Star­sze panie; siedzą na przys­tanku, niczym ku­ry na grzędzie. Pat­rzą na Ciebie i wy­myślają plot­ki trwając w obłędzie. Lecz nie mar­tw się sąsie­dzie kochany, ktoś dziś założy gla­ny i to on zos­ta­nie ja­ko pier­wszy obgadany. Tek­st nie ma na ce­lu ob­rażenia kogoś. Z rac­ji os­tatnich wy­darzeń de­dykuję tę myśl dnta.


star­sze-panie-siedzą-na przys­tanku-niczym-ku­ry-na grzędzie-pat­rzą-na ciebie-i wy­myślają-plot­ki-trwając-w obłędzie-lecz
v.sstar­szepaniesiedząna przys­tankuniczymku­ryna grzędziepat­rząna ciebiei wy­myślająplot­kitrwającw obłędzielecznie mar­tw sięsąsie­dziekochanyktośdziśzałożygla­nyi to on zos­ta­nieja­kopier­wszyobgadanytek­stnie ma na ce­luob­rażeniakogośrac­jios­tatnichwy­darzeńde­dykujętę myśldntastar­sze paniesiedzą na przys­tankuniczym ku­ryku­ry na grzędziepat­rzą na ciebiena ciebie i wy­myślająi wy­myślają plot­kiplot­ki trwająctrwając w obłędzielecz nie mar­tw sięnie mar­tw się sąsie­dziesąsie­dzie kochanyktoś dziśdziś założyzałoży gla­nygla­ny i to on zos­ta­niei to on zos­ta­nie ja­koja­ko pier­wszypier­wszy obgadanytek­st nie ma na ce­lunie ma na ce­lu ob­rażeniaob­rażenia kogośz rac­jirac­ji os­tatnichos­tatnich wy­darzeńwy­darzeń de­dykujęde­dykuję tę myśltę myśl dntaniczym ku­ry na grzędziepat­rzą na ciebie i wy­myślająna ciebie i wy­myślają plot­kii wy­myślają plot­ki trwającplot­ki trwając w obłędzielecz nie mar­tw się sąsie­dzienie mar­tw się sąsie­dzie kochanyktoś dziś założydziś założy gla­nyzałoży gla­ny i to on zos­ta­niegla­ny i to on zos­ta­nie ja­koi to on zos­ta­nie ja­ko pier­wszyja­ko pier­wszy obgadanytek­st nie ma na ce­lu ob­rażenianie ma na ce­lu ob­rażenia kogośz rac­ji os­tatnichrac­ji os­tatnich wy­darzeńos­tatnich wy­darzeń de­dykujęwy­darzeń de­dykuję tę myślde­dykuję tę myśl dnta

Błądzisz córko, syn­ku błądzisz, Gdy ro­zum z ser­cem swym mącisz! Kiedy pier­wszy mądrze radzi, Dru­gie bi­ciem szyb­ko zdradzi Ko­go posłuchać się trzeba Byś za życia trochę nieba Posmakował Lecz pa­miętaj mój kochany, Że to tyl­ko strzał Amora, Śle­po tra­fił właśnie Ciebie, A na miłość przyj­dzie pora Wten­czas zad­baj pierw o siebie! Pat­rzę w ogień i myślę ja­ki w To­bie płonąć może… Pat­rzę na Ciebie i pytam czy pożąda­nie ogar­nie Cię dziś? Czuję to w środku... jest tak jasno choć tak ciemno... spoglądam na us­ta... płoną czerwienią... do­tykam Cię... pier­wszy krok w drodze do ...Nikąd? w drodze do Raju? za­gubiona pora... czas się zatrzymał... ogień płonie... ja płonę ty płoniesz... gorąco tak .... Ciebie w sobie Siebie w Tobie Nas w oz­do­bie płomieni rozkoszy Mam Upiła ko­lej­ny łyk. Wie­działa już, że dziś nie wyj­dzie na światło dzienne. Mie­szka­nie wyglądało niczym po przejściu tor­na­da, lecz tyl­ko w nim czuła się bez­pie­cznie. Nie mu­siała na­wet pat­rzeć na od­bi­cie w lus­trze, po­nieważ wczo­raj stłukła je zu­pełnie przez przypadek. Zam­knięta w czte­rech ścianach krążyła myśla­mi wokół jed­ne­go zdarze­nia – te­go, które przek­reśliło szansę na dal­sze życie w zgodzie ze sobą oraz in­ny­mi ludźmi.Pat­rzą w twarz, uśmie­chają się, mówią; jak się masz? A za ple­cami ob­ga­dują; pat­rzcie na je­go ryj, jak on w ogóle może wyjść w do­mu, po­winien tam zostać Dla hi­pok­ry­ty ri­pos­ta, los in­nych po­zos­taw, bo Ciebie w życiu może spot­kać niejed­na chłosta.Na samą myśl Że ktoś inny Jakaś Mogłaby leżeć te­raz przy Twoim boku Od­dychać ciężej pod Twym dotykiem Warg Języka Z wzajemnością Na samą myśl Że wy­wołałaby u Ciebie uśmiech Że byłbyś przy niej szczęśliwszy Pragnąłbyś aby była Twym po­wier­ni­kiem Na samą tę myśl Mam ochotę Nieba­nal­nie ani nie prze­sad­nie W ciszy W kącie Usiąść i poz­wo­lić me­mu sercu Skruszyć się Nie mar­twiąc Cię swoim losem Bo prze­cież na szczęściu Twoim Za­leży mi najbardziej spa­da pier­wszy śnieg, niczym pucho­wa kołderka. dla nie­czułych serc.