spo­wita chłodem i lep­kością traw przyk­ry­ta ko­cem ut­ka­nym z od­dechu no­cy zak­ra­dam się niemo do twych łask niepew­nie po­wolut­ku żeby nie spłoszyć szep­czę cichut­ko do ciebie słowa us­ta­mi mus­kając uszka dotykam dłoń za­nurzam w gęstej czuprynie mój wzrok twój wzrok spo­tyka drżysz cały i ja drżę cała dusze chcą z nas wyskoczyć rwąc ciało do ciała by utonąć w roz­koszy  


spo­wita-chłodem-i lep­kośą-traw-przyk­ry­-ko­cem-ut­ka­nym-z od­dechu-no­cy-zak­ra­dam ę-niemo-do twych-łask-niepew­nie
papużkaspo­witachłodemi lep­kościątrawprzyk­ry­tako­cemut­ka­nymz od­dechuno­cyzak­ra­dam sięniemodo twychłaskniepew­niepo­wolut­kużebynie spłoszyćszep­częcichut­kodo ciebiesłowaus­ta­mimus­kającuszkadotykamdłońza­nurzamw gęstejczupryniemójwzroktwójspo­tykadrżyszcałyi ja drżęcaładuszechcąz naswyskoczyćrwącciałodo ciałabyutonąćw roz­koszy spo­wita chłodemchłodem i lep­kościąi lep­kością trawtraw przyk­ry­taprzyk­ry­ta ko­cemko­cem ut­ka­nymut­ka­nym z od­dechuz od­dechu no­cyno­cy zak­ra­dam sięzak­ra­dam się niemoniemo do twychdo twych łaskłask niepew­nieniepew­nie po­wolut­kupo­wolut­ku żebyżeby nie spłoszyćnie spłoszyć szep­częszep­czę cichut­kocichut­ko do ciebiedo ciebie słowasłowa us­ta­mius­ta­mi mus­kającmus­kając uszkauszka dotykamdotykam dłońdłoń za­nurzamza­nurzam w gęstejw gęstej czuprynieczuprynie mójmój wzrokwzrok twójtwój wzrokwzrok spo­tykaspo­tyka drżyszdrżysz całycały i ja drżęi ja drżę całacała duszedusze chcąchcą z nasz nas wyskoczyćwyskoczyć rwącrwąc ciałociało do ciałado ciała byby utonąćutonąć w roz­koszyw roz­koszy  spo­wita chłodem i lep­kościąchłodem i lep­kością trawi lep­kością traw przyk­ry­tatraw przyk­ry­ta ko­cemprzyk­ry­ta ko­cem ut­ka­nymko­cem ut­ka­nym z od­dechuut­ka­nym z od­dechu no­cyz od­dechu no­cy zak­ra­dam sięno­cy zak­ra­dam się niemozak­ra­dam się niemo do twychniemo do twych łaskdo twych łask niepew­niełask niepew­nie po­wolut­kuniepew­nie po­wolut­ku żebypo­wolut­ku żeby nie spłoszyćżeby nie spłoszyć szep­częnie spłoszyć szep­czę cichut­koszep­czę cichut­ko do ciebiecichut­ko do ciebie słowado ciebie słowa us­ta­misłowa us­ta­mi mus­kającus­ta­mi mus­kając uszkamus­kając uszka dotykamuszka dotykam dłońdotykam dłoń za­nurzamdłoń za­nurzam w gęstejza­nurzam w gęstej czupryniew gęstej czuprynie mójczuprynie mój wzrokmój wzrok twójwzrok twój wzroktwój wzrok spo­tykawzrok spo­tyka drżyszspo­tyka drżysz całydrżysz cały i ja drżęcały i ja drżę całai ja drżę cała duszecała dusze chcądusze chcą z naschcą z nas wyskoczyćz nas wyskoczyć rwącwyskoczyć rwąc ciałorwąc ciało do ciałaciało do ciała bydo ciała by utonąćby utonąć w roz­koszyutonąć w roz­koszy  

Jes­tem zachwy­cony pięknem twe­go ciała, twój wzrok wbi­ja się we mnie, emocję w nas bu­zują, roz­bieram ciebie myśla­mi de­likat­nie całuje twoją szyje, szep­cze ci do ucha miłe słowa, jes­teś ta­ka smaczna mógłbym zli­zywac z ciebie krem de­likat­nie całowac twój mok­ry brzuch.Nat­chnieniem moim Twój głos, Twój umysł, Two­je ciało. Pragnę Cię dotykać zmysłowością całą, ku­sić, roz­bierać, zapamiętywać każdy szczegół Twe­go ciała i Twej duszy. Roz­koszo­wać pocałunkiem, do­tykiem, pieszczotą. Na­gością kar­mić oczy, czułością słowa, miłością serce, od­dechem ciało, us­ta ..roz­mową przez noc całą.nie boję się fal pustyni roz­dwo­jonych języków węży ani tych brzegów co duszę spieniają żeby gdzieś po­za lep­kością po­wiek słono zapłacić czas mnie ograbi z te­go, cze­go nie mam i nic już nie będzie pomiędzy poz­nasz mnie będę w spróchniałym drze­wie za­pachem żywicy Słodycz za­nurze­niem ust przyg­ry­zam bezczelnie szep­tem słonym oplatam krzyk­liwą niena­wiścią i miłością w chci­wym żarze i mroźnym od­da­leniu chłodem w prag­nieniu do­tyka­nia stóp sprag­niona krop­li ciała jed­ności wypełnienia skrzydła rozpościeram za­haczając o księżyc szukając led­wo widoczna noc z dniem kołysze miłość mądra w roz­wiązłej nocy cho­wa swe ob­licze pod pióropuszem rzęs okurzo­nych cieniem w za­ciem­nieniu od­wie­dzam piekło szu­kając skraw­ka Ciebie by znów za­piąć po os­tatni guzik roz­koszy ust żywych miękkich od miłości  Od­wra­camy wzrok Za każdym razem Niech dzieje się krzywda Niech le­je się krew I łamią się kości, co rusz Od­wra­camy wzrok Nig­dy nie widzimy Niech niszczą nam życie Biorą co chcą Za­bijają rodzinę Od­wra­caj­my wzrok Jak nie­czu­li tchórze Bo tym się staliśmy Od­wra­cając wzrok Ser­cem przy­ciągnę po strumieniach i spa­le słowa już wymarłe ob­darte pus­te bez znaczenia na­dam roz­mową nową barwę. Roz­biorę smu­tek z bezsilności ułożę sny w spo­koj­nej ciszy roz­każę w górę biec miłości i może wte­dy ją usłyszysz.