ne roz­sta­wanie się z ukocha­nymi is­to­tami. O ileż łat­wiej do­konać jed­ne­go cięcia i po­zos­tać w sa­mot­ności, która jest na­tural­nym sta­nem człowieka.