Smut­ny epi­log - po­bili się os­tatni­mi des­ka­mi ratunku.


smut­ny-epi­log- po­bili ę-os­tatni­mi-­ka­mi-ratunku
wiesław brudzińskismut­nyepi­log po­bili sięos­tatni­mides­ka­miratunkusmut­ny epi­log po­bili się os­tatni­mios­tatni­mi des­ka­mides­ka­mi ratunku po­bili się os­tatni­mi des­ka­mios­tatni­mi des­ka­mi ratunku po­bili się os­tatni­mi des­ka­mi ratunku

Nie skarż się, gdy ci wej­dzie drzaz­ga z os­tatniej des­ki ratunku.Smut­no byłoby, gdy­by nikt się nie my­lił i wszys­cy ro­bili dobrze.Ga­leonem za­gubiłem się na środ­ku oceanu, i do­padł mnie sztorm, i por­wały mnie fa­le, i poz­nałem gniew na­tury, i dry­fując zna­lazłem. Zna­lazłem szczęście i spokój w os­tatniej des­ce ratunku.W Syl­wes­tra obiecałam so­bie, że os­tatni raz pat­rzę na Ciebie w ta­ki sposób. Os­tatni.Choćby oczy miały mi spłonąć z bólu.A może jut­ra nie ma może os­tatni raz mo­je oczy szu­kają twoich w bez­kre­sie nocy i rodzi się cisza na pro­gu dłoni może os­tatni raz od palców po zagłębienia bioder ciągnie się horyzont może ostatni...Skąd ma­my wie­dzieć, kto z nas jest większy, kto lep­szy, sko­ro pier­wsi będą os­tatni­mi, a os­tatni pierwszymi?