spot­ka­my się kiedyś o słońca zachodzie myśla­mi mierząc na jed­nej wodzie pogłaszczesz przy­tul­nie mnie rączką swoją a ja dla Ciebie będę ostoją ku­pimy kajś tratwę i odpłyniemy na brze­gu bal­sy gdzieś przykucniemy nikt nas nie znajdzie dopadnie dogoni bo my uto­niemy w ciał naszych toni 


spot­ka­my ę-kiedyś-o słońca-zachodzie-myś­mi-mierząc-na jed­nej-wodzie-pogłaszczesz-przy­tul­nie-mnie-rączką-swoją-a-ja dla
welusiaspot­ka­my siękiedyśo słońcazachodziemyśla­mimierzącna jed­nejwodziepogłaszczeszprzy­tul­niemnierączkąswojąja dlaciebiebędęostojąku­pimykajśtratwęi odpłyniemynabrze­gubal­sygdzieśprzykucniemyniktnasnie znajdziedopadniedogonibomy uto­niemyw ciałnaszychtoni spot­ka­my się kiedyśkiedyś o słońcao słońca zachodziezachodzie myśla­mimyśla­mi mierzącmierząc na jed­nejna jed­nej wodziewodzie pogłaszczeszpogłaszczesz przy­tul­nieprzy­tul­nie mniemnie rączkąrączką swojąja dla ciebieciebie będębędę ostojąostoją ku­pimyku­pimy kajśkajś tratwętratwę i odpłyniemyi odpłyniemy nana brze­gubrze­gu bal­sybal­sy gdzieśgdzieś przykucniemyprzykucniemy niktnikt nasnas nie znajdzienie znajdzie dopadniedopadnie dogonidogoni bobo my uto­niemymy uto­niemy w ciałw ciał naszychnaszych toni spot­ka­my się kiedyś o słońcakiedyś o słońca zachodzieo słońca zachodzie myśla­mizachodzie myśla­mi mierzącmyśla­mi mierząc na jed­nejmierząc na jed­nej wodziena jed­nej wodzie pogłaszczeszwodzie pogłaszczesz przy­tul­niepogłaszczesz przy­tul­nie mnieprzy­tul­nie mnie rączkąmnie rączką swojąswoją a ja dlaa ja dla ciebieja dla ciebie będęciebie będę ostojąbędę ostoją ku­pimyostoją ku­pimy kajśku­pimy kajś tratwękajś tratwę i odpłyniemytratwę i odpłyniemy nai odpłyniemy na brze­guna brze­gu bal­sybrze­gu bal­sy gdzieśbal­sy gdzieś przykucniemygdzieś przykucniemy niktprzykucniemy nikt nasnikt nas nie znajdzienas nie znajdzie dopadnienie znajdzie dopadnie dogonidopadnie dogoni bodogoni bo my uto­niemybo my uto­niemy w ciałmy uto­niemy w ciał naszychw ciał naszych toni 

Nie lu­bię bu­jać w chmurach, bo kiedy okrąg Ziemi za­toczę szer­szym łukiem - na zwykłą rzeczywistość z og­romnym spadnę hukiem! Gdy w fi­nezyj­nych myślach rozpłynę się do reszty, uto­pi mnie w sadzaw­ce codzien­ność - i mnie przechrzci! A kiedy w gorących fantazjach będę pogrążona, to dla ochłody - przy­ziem­ność wy­leje mi na głowę ku­beł zim­nej wody... Nie lu­bię bu­jać w chmurach, bo bojąc się ocucić, gdy wzlecę za wysoko: NIE BĘDĘ CHCIAŁA WRÓCIĆ...nie zapomnij oddechu naszych ciał do­tyku naszych oczu spot­kań naszych dłoni uderzeń naszych serc smaku naszych ust zapachu naszych nocy śladów naszej miłości gdy budziłaś mo­je pragnienia i wte­dy cze­kałem ... na cud Północ, sa­la, bal, my... Tańczy­my słychać mu­zykę i je­go cud­ny głos mówiący Jes­teś dla mnie jak bez­ludna wys­pa ląd niez­na­ny na którym chce za­mie­szkać I choć sam wśród całego archipelagu masz mnie a ja Cię os­woję i swoją uczynię Z pias­ku stworzę lek­ki puch z za­rośli złote sza­ty dla króla tej sa­mot­nej wyspy Bo będę je­dyny co Ciebie posiądzie na włas­ność na wie­czność na To­bie wskrzeszę ogień Bez S.O.S i niczy­jej po­mocy będę w domu jak roz­bi­tek przet­rwam w mroku Nie naw­ra­caj mnie, Bo wiesz że Cię nie usłucham. Nie myśl o mnie, Bo wiesz że Cię zlekceważę. Nie prze­bywaj przy mnie, Bo wiesz że Cię zranię. Nie rób nicze­go dla mnie, Bo wiesz że te­go nie docenię. Po pro­su pozwól mi: Być przy Tobie, Myśleć o Tobie, Prze­mawiać do Ciebie, I czy­nić dla Ciebie dobro. Jed­nak mam jedną prośbę. Nie porzuć mnie. Bo wte­dy stoczę się w krainę ciem­ności i bólu.Ser­ce otu­la Ciebie, a Ty otu­lasz mnie. Chwi­lami byłam bez­silna, a Ty uno­siłeś mnie. Niech te­raz ja będę Twoją ostoją. Kocham Cię.