Spo­tyka dziew­czę na drodze chłopaka Daj mi pierścionek to dam Ci buziaka Dał jej pierścionek, ona mu siebie Ten pier­wszy raz było jak w niebie A po­tem obo­je się w życie rzucili Pierścionek i bu­ziak precz odrzucili Ona nie ona, on też nie on Do nieba im dro­ga już tyl­ko przez zgon 


spo­tyka-dziew­czę-na drodze-chłopaka-daj-mi pierścionek-to dam-ci buziaka-dał-jej-pierścionek-ona-mu siebie-ten-pier­wszy-raz-było
erzetspo­tykadziew­częna drodzechłopakadajmi pierścionekto damci buziakadałjejpierścionekonamu siebietenpier­wszyrazbyłojak w niebiepo­temobo­je sięw życierzucilipierścioneki bu­ziakpreczodrzucilionanie onaon teżnie ondoniebaim dro­gajużtyl­koprzezzgon spo­tyka dziew­czędziew­czę na drodzena drodze chłopakachłopaka dajdaj mi pierścionekmi pierścionek to damto dam ci buziakaci buziaka dałdał jejjej pierścionekona mu siebiemu siebie tenten pier­wszypier­wszy razraz byłobyło jak w niebiepo­tem obo­je sięobo­je się w życiew życie rzucilirzucili pierścionekpierścionek i bu­ziaki bu­ziak preczprecz odrzuciliodrzucili onaona nie onaon też nie onnie on dodo niebanieba im dro­gaim dro­ga jużjuż tyl­kotyl­ko przezprzez zgon spo­tyka dziew­czę na drodzedziew­czę na drodze chłopakana drodze chłopaka dajchłopaka daj mi pierścionekdaj mi pierścionek to dammi pierścionek to dam ci buziakato dam ci buziaka dałci buziaka dał jejdał jej pierścionekona mu siebie tenmu siebie ten pier­wszyten pier­wszy razpier­wszy raz byłoraz było jak w niebiejak w niebie a po­tema po­tem obo­je siępo­tem obo­je się w życieobo­je się w życie rzuciliw życie rzucili pierścionekrzucili pierścionek i bu­ziakpierścionek i bu­ziak preczi bu­ziak precz odrzuciliprecz odrzucili onaodrzucili ona nie onaon też nie on donie on do niebado nieba im dro­ganieba im dro­ga jużim dro­ga już tyl­kojuż tyl­ko przeztyl­ko przez zgon 

A te­raz mnie zostawiłeś,chłopaku. A te­raz cier­pisz, dziewczyno. Będę śpiewać tru­pie kołysan­ki, będę usy­piać ten świat. Ty,wijący się z bólu. Ona Cię nie chcę. Ty, biedny. Ty, kacie. Ona, jeszcze silniejsza. Może to co się nam wy­darzyło było wszys­tkim co mogło się wydarzyć. Kil­ka słów, kil­ka wyznań. Ty chciałeś to zakończyć. Ona zakończyła. Jest już tyl­ko Pan. Jest tyl­ko Pa­ni. Nie ma Państwa.Pier­wszy raz spo­tykam osobę którą nie dop­ro­wadzam do obłędu ,lecz ona mi próbu­je wmówić że jes­tem idiotką Ona w białej pościeli spląta­na, ta­ka gorąca , rozgrzana On noszący głowę w chmu­rach, rozmarzony Ona cze­kała na niego od ra­na do późnej nocy On jak zwyk­le spóźniony lecz jej spragniony Ona słowa­mi zachęca i ust nie od­ry­wa od ust je­go On zachwy­co­ny pos­tawą swo­jej ko­biety nur­ku­je w jej biust Oni całują się na­miętnie lecz to ko­niec już z ta­kim miłym akcentem... றiℓℓ...Spoj­rzałam jej w oczy a ona zgwałciła mnie swoim spojrzeniem. W jed­nej chwili owładnęło mną sek­sual­ne podniecenie. Nig­dy nie ubolewałam nad tym, że jes­tem lesbą. Wi­dać było po niej, że ona też nie, na pewno.Wszys­cy słyszą: -To ona zos­ta­nie tu­taj. To ona będzie się tobą opieko­wać na sta­rość. Ta, którą tak bar­dzo nienawidzisz. A ja słyszę w głowie: -Tyl­ko ona, bo tyl­ko jej nikt nie pokocha.Nie ig­raj z og­nia uczu­ciem bo po­myśl ,że niszczysz jej psychike. Poczuj się jak ona w chwi­li gdy do­wiadu­je się ,że ktoś grał na jej uczuciach, a ona tak pokładała w nim nadzieje,że to ten jedyny...