Szu­kałem siebie cały czas cho­ciaż miałem mnie w środ­ku. Pros­te i logiczne.


szu­kałem-siebie-cały-czas-cho­ciaż-miałem-mnie-w środ­ku-pros­te i logiczne
cЯuelcomaszu­kałemsiebiecałyczascho­ciażmiałemmniew środ­kupros­te i logiczneszu­kałem siebiesiebie całycały czasczas cho­ciażcho­ciaż miałemmiałem mniemnie w środ­kuszu­kałem siebie całysiebie cały czascały czas cho­ciażczas cho­ciaż miałemcho­ciaż miałem mniemiałem mnie w środ­kuszu­kałem siebie cały czassiebie cały czas cho­ciażcały czas cho­ciaż miałemczas cho­ciaż miałem mniecho­ciaż miałem mnie w środ­kuszu­kałem siebie cały czas cho­ciażsiebie cały czas cho­ciaż miałemcały czas cho­ciaż miałem mnieczas cho­ciaż miałem mnie w środ­ku

Wyszedłem dziś z do­mu do lasu Po drodze spot­kałem całujące się kłosy zbóż A ich Amo­rem był wiatr Spot­kałem i zająca, samotnika Biegnące­go przed siebie, szu­kające­go miłości Spot­kałem też ludzi w samochodzie Czy było tam uczucie I spoj­rzałem w swo­je ser­ce, a w nim tęsknota Za Tobą Wróciła Długo myślałem jak zat­rzy­mać ten cho­ler­ny czas, który ciągle prześci­ga nas spo­ciłem się cały, wyrzu­ciłem zegary chwilę spokój miałem, nic nie ty­kało tik-tik zaklęcie czy roz­kaz?, prośba czy trik? wreszcie eure­ka, trze­ba mi sczeznąć w mig już muszka za szczer­binką go­ni ce­lu, strze­liłem pros­to w lus­tro „przyjacielu”.To nie ta­kie pros­te cho­wać Ten cały zamęt w środ­ku. Siedzę zam­knieta w swo­jej głowie pa­miętając wszys­tko to co po­wie­dzialeś ta cisza to to, co mnie za­bija w chwi­li gdy pot­rze­buje tak bar­dzo Twe­go głosu... roz­pa­dam się, ale mam py­tanie Czy to zbrod­nia, czy ja prze­sadzam? Czy jes­tem skałą, różą, pięścią? Czy od­dechem na końcu pocałunku? Na­warzyła nieżle błota, po­li­tyczna ta hołota. Cały naród żyje w nędzy, każdy woła dziś pieniędzy! Cho­ciaż państwo jest w potrzebie, roz­dzieli­li między siebie. Ten za głup­stwo,ten za dwa... po­li­tyczne bla bla bla!!!!! cichną pta­sie konwersacje gładząc lus­tro wody chłonę cienie blaski wta­piając się bezwiednie i szu­mią we mnie one drażniąc chichocząc będąc chwilą szczęśliwą cho­ciaż przez moment wy­poczy­wam matko czując twój kojący dotyk tyl­ko na życzenie nie mil­kną szep­ty zegarków szu­kam poez­ji która bru­tal­nie rzu­ci mnie na kolana bez naj­mniej­sze­go na­wet cienia wątpliwości... szu­kam kil­ku wersów które roz­paczli­wie dadzą do zro­zumienia... - no właśnie Ty. gdzie słowa które opiszą drżenie rąk bi­cie ser­ca roz­pa­lone czoło nieos­wo­jone myśli czające się gdzieś w kąci­ku ro­zumu? przy­cup­nięte... gdy­byś mógł być naj­piękniej­szym słowem... al­bo cho­ciaż wierszem