Stoję tu oczy mam zam­knięte, rękę wy­ciągniętą przed siebie. Czy jest ktoś to chwy­ci mnie za nią? Cze­kam... Czy ktoś po­może? Przy­jacielu gdzie jes­teś? Ja stoję tu i czekam.


stoję- oczy-mam-zam­knięte-rękę-wy­ągniętą-przed-siebie-czy jest ktoś-to chwy­-mnie-za ą-cze­kam-czy ktoś-po­może
opuszczonastojętu oczymamzam­knięterękęwy­ciągniętąprzedsiebieczy jest ktośto chwy­cimnieza niącze­kamczy ktośpo­możeprzy­jacielugdziejes­teśjastojętu i czekamstoję tu oczytu oczy mammam zam­knięterękę wy­ciągniętąwy­ciągniętą przedprzed siebieczy jest ktoś to chwy­cito chwy­ci mniemnie za niącze­kam czy ktośczy ktoś po­możeprzy­jacielu gdziegdzie jes­teśja stojęstoję tu i czekamstoję tu oczy mamtu oczy mam zam­knięterękę wy­ciągniętą przedwy­ciągniętą przed siebieczy jest ktoś to chwy­ci mnieto chwy­ci mnie za niącze­kam czy ktoś po­możeprzy­jacielu gdzie jes­teśja stoję tu i czekam

Gdzie jes­teś, gdy jes­tem smut­na? Co ro­bisz, gdy płaczę, bo tęsknię? Cze­kam, aż na­piszesz tak niez­nośnie długo. Chcę Ciebie przy mnie. Chcę siebie we­sołej. Gdzie jes­teś, gdy Cię potrzebuję? Gdzie jestes? Co się z Tobą stało? Myślisz o mnie czasem? Cze­kasz aż zadzwonie? Ocze­kujesz mnie w w drzwiach swo­jego mieszkania? A ja upadłam... Skrzydła we krwi skompane połama­ne, poszarpane... Cze­kasz na mnie jeszcze? Czy złapiesz mnie w ra­miona gdy upadnę? Czy podniesiesz? Czy ob­ro­nisz mnie? Gdzie jes­teś? Czy myślisz o mnie? A ja upadłam.. Skrzydła połamałam... Za­pom­niałam jak się lata...Jeśli ktoś ma zam­knięte oczy, niełat­wo jest przej­rzeć go na wylot.Wy­ciągam rękę do góry, chwy­tając po­wiet­rze, od­dech wiat­ru głaszcze moją lekką głowę, za­cis­kam pięść, przykładam ją do ser­ca. Wtu­lam, jak­by zam­knięte między pal­ca­mi cze­kało całe to uciekające światło. Pal­ce za­ciśnięte na ima­ginac­ji, która przes­ta­nie is­tnieć, gdy tyl­ko wy­puszczę ją z dłoni.Pan nie ma za­miaru odez­wac sie do mnie. ani jed­nym słowem, cho­ciażby pustym, bez znacze­nia wielkiego. Ogień,...proszę... pa­pieros bawąicy sie moimi pal­ca­mi cze­ka na przeznaczenie a ros­kosz, ja­ka na mnie cze­ka, po pier­wszym kon­takcie ust moich z pa­piero­wym kor­pu­sem zachcianki jest dwuz­naczna... ros­kosz  mo­je spoj­rze­nie w pa­na kierun­ku , na­dal jes­teś panem, ale szu­kasz po­woli og­nia...wiesz,że czekam pa­pieros zachcian­ka , ogien i Pa­na drżącą rękę do­tyka na­reszcie moja Na­reszcie nie jes­teś już panem.......Nie ob­chodzi mnie,czy stoję przed Bo­giem, Buddą czy Op­rah. Kiedy jed­na stro­na nie dot­rzy­muje umo­wy, układ jest ot­warty. Nau­czyłam się być tyl­ko na ty­le wier­na, na ile wier­ny jest fa­cet, z którym się zadaję.