Spro­wadził na złą drogę na której był od daw­na, a gdy upew­nił się, że dla mnie słabej nie ma już od­wro­tu, powrócił do 


spro­wadził-na złą-drogę-na której był-od daw­na-a gdy-upew­ł-ę-że dla-mnie-słabej-nie  już-od­wro­-powrół-do dobrych
charlotkaspro­wadziłna złądrogęna której byłod daw­naa gdyupew­niłsięże dlamniesłabejnie ma jużod­wro­tupowróciłdo dobrychi zos­ta­wiłsamąnie chciałamgo zat­rzy­mywaćbo szedłw dob­rymkierun­kui wie­działamwie­działamże to ja dlaniegoa nie on dlamniemuszębyćprzyjacielemspro­wadził na złąna złą drogędrogę na której byłna której był od daw­naa gdy upew­niłupew­nił sięże dla mniemnie słabejsłabej nie ma jużnie ma już od­wro­tui zos­ta­wił mniemnie samąnie chciałam go zat­rzy­mywaćbo szedł w dob­rymw dob­rym kierun­kukierun­ku i wie­działamże to ja dla niegoa nie on dla mniemuszę byćbyć przyjacielemspro­wadził na złą drogęna złą drogę na której byłdrogę na której był od daw­naa gdy upew­nił sięże dla mnie słabejmnie słabej nie ma jużsłabej nie ma już od­wro­tui zos­ta­wił mnie samąbo szedł w dob­rym kierun­kuw dob­rym kierun­ku i wie­działammuszę być przyjacielem

po­dałam mu swój nu­mer te­lefo­nu, po­wie­działam ciche „zadzwon’’, może znaj­dzie dla mnie czas i wys­koczy­my gdzieś na kawę, może zap­ro­si mnie na ko­lejną randkę, i może za­kocha się we mnie, i będę naj­ważniej­sza przez dwa a i może i może ale może przez dwa może.Chcenia'. Chciałabym, żebyś przes­tał się tak spie­szyć. Żebyś się zat­rzy­mał. Wziął mnie w ra­miona. Przy­cisnął do siebie moc­no i po­wie­dział, że dla nas czas nie istnieje. Chcę Cię mieć. Chcę, żebyś był mój. Na włas­ność. Chcę Cię po­siadać i chcę, żebyś i Ty mnie po­siadał. Wszędzie.Jak­kolwiek. Kiedy­kol­wiek.Wczo­raj. Te­raz.Jut­ro. Już.Chcę. Ciebie. Ewen­tual­nie, zro­bię dla Ciebie wszystko.Byłeś jak rak, które­go ciężko po­konać i trze­ba coś poświęcić, aby na dob­re się go poz­być. To trud­ne, bo chodź wie­działam, że mnie niszczysz, jes­teś częścią mnie. Te­raz tyl­ko cza­sami nie mogę złapać od­dechu. I boję się, że nag­le wszys­tko powróci. Ale raz już wyg­rałam. Zro­bię to ponownie.Chciałam mieć ciebie na wyłączność. Jak za­pach ulu­bionych perfum. Ale trzy­małam cię zbyt mocno. I wy­paliłam dziurę w sercu. Nie ma cię dla mnie i nie było. Prag­nieniem stworzyłam twój obraz. I wy­kar­miłam twoją miłość, której sma­ku nig­dy nie poznasz. Chciałam zat­rzy­mać so­bie ciebie, jak szcze­nię porzu­cone w rowie... Za­pom­niałam jed­nak, ty nie wiesz, że już nie za­kocham się w Tobie...Chciałam byś uk­rył mnie przed światem w swoich ra­mionach. Chciałam byś chro­nił mnie. Nie będę stać na deszczu. Zbu­duje so­bie szałas bez­pie­czny, ściany ciepłem i ciszą ok­leję, w ok­nach kwiaty pos­ta­wię. Ciebie do niego nie wpuszczę, żeby ściany zno­wu szro­nem się nie pok­ryły, a kwiaty żeby mróz nie ściął.