Stoimy nap­rze­ciw siebie. Cicho w białych rękawiczkach rzucasz kil­ka nief­ra­sob­li­wych słów - krótkie cięcie Pra­wy sercowy Bezradna Patrzę Ani krop­li krwi Tyl­ko gdzieś jak­by w klat­ce żeber nagła pustka Po­wiet­rze pod­chodzi mi do gardła 


stoimy-nap­rze­ciw-siebie-cicho-w-białych-rękawiczkach-rzucasz-kil­ka-nief­ra­sob­li­wych-słów-krótkie-ęcie-pra­wy-sercowy-bezradna
gold fishystoimynap­rze­ciwsiebiecichobiałychrękawiczkachrzucaszkil­kanief­ra­sob­li­wychsłówkrótkiecięciepra­wysercowybezradnapatrzęanikrop­likrwityl­kogdzieśjak­byw klat­ceżebernagłapustkapo­wiet­rzepod­chodzimi do gardła stoimy nap­rze­ciwnap­rze­ciw siebiecicho ww białychbiałych rękawiczkachrękawiczkach rzucaszrzucasz kil­kakil­ka nief­ra­sob­li­wychnief­ra­sob­li­wych słówsłówkrótkiekrótkie cięciecięcie pra­wypra­wy sercowysercowy bezradnabezradna patrzępatrzę aniani krop­likrop­li krwikrwi tyl­kotyl­ko gdzieśgdzieś jak­byjak­by w klat­cew klat­ce żeberżeber nagłanagła pustkapustka po­wiet­rzepo­wiet­rze pod­chodzipod­chodzi mi do gardła stoimy nap­rze­ciw siebiecicho w białychw białych rękawiczkachbiałych rękawiczkach rzucaszrękawiczkach rzucasz kil­karzucasz kil­ka nief­ra­sob­li­wychkil­ka nief­ra­sob­li­wych słównief­ra­sob­li­wych słówkrótkie cięciekrótkie cięcie pra­wycięcie pra­wy sercowypra­wy sercowy bezradnasercowy bezradna patrzębezradna patrzę anipatrzę ani krop­liani krop­li krwikrop­li krwi tyl­kokrwi tyl­ko gdzieśtyl­ko gdzieś jak­bygdzieś jak­by w klat­cejak­by w klat­ce żeberw klat­ce żeber nagłażeber nagła pustkanagła pustka po­wiet­rzepustka po­wiet­rze pod­chodzipo­wiet­rze pod­chodzi mi do gardła 

Nap­rze­ciw do­ciekań i złośli­wych do­powie­dzeń przed gro­bem marzeń, siedzę i palę znicze. Już nie krzyczę. Mil­cze­niem us­ta parzę. Już chy­ba nie wierzę... Siedzę. Za­palam znicze. Daw­no zwiędło życie. Zblakły ko­kar­dy wydarzeń. Trze­ba przyz­nać szczerze, że świeże są tylko ru­dawe znicze. Nap­rze­ciw ob­cych szeptów i tnących wykrzyczeń, nad gro­bem włas­ne­go śmie­chu siedzę i... ...gaszę znicze.Myśli o tobie - puszys­te czar­ne koty W dzień Łapię je cza­sem kątem oka Omi­jam z daleka Nie poz­wa­lam im prze­biec mi drogi Nocą Wy­daje się nagle Że po­wiet­rze jest pełne Prze­nik­li­wych oczu i błyszczące­go futra Mruczą pod łóżkiem Skra­dają przez okno Cicho układają wokół Aż w końcu Ciężko Czte­rema łapami Przyg­niatają serce ...I... Jes­teśmy Pra­wi i Sprawiedliwi... ...To hasło bar­dzo dob­rze brzmi. Ale dziś jak­by coś się krzywi I z tych trzech słów zos­ta­je tyl­ko ..i..Tyl­ko wewnątrz w klat­ce żeber trze­począ listopady Pat­rzę na was i na siebie Słucham słów Żyjąc w niebie Cze­mu mnie py­tasz dlaczego Po co mi to robisz Ja tyl­ko obserwuje Lecz pa­miętaj o mnie Wzrok od­wrócisz I brak spoj­rze­nia się wkra­da Tańczmy więc ślepo Nie­szczęścia spa­dają tyl­ko na te­go, kto się ich boi, zaś te­go, kto wychodzi im nap­rze­ciw - omijają.