Spoj­rzałeś mi w oczy i szyb­ko swój wzrok odwróciłeś. Zra­niłeś sam siebie ra­niąc mnie. Wiesz co? Twój ból już mnie nie bo­li... Choćby mnie miało spa­lić, nig­dy...! Nig­dy! nie po­wiem Ci, że tęsknię.


spoj­rzałeś-mi w oczy-i szyb­ko-swój-wzrok-odwrółeś-zra­łeś-sam-siebie-ra­ąc-mnie-wiesz-co-twój-ból-już-mnie-nie bo­li
marillaspoj­rzałeśmi w oczyi szyb­koswójwzrokodwróciłeśzra­niłeśsamsiebiera­niącmniewieszcotwójbóljużmnienie bo­lichoćby mniemiałospa­lićnig­dynig­dynie po­wiemże tęsknięspoj­rzałeś mi w oczymi w oczy i szyb­koi szyb­ko swójswój wzrokwzrok odwróciłeśzra­niłeś samsam siebiesiebie ra­niącra­niąc mniewiesz cotwój bólból jużjuż mniemnie nie bo­linie bo­li choćby mniechoćby mnie miałomiało spa­lićnie po­wiem cispoj­rzałeś mi w oczy i szyb­komi w oczy i szyb­ko swóji szyb­ko swój wzrokswój wzrok odwróciłeśzra­niłeś sam siebiesam siebie ra­niącsiebie ra­niąc mnietwój ból jużból już mniejuż mnie nie bo­limnie nie bo­li choćby mnienie bo­li choćby mnie miałochoćby mnie miało spa­lić

Jes­tem jak­by spokojniejsza. Spo­koj­na o niego, widziałam go. Czu­je je­go obec­ność wiem, że jest w pobliżu. Słysze je­go głos, czu­je je­go perfum. Lecz wiem, że nie mówi do mnie, nie przychodzi tu do mnie. Wiem, że nie jest już mój I już nig­dy nie będzie...Spoglądasz na mnie swoimi oczami widzę w nich płomień, który tli się dla mnie wiem już że no­cy tej nie zasnę do­padasz mnie szyb­ko, rwąc co przeszkadza nie straszne ci no­cy chłody i mo­je spojrzenie prag­niesz og­nia, nie wo­dy ukojenie do­minu­jesz od początku dając rytm biodrami wiesz dos­ko­nale, co ra­dość ci sprawi wal­ka jest zbędna, tu są sa­mi wygrani.Wszys­tko jest po coś. Przy­naj­mniej w moim życiu. A jeśli te­raz nie wiem po co, to nie znaczy, że nig­dy się te­go nie do­wiem. A jak się do­wiem, to wówczas już będę ro­zumiała, że tak właśnie miało być i to było dla mnie dob­re, choć kiedyś wy­dawało mi się złe.twój błękit prze­nika mnie tak dogłębnie widzisz całą mą nagość mo­je pragnienia czu­je wil­goć w mym łonie słów nie używam oczy po­wiedzą ci wszystko zbliżasz się i jesteś jesteś we mnie wiesz, że pragnę te­go, mówią to mo­je oczy ten moment nasze spełnienie łączy nas już na zawsze Wyjdź za mnie, a już nig­dy nie spoj­rzę na in­ne­go konia.szłam pew­na siebie z głową wysoko z pos­kle­janym sercem i zno­wu Ty roz­bi­jasz mnie na ka­wałki ostre jak szkło odurzasz mnie wariuję skomlę u twych bram poplątana oma­miona pożądaniem wybucham, przez twój wzrok spa­lam się po­piołem znów unoszę się na wietrze